Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

Tajemnica Wcielenia


Przez pierwsze trzysta lat wyznając wiarę w Jezusa trzymano się wiernie i wyłącznie słów Pisma Świętego. Potem okazało się, że to nie wystarcza, bo słowa Pisma zaczęły być interpretowane na wiele sposobów. A to dlatego, że nie było łatwo przyjąć rozumem, że Jezus jest prawdziwym człowiekiem i prawdziwym Bogiem, a przecież jest jeden Jezus, a nie dwóch. Pojawiały się więc kolejne próby uproszczenia sprawy: jedni wyobrażali sobie, że Jezus to nie człowiek, ale ubrany w ciało podobne zewnętrznie do ludzkiego wysłannik nieba. Inni wręcz przeciwnie – twierdzili, że Jezus był po prostu wyjątkowo przez Boga obdarowanym człowiekiem – tak, jak wcześniej prorocy. Trzeba było bronić tajemnicy, starać się ją lepiej zrozumieć i jednocześnie szukać słów odpornych na herezję, wyrażających prawdziwą wiarę. Tak zaczęło się wykuwanie formuł dogmatycznych. Spory i dyskusje trwały około 150 lat. Ostatecznie te formuły zostały ogłoszone na soborze w Chalcedonie w 451 roku. Użyte w nich pojęcia wywodziły się z filozofii greckiej, a ich precyzyjne znaczenie było szlifowane w niekończących się dyskusjach. Obowiązują one do dzisiaj, a najważniejsze z nich powtarzamy regularnie w wyznaniu wiary. Oto fragmenty orzeczenia soborowego: „Jezus Chrystus jest doskonały w Bóstwie i doskonały w człowieczeństwie, współistotny Ojcu co do Bóstwa, współistotny nam co do człowieczeństwa. Jednego i tego samego Chrystusa należy wyznawać w dwóch naturach. Nie wolno dzielić go na dwie osoby”.
Ta formuła, choć z założenia ma być precyzyjna, wykluczająca błąd, nie jest taką definicją, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni w naukach ścisłych. W żadnym wypadku jej uroczyste ogłoszenie nie oznacza, że Tajemnica Wcielenia została raz na zawsze wyjaśniona. Te słowa są komentarzem do Pisma Świętego i zarazem punktem wyjścia do nigdy niekończącej się medytacji. Bo przecież sami dla siebie jesteśmy tajemnicą, swojego człowieczeństwa nie potrafimy zrozumieć. Tym bardziej Bóg, w którego wierzymy, przerasta nasze możliwości pojmowania. A więc wyznanie, że Jezus jest Bogiem i człowiekiem, to dopiero początek pytań i rozmyślań o swoim człowieczeństwie i o Bogu zarazem. Wcielenie raz na zawsze powiązało to, co boskie i to, co ludzkie. Jak to wielokrotnie powtarzał św. Augustyn – droga do Boga wiedzie także poprzez głębiny ludzkiego serca.
















 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 1 (2790),
5 stycznia 2003


 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl