Czy Grecja odzyska rzeźby Partenonu?


Marmury i polityczna poprawność

Nawojka Cieślińska



Starożytna Atena była patronką mądrości, sztuk i wojny sprawiedliwej. Na cześć bogini, na fryzie Partenonu uczniowie Fidiasza wykuli w marmurze historię mitologicznych wojen i procesję dziękczynną. W wojnie o te starożytne marmury, od lat toczącej się między Anglią a Grecją, nawet Atena nie wyszłaby bez szwanku. 


Zacznijmy od encyklopedycznego przypomnienia. Świątynia Ateny Partenos na ateńskim Akropolu (V w. przed Chr.) to symbol starożytnej Hellady. Dwunastometrowy posąg bogini dłuta Fidiasza, zdobiony złotem i kością słoniową, znajdował się we wnętrzu właściwego pomieszczenia świątynnego, tzw. naosu. Był jednym z siedmiu cudów świata antycznego. 200 lat p.n.e. strawił go pożar. Proporcje tego, co ocalało, do dziś uchodzą za doskonałe, a zewnętrzna figuralna dekoracja świątyni za wcielenie ideału klasycznego piękna.

Symbol czy ideologia?
Dziś na budowli nie ma już rzeźb. Wiele z nich zniknęło z frontonów jeszcze przed oblężeniem Akropolu przez Wenecjan w 1687 r., kiedy to w świątyni, przerobionej przez Turków na magazyn prochu, doszło do wybuchu. Wybuch uszkodził poważnie strukturę architektoniczną Partenonu. Płaskorzeźby obydwu fryzów ucierpiały w mniejszym stopniu, jako że były ryte bezpośrednio w blokach marmuru, stanowiących elementy konstrukcyjne budowli. Dopiero w 1801 r., na prywatne zlecenie lorda Elgina (ambasadora brytyjskiego przy Cesarstwie Ottomańskim w Konstantynopolu), odkuto niemal połowę fryzu z procesją panatenajską i 15 metop, które wraz z 17 posągami z frontonów budowli oraz lapidariami innych świątyń Akropolu przewieziono do Anglii. Były to jedne z pierwszych, jeśli nie pierwsze, oryginały sztuki greckiej w ówczesnej Europie. Już w 1816 r. na wniosek Izby Gmin marmury Elgina zostały zakupione przez rząd JK Mości i przekazane pod opiekę londyńskiego British Museum „dla studiów uczonych i przyjemności publiczności”. Odegrały ogromną rolę w tworzeniu się kultu starożytności. 
Tę szlachetną misję Muzeum Brytyjskie wypełnia do dziś i trudno byłoby wyobrazić sobie lepszego ambasadora sztuki i kultury starożytnej Grecji. Legendarne marmury Elgina, stanowiące mniej więcej połowę zachowanych rzeźb Partenonu, ściągają rocznie do londyńskiego giganta pięć, sześć milionów zwiedzających. Są dostępne przez siedem dni tygodnia – nieodpłatnie i w znakomitych warunkach ekspozycyjnych. Muzeum Brytyjskie nadal stanowi najbardziej renomowany na świecie ośrodek studiów nad Partenonem.
A jednak dziś tylko 16 proc. Brytyjczyków uważa, że Londyn to właściwe miejsce dla marmurów Elgina. 40 proc. sądzi inaczej. Jest wśród nich prawie dwustu parlamentarzystów, kilku członków gabinetu Tony’ego Blaira, znane osobistości życia publicznego i intelektualiści, w tym archeologowie klasyczni, historycy, a nawet muzealnicy (np. dyrektor prestiżowego londyńskiego muzeum Wiktorii i Alberta). Wszyscy oni są zdania, że rzeźby powinny wrócić do Aten: a ściślej, do budowanego właśnie nowego Muzeum Akropolu. W jego górnej części ma znaleźć się przeszklone pomieszczenie, w którym marmury z Londynu zostaną scalone z pozostałymi rzeźbami Partenonu – jego nieodległą sylwetę zwiedzający będą mieli na linii wzroku. 
Połowa ocalałych marmurów Partenonu przetrwała w Atenach. Do niedawna znaczna ich część tkwiła jeszcze ciągle na zewnątrz budowli, co doprowadziło do znacznych zniszczeń w kamiennej tkance reliefów. Niewielkie fragmenty rzeźb i płaskorzeźb Partenonu trzeba by jeszcze odzyskać z kilku muzeów europejskich, w tym najważniejsze z Luwru.
Twórcami tej koncepcji – dla jednych olśniewającej i głęboko symbolicznej, dla innych efekciarskiej i wyraźnie ideologicznej – są Grecy. Rząd grecki pragnie zrealizować ją w roku 2004 na Olimpiadę w Atenach.
Przeciw barbarzyństwu dokonanemu brytyjskimi rękami żarliwie protestował już bard niepodległej Grecji, lord Byron w „Wędrówkach Childe Harolda” ( 1817). Nie był jedynym krytykiem lorda Elgina, któremu jego współcześni nierzadko zarzucali wykorzystywanie pozycji, przekupstwo, grabież, wreszcie – pospolitą żądzę sławy. Dopiero z czasem utarła się opinia, że brytyjskim ambasadorem przy Wielkiej Porcie powodowało wyłącznie pragnienie uratowania skazanych na zniszczenie rzeźb Akropolu. I że wywozowi arcydzieł towarzyszyła całkowita obojętność Greków. 
Już podczas pierwszej debaty w Izbie Gmin poświęconej zbiorom Elgina padła propozycja, by Wielka Brytania zatrzymała je do czasu, gdy ich zwrotu zaczną się domagać obecne albo przyszłe władze Aten. Wniosek restytucyjny pojawiał się sporadycznie w XIX i pierwszej połowie XX w. Pod koniec II wojny światowej zaproponowano w parlamencie brytyjskim, by marmury Partenonu wróciły do Grecji w podzięce za jej poświęcenie w wojnie z hitleryzmem. W latach 60. sondowano tę sprawę ponownie. Brytyjski Foreign Office wyraził wówczas opinię, że marmury Elgina jako „ściśle związane z historią i narodowym losem Grecji, podpadają pod małą i wyraźnie zarysowaną kategorię dzieł składających się na narodowe dziedzictwo Grecji”, a będąc „przypadkiem wymagającym stosowania specjalnych argumentów, niekoniecznie muszą stworzyć precedens, gdyby zostały zwrócone Atenom”. Ambasador Jej Królewskiej Mości w Grecji dodawał, że za „niebezpiecznie dwuznaczny uważa argument o obecnym bliskim związku marmurów z historią i życiem narodowym Wielkiej Brytanii”. 

Kolejne ofensywy
Dzisiejszą walkę o Partenon zaczęła przed 20 laty znana grecka aktorka, płomienna przeciwniczka dyktatury junty, przebywająca wiele lat na wygnaniu Melina Mercouri. W demokratycznej Grecji pełniła przez dziesięć lat funkcję ministra kultury. W 1982 r. wystąpiła z inicjatywą powrotu wszystkich marmurów Partenonu na Akropol i uzyskała dla niej poparcie UNESCO (organizacja ta ma zresztą za swój emblemat sylwetę świątyni Ateny). 
Już w 1983 r. wystosowano oficjalny wniosek restytucyjny do rządu Zjednoczonego Królestwa. Wniosek podważał legalność transakcji Elgina i jego intencje ratowania marmurów przed zniszczeniem. Wskazywał, że cała operacja przeprowadzona została w sposób barbarzyński podczas okupacji Grecji. Podkreślał, że marmury stanowią integralną część Partenonu, Akropol jest ich autentycznym kontekstem, w którym badacze i zwiedzający będą mogli wyrobić sobie obraz pierwotnej całości. Najważniejsze zaś, że stanowią nierozdzielną część ateńskiego monumentu, który jest niezastępowalnym symbolem greckiej cywilizacji klasycznej, drogim Grekom w sposób szczególny, ale także stanowiącym wyjątkowy zabytek kulturalnego dziedzictwa światowego.
Izba Gmin i rząd w Londynie pozostały niewzruszone, odrzucając prawne zarzuty rządu greckiego, a argumenty symboliczne kontrując przypomnieniem o znakomitej opiece roztoczonej nad marmurami w Muzeum Brytyjskim. Równolegle jednak powstał Brytyjski Komitet Restytucji Marmurów do Grecji. 
Od drugiej połowy lat 90. spór nabrał szczególnej intensywności, a wyniki ankiet zaczęły przechylać się na niekorzyść Muzeum Brytyjskiego do tego stopnia, że w trakcie kampanii wyborczej 10 późniejszych ministrów gabinetu Blaira podpisało się pod wnioskiem o restytucję marmurów, po to zresztą, by o tym zapomnieć w chwili utworzenia rządu. 
Ateny wzmogły tymczasem ofensywę, wykorzystując rosnącą falę różnego typu roszczeń restytucyjnych na świecie (choćby w Europie Środkowo-Wschodniej czy krajach postkolonialnych). Grecy zdobyli już poparcie Międzynarodowego Stowarzyszenia ICOM i Parlamentu Europejskiego. Nadto rząd grecki zobowiązał się do złożenia gwarancji, że nie wystąpi o restytucję żadnych innych obiektów z muzeów Wielkiej Brytanii. Za zwrot marmurów Partenonu zaproponował też Muzeum Brytyjskiemu udostępnianie na zasadach wyłączności wystaw najcenniejszych dzieł antycznych znajdujących się w Grecji. Jest też gotów, by nowe Muzeum Akropolu stało się filią Muzeum Brytyjskiego – z pełnym prawem tegoż stanowienia o sposobie eksponowania i konserwacji marmurów. Przy tak sformułowanych warunkach 56 proc. Brytyjczyków poparłoby zwrot rzeźb do Aten, a tylko 7 proc. chciałoby stanowczo, by pozostały one w Londynie. 

Bez umiaru
Ta sama ankieta wykazała, że co prawda do Aten przybyło jedynie 4 proc. Brytyjczyków, ale do British Museum dotarło ich tylko 9 proc. – a liczba turystów odwiedzających obydwa miejsca jest porównywalna. Muzeum Brytyjskie straciło umiar i zaczęło stosować pod adresem swych adwersarzy ostre zarzuty – nie zawsze fair. To Grecy nie umieli zadbać o rzeźby zostawione na Partenonie, tak, że „zjadło” je zanieczyszczone powietrze Aten. To greckie metody restauratorskie jeszcze do niedawna były przerażającym przykładem dyletantyzmu, a historia konkursów na nowe Muzeum Akropolu to ciąg żenujących błędów. Twierdzenie, iż współcześni Grecy są spadkobiercami starożytnych jest ideologicznie motywowanym fałszem. Nonsensem jest też twierdzenie o integracji wszystkich rzeźb Partenonu w planowanym muzeum Akropolu. Pomijając fakt, że część przepadła bezpowrotnie w ciągu stuleci, cały projekt Greków sprowadza się do przeniesienia ich z jednego muzeum do drugiego. 
Ostatnio rzecznicy pozostania marmurów w Muzeum Brytyjskim podkreślają z wyższością, że są tu one dłużej, niż istnieje wolna Grecja. Mówią o nacjonalistycznym charakterze roszczeń strony greckiej i dyskontowaniu przez nią „antyimperialnej” politycznej poprawności. Muzeum Brytyjskie, obchodzące w tym roku 250-lecie swego istnienia, naprawdę czuje się zagrożone. Przekonuje o tym „Deklaracja o znaczeniu i wartości muzeów powszechnych” podpisana przez dyrektorów kilkunastu największych muzeów europejskich i amerykańskich. Wielcy muzealnego świata podkreślają moralny tytuł swoich instytucji do zachowania obiektów nabytych w czasach odmiennej wrażliwości i zwracają uwagę, że uniwersalne muzea stały się „nie tylko miejscem admiracji i poznania dawnych kultur, ale umożliwiają obywatelom wszystkich krajów świata wyjątkowe doświadczenie, jakim jest oglądanie i studiowanie dzieł jednej kultury w bliskim sąsiedztwie wytworów innych wielkich cywilizacji”.
23 lutego dyr. Mc Gregor z British Museum oświadczył, że marmury Elgina nigdy nie wrócą do Aten i zaproponował, by Grecy zrobili wirtualną symulację na Akropolu. Gdzie ci eleganccy Brytyjczycy?

Nawojka Cieślińska jest historykiem i krytykiem sztuki, kuratorem wystaw.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 10 (2800), 9 marca 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl