Krótka historia Grecji 1945–2003


Przez Chaos ku Arkadii

Marek Zając



W XX w. Grecja przeszła przez wielkie wojny, w tym domową, dyktatury, namiętności ideologiczne, wstrząsy polityczne, afery i kryzysy gospodarcze. Datą symboliczną – nie tylko dla Grecji – na drodze do demokracji i stabilizacji będzie 16 kwietnia 2003 r. Tego dnia u stóp Akropolu, za greckiej prezydencji w Unii Europejskiej, przedstawiciele krajów kandydujących podpiszą traktaty akcesyjne ze Zjednoczoną Europą. 


Z II wojny światowej licząca 115 lat niepodległa Grecja wychodziła materialnie zniszczona i politycznie rozbita. Ledwo zakończyła się hitlerowska okupacja, kraj stoczył się w otchłań wojny domowej.

Grecja na „Tarczy”
Całą prowincję sparaliżowały walki między lewicową partyzantką a oddziałami prawicowymi i rządowymi. Nikt nie mógł zapanować nad sytuacją: ani rządy z wojskowymi na czele, ani Brytyjczycy, uznający Peloponez za swoją strefę wpływów. Co gorsza, Grecja stała się istotną kartą w grze między ZSRR a USA. W marcu 1946 r. odbyły się zbojkotowane przez komunistów wybory parlamentarne: rząd sformował Konstantinos Tsaldaris, szef Partii Ludowej. We wrześniu odbył się plebiscyt, w którym Grecy poparli powrót z emigracji króla Jerzego II z dynastii Oldenburgów (zmarł w 1947 r., na tron wstąpił po nim jego młodszy brat Paweł). Tymczasem trwały krwawe walki między wojskami rządowymi a komunistami wspieranymi przez Albanię, Bułgarię i Jugosławię. Punktem zwrotnym okazało się ogłoszenie przez USA doktryny o zwalczaniu komunizmu. O porażce partyzantów zadecydowały ich spory z Tito oraz pomoc amerykańska dla rządu. W drugiej połowie 1949 r. walki ustały.
Zdewastowany kraj wymagał odbudowy, ale greckie rządy charakteryzowała niestabilność, a gospodarkę drążył kryzys. W 1952 r. miały jednak miejsce dwa ważne wydarzenia: w styczniu weszła w życie nowa konstytucja (Grecja była „demokracją monarchiczną”, król posiadał szerokie uprawnienia, m.in. odwoływał i powoływał ministrów, dzielił z parlamentem władzę ustawodawczą). W lutym 1952 Grecję, a także Turcję, przyjęto do NATO. Peloponez stał się jednym z ważniejszych bastionów antykomunizmu. Waszyngton kontrolował w dużym stopniu życie polityczne państwa, a sformowany pod koniec roku rząd gen. Aleksandrosa Papagosa, bohatera wojny z Włochami w 1940 r. (jego partia, Zjednoczenie Greckie, zdecydowanie zwyciężyła w wyborach) jeszcze te zależności pogłębił (np. zezwolił na budowę baz amerykańskich).
Zmarłego premiera zastąpił w 1955 r. Konstantinos Karamanlis, nazywany później „ojcem narodu”. W wyborach z 1956 r. poprowadził on do wygranej nową partię: Narodową Unię Radykalną (ERE). Jego rząd kontynuował ostrą politykę wobec lewicy, mnożyły się aresztowania i procesy. Prasa, powołując się na gazety zachodnioniemieckie, zarzucała Karamanlisowi kolaborację z nazistami. Wydawało się, że czarę społecznej goryczy przeleje afera narkotykowa, w którą zamieszany był jeden z ministrów. Jednak ERE odniosła sukces w kolejnych wyborach parlamentarnych. Lewica ogłosiła, że wyniki głosowania sfałszowano. Znajdującemu się w trudnej sytuacji Karamanlisowi nie pomogło stowarzyszenie kraju z EWG (1 listopada 1962 r.), dzięki czemu szerokim strumieniem popłynęły dotacje i kredyty. Coraz ostrzejsza krytyka opozycji i zła sytuacja gospodarcza zmusiły go do ustąpienia w czerwcu 1963 r. W lutym 1964 r., po kilku miesiącach chaosu (trzy rządy, jedne wybory parlamentarne) większość w parlamencie osiągnęła centro-lewicowa Unia Centrum Georgiosa Papandreu, premiera rządu jedności narodowej z 1944 r. Miesiąc później, po śmierci króla Pawła, na tron wstąpił jego syn Konstantyn II (na Olimpiadzie w Rzymie w 1960 r. zdobył on dla Grecji złoty medal w żeglarstwie). 
Rząd Papandreu postanowił uzdrowić gospodarkę (ministrem gospodarki został syn premiera, Andreas Papandreu, lewicujący ekonomista, wykształcony w USA), zwolnił też wielu więźniów politycznych. Jednak w 1965 r. doszło między premierem a królem do konfliktu. Papandreu, chcąc uzyskać kontrolę nad armią, postanowił wykryć w niej prawicowy spisek, by usunąć niechętnych sobie oficerów. Spisek wykryto – tyle że lewicowy. Okazało się, że ze zdekonspirowaną organizacją „Tarcza” współpracował Andreas Papandreu. Premier postanowił zdymisjonować ministra obrony, ale król odrzucił – korzystając z konstytucyjnych uprawnień – tę dymisję i desygnował nowego premiera. Kraj zalały strajki i demonstracje. Papandreu groził obaleniem monarchii. Prawica żądała postawienia jego syna przed sądem (ojciec bronił go zaciekle). Od połowy 1965 r. do kwietnia 1967 r. działało pięciu premierów. Król postanowił rozpisać przedterminowe wybory na maj 1967 r.

Myślenie to przestępstwo
Rankiem 21 IV 1967 r. kadeci z ateńskiej Szkoły Wojsk Pancernych otoczyli budynki radia, parlamentu i Pałacu Sprawiedliwości oraz opanowali lotnisko Hellinikon; nocą zaś rozpoczęły się aresztowania, m.in. premiera Panayotisa Kanellopoulosa oraz Georgiosa i Andreasa Papandreu. Demokracja nie wytrzymała nawet 48 godzin w starciu z wojskowymi, którzy przeprowadzili zamach stanu pod hasłami sanacji życia politycznego i walki z komunizmem. W rzeczywistości puczystami kierowały względy ambicjonalne. Na czele junty stanęli mało znani wojskowi, nazywani później „czarnymi pułkownikami” (mówiono, że dla jednego z liderów spisku i komendanta szkoły pancerniaków płk. Pattakosa „każde pojawienie się pod sklepieniem czaszki więcej niż jednej myśli stanowi przestępstwo”). Zachód protestował, ale mając na względzie strategiczne interesy Paktu Północnoatlantyckiego w regionie, ograniczył się do mikroskopijnych sankcji. Tymczasem Konstantyn II musiał uciekać z Grecji do Rzymu po nieudanym kontrzamachu. 
Siedmioletnia dyktatura to ciemny okres w historii Grecji: mnożyły się aresztowania, tortury i deportacje; w armii, urzędach, na uniwersytetach, a nawet w Cerkwi przeprowadzono czystki; permanentna inwigilacja policyjna i ostra cenzura miały wymusić posłuszeństwo. Reżim zrezygnował ze stowarzyszenia kraju z EWG, w 1973 r. zniesiono monarchię. W imię obrony moralności zakazano kobietom nosić spódniczki mini, a mężczyznom – długich włosów.
Z drugiej strony – jak pisze historyk Andrzej Brzeziński – dyktatura „chociaż ostatecznie upadła w niesławie, to w pierwszych latach jej istnienia wydawała się dyktaturą stabilną, korzystającą ze społecznej apatii, a nawet cichej akceptacji większości Greków”. Mimo kilku populistycznych decyzji ekonomicznych, nie najgorzej radziła sobie gospodarka. „Czarni pułkownicy” ułożyli sobie stosunki zarówno z Białym Domem, jak i Kremlem. Dyktatura – mimo nasilających się protestów społecznych (w listopadzie 1973 r. czołgi szturmowały zabarykadowanych w gmachu Politechniki Ateńskiej studentów; było kilkuset zabitych i rannych) – przetrwałaby pewnie kilka lat dłużej, gdyby nie kolejna odsłona konfliktu o Cypr.

Połączenie czy podział?
W 1878 r. Londyn zmusił Turcję, by oddała mu Cypr pod „zarząd tymczasowy”. Ale Londyn nie konsultował tych kroków z cypryjskimi Grekami ani z Turkami – tak oto usiłując zapewnić swą hegemonię na Morzu Śródziemnym, od Gibraltaru, przez Cypr i Maltę, po Suez. Anglicy nie po raz pierwszy zastosowali niezbyt honorowe metody dyplomatyczne: zagwarantowali integralność terytorialną Turcji, by – wymuszając na niej rezygnację z Cypru – tę integralność naruszyć. Tymczasem w Atenach i na wyspie popularność zyskiwała idea enosis – połączenia Cypru z Królestwem Grecji. Ta bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem eksplodowała dopiero kilka dziesięcioleci później.
Po II wojnie światowej Downing Street nie zamierzało dekolonizować Cypru. Rząd grecki znalazł się między młotem a kowadłem: musiał utrzymywać poprawne stosunki z Londynem i Waszyngtonem, z drugiej strony – nie mógł ignorować żądań własnego społeczeństwa. Tymczasem na wyspie rosła temperatura: Ankara wspierała tamtejszych Turków, a cypryjscy Grecy zorganizowali w 1950 r. plebiscyt w sprawie połączenia z „macierzą” (prawie 96 proc. głosów „za”) i szykowali się do zbrojnego wystąpienia przeciw Brytyjczykom. W 1956 r. brytyjski gubernator wyspy deportował na Seszele prawosławnego arcybiskupa Makariosa, duchowego i politycznego przywódcę cypryjskich Greków, popierającego ich nacjonalistyczne organizacje militarne. Z miesiąca na miesiąc pogarszały się stosunki turecko-greckie i grecko-brytyjskie. Wyspa znalazła się na krawędzi wojny domowej: wymierzone w Brytyjczyków zamachy bombowe i walki między Grekami a Turkami były na porządku dziennym. Ankara forsowała ideę taksim – podziału wyspy – jako kontrpropozycję dla enosis. Wydawało się, że dojdzie do wojny między sojusznikami z NATO: w czerwcu 1958 r. Ateny zerwały kontakty wojskowe z Ankarą w ramach Paktu, a armia grecka rozpoczęła koncentrację na granicy z Turcją. Kompromis udało się osiągnąć dzięki mediacji Sojuszu: 16 sierpnia 1960 r. ogłoszono niepodległość Cypru, prezydentem został abp Makarios (wrócił na wyspę w marcu 1959 r.), a jego zastępcą – Fazil Küçük, przywódca tamtejszych Turków. Spory jednak nie ucichły: latem 1964 r. lotnictwo tureckie zbombardowało pozycje greckie na wyspie, ale NATO znów zapobiegło wojnie.
Za dyktatury „czarnych pułkowników” odżyła idea enosis. Makarios, przeciwnik zjednoczenia z Grecją, został uprzedzony o zawiązanym w cypryjskiej Gwardii Narodowej, a inspirowanym przez Ateny spisku, ale nie udało mu się zapobiec puczowi. 15 lipca 1974 r. zamachowcy uderzyli na jego pałac, arcybiskup musiał uciekać do Londynu. Odpowiedź Ankary była błyskawiczna: pięć dni później tureccy komandosi wylądowali w północnej części wyspy. Do wojny o Cypr, nie licząc kilku starć, jednak nie doszło. Narody Zjednoczone za legalną władzę uznały rząd Makariosa, który w grudniu powrócił do Nikozji. Ale Turcy nie opuścili Cypru: wyspa została podzielona.

Umocnić gospodarkę
Fiasko operacji na Cyprze podkopało władzę „czarnych pułkowników”: w lipcu 1974 r. prezydent, gen. Fedon Gizikis, wezwał do kraju przebywającego we Francji Konstantinosa Karamanlisa, by ten utworzył cywilny rząd. Nowy premier rozpoczął demokratyzację życia politycznego i społecznego: usunął skompromitowanych wojskowych i urzędników, zwolnił więźniów politycznych, w lutym 1975 r. udaremnił kolejny wojskowy zamach stanu, doprowadził do „greckiej Norymbergi”, czyli procesu przywódców junty (krytykowano go, że orzeczoną karę śmierci zamienił spiskowcom na dożywotnie więzienie). W wyborach w listopadzie 1974 r. jego partia, Nowa Demokracja, odniosła druzgocące zwycięstwo, zdobywając 220 na 300 miejsc w parlamencie.
Karamanlis postanowił iść za ciosem: w grudniu 1974 r. Grecy poparli w referendum ustrój republikański, choć za monarchią agitował w telewizji zdetronizowany Konstantyn II. Premier przeforsował nową konstytucję (weszła w życie 11 czerwca 1975 r.), wzmacniającą – na wzór gaullistowski – władzę wykonawczą. Wybierany na pięć lat przez jednoizbowy parlament prezydent desygnował szefa rządu, mógł rozwiązywać Izbę Deputowanych i odraczać wykonanie ustaw przyjętych przez mniej niż dwie trzecie posłów. Miał prawo wypowiadania wojny, zawierania pokoju i sojuszy. Na prezydenta deputowani wybrali prawnika Konstantinosa Tsatsosa, przyjaciela Karamanlisa. On sam objął urząd prezydencki w 1980 r.
Głównymi celem rządów Karamanlisa były dalsza demokratyzacja, rozwój gospodarczy oraz zbliżenie z EWG. Dzięki oszczędnościom, zmniejszaniu deficytu budżetowego oraz nowym podatkom udało się zbić inflację i umocnić gospodarkę. Wyniki byłyby lepsze, gdyby nie przetaczające się przez kraj strajki. Grecja nie uniknęła też charakterystycznej dla lat 70. mody na terroryzm: zamachy, organizowane zresztą do dziś, dokonywane przez prawicowych i lewackich radykałów, wymierzone były przede wszystkim w przedstawicieli władz oraz Amerykanów, Brytyjczyków i Turków.
W 1974 r. Karamanlis odnowił zerwane przez pułkowników porozumienie o stowarzyszeniu z EWG, ale dalsza droga do struktur europejskich była stroma i kręta. Negocjacje utrudniała wewnątrzeuropejska debata o dotacjach dla rolnictwa (francuscy rolnicy żartowali wtedy, że napełniają wiadra nie mlekiem, a brytyjskimi funtami). Tymczasem Grecja była krajem biednym, o zacofanym strukturalnie rolnictwie, nieprzygotowanym do członkostwa. W maju 1979 r. podpisała jednak układ o przystąpieniu do Wspólnoty. Jak pisze Brzeziński: „Rada Ministrów EWG podjęła znamienną decyzję polityczną. Uznała, że głównym zadaniem »dziewiątki« jest wzmocnienie greckiej demokracji”. Ale debata, także w Grecji, nie ostygła. Socjaliści zbojkotowali w parlamencie głosowanie nad ratyfikacją układu, a szczegółowe porozumienie z Brukselą dotyczące rolnictwa udało się osiągnąć dosłownie za pięć dwunasta – w grudniu 1980 r. 1 stycznia 1981 r. Grecja stała się członkiem EWG.

Kadafi, Arafat i stewardessa
Sukcesy Karamanlisa nie uchroniły jego partii przed porażką w wyborach w październiku 1981 r. Ze starcia zwycięsko wyszedł Ogólnogrecki Ruch Socjalistyczny (PASOK) Andreasa Papandreu, który utworzył rząd w koalicji z komunistami. Świat pytał, jaką politykę będzie prowadzić Papandreu, który w kampanii przedwyborczej zapowiadał wyjście z NATO i wprowadzenie socjalistycznej reformy gospodarki, ostro krytykował EWG, a największą popularność zdobył dzięki enigmatycznemu hasłu „Zmiana”. 
Trudno stwierdzić, czy ideologiczna gorączka przyszłego premiera była tylko przedwyborczą grą, czy decydującą rolę odegrały późniejsze profity finansowe, ale za rządów Papandreu Grecja nie wyszła ani z NATO (w zamian za pomoc finansową rząd przedłużył w 1983 r. umowę o stacjonowaniu wojsk USA), ani z EWG (ogromne fundusze na restrukturyzację i pożyczki). Polityka zagraniczna socjalistów była czasem groteskowa. Po zestrzeleniu przez Rosjan koreańskiego samolotu pasażerskiego we wrześniu 1983 r. Papandreu oświadczył, że maszyna wykonywała misję szpiegowską na polecenie CIA. Potem doprowadził do zawarcia z Waszyngtonem umowy o współpracy militarnej i kupił od USA 40 myśliwców. Bojkotował sankcje EWG nałożone na Polskę po stanie wojennym, odwiedzając gen. Jaruzelskiego w październiku 1984 r. W konflikcie blisko-wschodnim popierał stanowisko radzieckie, utrzymywał przyjazne stosunki z libijskim przywódcą Muammarem Kaddafim. Grecja jako jedyny kraj Wspólnoty przyznała status dyplomatyczny Organizacji Wyzwolenia Palestyny, a jednocześnie Papandreu dążył do nawiązania stosunków z Izraelem.
Również w polityce wewnętrznej PASOK nie zrealizował radykalnych obietnic przedwyborczych. Dwa kolejne rządy Papandreu (drugi powstał po wyborach w 1985 r.) nie potrafiły zadowolić skrajnej lewicy ani centrum z prawicą. Kraj borykał się z trudnościami gospodarczymi, wydobywając się z kryzysów głównie dzięki pomocy EWG: od tej pory do Grecji przylgnęła opinia utracjusza, „czarnej owcy” i „studni bez dna”, w której giną bezpowrotnie europejskie dotacje. Na konieczne oszczędności budżetowe, podwyżki cen i podatków, zamrożenie płac i emerytur kraj odpowiedział strajkami. W 1986 r. PASOK przeforsował zmiany w konstytucji, wzmacniając rolę premiera kosztem uprawnień prezydenckich.
Pod koniec lat 90. Papandreu próbował ratować partię przed wyborczą klęską, rzucając hasło kontynuowania „greckiej drogi do socjalizmu”. Ale prasa pełna była już doniesień o malwersacjach i aferach korupcyjnych z socjalistycznymi ministrami w rolach głównych. Premiera oskarżano o zakładanie podsłuchów u politycznych rywali i... kolegów z PASOK. Podejrzany o malwersacje na kwotę 200 mln USD właściciel Banku Krety oświadczył, że wpłacał łapówki na konta socjalistów. Gwoździem do politycznej trumny 70-letniego Papandreu okazał się rozwód z żoną i ślub z młodszą o wiele lat stewardessą.

Przez afery do euro
W wyborach w czerwcu 1989 r. zwyciężyła konserwatywna Nowa Demokracja, która współtworzyła rząd z Koalicją Lewicową (w jej skład wchodziła Partia Lewicy Greckiej i komuniści). Nowy gabinet zapowiedział, że będzie działać tylko trzy miesiące, do czasu oczyszczenia życia politycznego. Kolejne wybory nie przyniosły rozstrzygnięcia: nowy rząd powstał w wyniku porozumienia głównych partii i z góry było wiadomo, że i ten gabinet ma charakter przejściowy. Kolejne wybory, w kwietniu 1990 r., pozwoliły Nowej Demokracji na utworzenie samodzielnego gabinetu z premierem Konstantinosem Mitsotakisem na czele. Miesiąc później prezydentem ponownie został Karamanlis. Mitsotakis starał się ratować pogrążone w kryzysie finanse publiczne (zwłaszcza system emerytalny), obsługiwać rekordowe zadłużenie kraju, dyscyplinować wydatki z budżetu i prywatyzować przedsiębiorstwa – odpowiedzią były masowe strajki. 
W 1991 r. odbył się proces Papandreu i trzech socjalistycznych ministrów. Były szef rządu został uniewinniony, a w przedterminowych wyborach w październiku 1993 r. poprowadził PASOK do zwycięstwa i... objął tekę premiera. Szefem jego gabinetu została młoda żona, Dimitria Liani-Papandreu. Zamętu na scenie politycznej dopełnił fakt, że teraz to Mitsotakisa oskarżano o zakładanie nielegalnych podsłuchów, a jego ministrów – o korupcję. Na początku 1996 r. Kostas Simitis, niechętny populistycznym hasłom członek PASOK, zastąpił ciężko chorego Papandreu. 
Nowy premier, którego pozycję umocniły zwycięskie wybory parlamentarne z 1996 r. i 2000 r., postanowił wprowadzić zdecydowane reformy. Znów pomogła – tym razem nie „przejedzona” – pomoc finansowa z UE, oparta o konsekwentnie realizowany program naprawy gospodarki. W efekcie Grecja, choć na początku nadzieje równe były zeru, weszła do strefy wspólnej waluty euro.
Trudno przecenić wagę wejścia do EWG dla greckiej gospodarki. Bez pomocy z budżetu wspólnotowego nie byłaby możliwa modernizacja rolnictwa (rolnicy stanowią ok. 20 proc. ludności czynnej zawodowo) i rozbudowa mizernej dotąd infrastruktury (autostrady, nowe lotnisko w Spata, przedłużenie gazociągu od granicy z Bułgarią, szybki rozwój energetyki, metro w Atenach itd.). W przemyśle pomoc Unii w niektórych sektorach sięga 45 proc. W ubiegłym roku PKB wzrósł o prawie 4 proc., a od 1992 r. inflacja spadła z 16 do niecałych 4 proc. Problemem jest dosyć wysokie bezrobocie, które w październiku 2002 r. wynosiło 9,6 proc. W Grecji można jednak zaobserwować proces typowy dla krajów, w których po wejściu do Unii nagle podniósł się standard życia: do prac o mniejszym prestiżu społecznym zatrudnia się gastarbeiterów, bo Greków takie oferty już nie interesują. Grecję czeka jednak w najbliższym czasie poważny test na ekonomiczną samodzielność: w 2006 r. Unia drastycznie zmniejszy pomoc strukturalną dla tego kraju, a już za rok skończą się ogromne inwestycje związane z Igrzyskami Olimpijskimi w Atenach. 
W polityce zagranicznej Grecji w latach 90. pojawił się problem Macedonii. Ta jugosłowiańska republika ogłosiła niepodległość we wrześniu 1991 r. Greków drażniła nie tylko nazwa państwa, ale i jego flaga z szesnastopromienną gwiazdą wzorowaną na symbolu z grobowca Filipa Macedońskiego oraz zapis w konstytucji, że republika reprezentuje interesy Macedończyków w kraju i za granicą. Ateny, mimo sprzeciwu zachodnioeuropejskich sojuszników, posunęły się do wojny handlowej ze Skopie. Dopiero mediacja amerykańska umożliwiła zawarcie tymczasowego porozumienia we wrześniu 1995 r. Oficjalna nazwa Macedonii w ONZ nadal jednak brzmi: Była Jugosłowiańska Republika Macedonii (ang. skrót FYRM). 
Grekom udało się w końcu ułożyć de-likatne kontakty z Albanią (do sierpnia 1987 r. kraje te formalnie pozostawały w stanie wojny!). Problemem było poszanowanie praw mniejszości greckiej w Albanii i fale uchodźców albańskich w Grecji. W 1996 r. oba państwa podpisały układ o przyjaźni i współpracy. Podczas wojny w Kosowie w 1999 r. greckie społeczeństwo sympatyzowało raczej z prawosławną Serbią niż kosowskimi Albańczykami. Nie bez znaczenia były także antynatowskie resentymenty: Grecy uważają, że podczas konfliktu o Cypr Sojusz popierał Turcję (w 1974 r. Grecja wystąpiła nawet na pięć lat z NATO). Ateny obawiały się również, że Kosowo sprowokuje wybuch kolejnych konfliktów bałkańskich. Ostatecznie Ateny poparły, choć bez entuzjazmu, natowską interwencję.

Cypr zjednoczony, Turcja w Unii?
Jednak w ostatnich latach o Grecji mówi się najczęściej w kontekście Cypru. Bruksela chce, by do UE weszła cała wyspa, a nie tylko jej zamieszkana przez Greków część. Sprawa nie jest prosta.
W 1983 r. cypryjscy Turcy proklamowali Turecką Republikę Cypru Północnego, uznawaną tylko przez Ankarę. Choć Grecja i Turcja należą do NATO, to nawet w latach 90. popadały w tak ostre spory, że wydawać się mogło, iż wojna wisi na włosku. W 1995 r. grecki parlament rozszerzył wody terytorialne na Morzu Egejskim do 12 mil. Oba kraje rozpoczęły zbrojne demonstracje: greccy i tureccy komandosi na przemian próbowali wbić flagi narodowe na bezludnej wyspie Imia (Kardak), wokół której krążyły okręty wojenne. Gdy w 1997 r. Grecja zorganizowała na Cyprze manewry wojskowe, samolot z greckim ministrem obrony narodowej na pokładzie otoczyły myśliwce tureckie.
Mimo tych incydentów ostatnio doszło do zbliżenia między Ankarą a Atenami. Punktem zwrotnym była pomoc Greków w aresztowaniu poszukiwanego przez Turków kurdyjskiego przywódcy Abdullaha Öcalana w 1999 r. – choć rząd grecki nie przyznał się oficjalnie do tej współpracy. W tym samym roku Grecja zapowiedziała, że nie będzie blokować unijnych aspiracji Turcji, a Turcja w rewanżu poparła akcesję Cypru. Na początku 2000 r. grecki i turecki minister spraw zagranicznych złożyli pierwsze od dziesięcioleci wizyty w obu krajach, a w czerwcu odbyły się wspólne manewry obu armii.
Wspólnota międzynarodowa chciała doprowadzić do porozumienia w sprawie zjednoczenia Cypru jeszcze przed ubiegłorocznym unijnym szczytem w Kopenhadze. W listopadzie 2002 r. wysłannik sekretarza generalnego ONZ Alvaro de Soto wręczył prezydentowi (greckiej) Republiki Cypryjskiej Glafkosowi Kleridesowi propozycję planu pokojowego, zakładającego powstanie na wyspie konfederacji na wzór Szwajcarii. O pośpiechu świadczy fakt, że plan wręczono także choremu na serce liderowi Turków cypryjskich Raufowi Denktaşowi, gdy ten leżał jeszcze po operacji w szpitalu w USA. Projekt otrzymały również rządy Grecji, Turcji oraz Wielkiej Brytanii.
Jednak przywódcy obu części wyspy po raz pierwszy dyskutowali nad planem Kofiego Annana dopiero w połowie stycznia. Porozumienie mieli zawrzeć do końca lutego br. Na razie Denktaş usztywnia jednak stanowisko: „Ogłoszę referendum w sprawie planu pokojowego ONZ dla Cypru, jeśli nadal będę naciskany, by go podpisać. Gdy naród każe mi go podpisać, ustąpię ze stanowiska negocjatora i przekażę sprawę parlamentowi” – zapowiada, dodając buńczucznie, że jeśli nie dojdzie do zjednoczenia, poprosi Brukselę, by przyjęła „turecką część wyspy jednocześnie z wejściem Turcji do UE”. Fakt, że plan przewiduje przekazanie cypryjskim Grekom kilku procent okupowanego przez Turcję terytorium – co wiązałoby się z przesiedleniem kilkudziesięciu tysięcy cypryjskich Turków – Denktasz nazywa „ludobójstwem”. Może jednak ulec naciskom Ankary (spekuluje się, że ceną za wejście zjednoczonej wyspy do UE będzie otwarcie przez Brukselę negocjacji akcesyjnych z Turcją) i naciskom rodaków, którzy masowo demonstrują na rzecz zjednoczenia i członkostwa w Unii. Sytuację skomplikowało ostatnio odrzucenie planu przez Kościół prawosławny na Cyprze. Zdaniem Świętego Synodu, projekt legalizuje – jako „fakt dokonany” – turecką inwazję, okupację oraz zasiedlenie przez Turków terenów opuszczonych przez Greków (po inwazji uciekło ich ok. 200 tys.). Inne słabe punkty planu to brak jednoznacznych decyzji w sprawie powrotu cypryjskich Greków na okupowaną część wyspy oraz nieproporcjonalny w stosunku do realiów demograficznych podział miejsc we władzach oraz administracji (według planu, cypryjscy Grecy, stanowiący 82 proc. ludności, mają mieć tyle samo przedstawicieli w organach wykonawczych, ustawodawczych i sądowniczych, co cypryjscy Turcy).
Tymczasem gra toczy się o wielką stawkę: stabilizację regionu. Dla Grecji zaś wejście zjednoczonego Cypru do UE zamknęłoby okres burzliwej historii ostatniego półwiecza. 

Przy pisaniu artykułu korzystałem m.in. z książki Andrzeja M. Brzezińskiego „Grecja”, Warszawa 2002, Wydawnictwo TRIO.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 10 (2800), 9 marca 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl