Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

1. Niedziela Adwentu

 

Zuchwałe synostwo


Adwent wita nas modlitwą Izajasza, modlitwą, która jest rozmową syna z Ojcem. Syn bynajmniej nie jest grzeczny ani potulny. Izajasz gwałtownie przyzywa Boga, przypomina mu wręcz Jego ojcowskie obowiązki wobec ludu, Jego dzieci, które grzeszą i błądzą. Jest w tej modlitwie wiele różnych tonów: wyznanie grzeszności swojej i całego ludu, ale jednocześnie uznanie całkowitej wszechmocy Boga i poczucie pełnej przynależności do Bożego dziedzictwa. Przede wszystkim zaś, właśnie poprzez gniew i gwałtowność wyrzutów, wręcz wypominania Bogu jego oddalenia, ta modlitwa jest wyznaniem wiary, że cała moc do czynienia dobra pochodzi od Boga. Natomiast nie ma w słowach Izajasza choćby cienia nieufności – wszelka jego nadzieja jest w oczekiwaniu na przybycie Boga. Nie ma także żadnej próby usprawiedliwiania siebie i swojego ludu: „Myśmy zgrzeszyli – popełnili nieprawość”. Nie ma wreszcie jakiejkolwiek próby tłumaczenia Bogu, jak bardzo zasługuje ów lud na Jego opiekę. Izajasz wie, że na synostwo się nie zasługuje. Tak samo nie można sobie zasłużyć na Bożą łaskawość. Jeżeli dobre czyny wykonujemy po to, aby wysłużyć dla siebie jakąś łaskę od Pana Boga, to nie są one zbytnio odległe od tych, które Jezus nazwał czynionymi po to, aby je ludzie widzieli. Jeżeli naszym pierwszym pragnieniem jest, aby Bóg uznał, jacy to jesteśmy wspaniali, to nasze dobre czyny są, mówi Izajasz, „jak skrwawiona szmata”. Cała nasza moc jest z Boga. Izajaszowe słowa głęboko wnikają w tajemnicę Bożego działania wobec człowieka. Izajasz kaja się przed Bogiem jako grzesznik i w imieniu wszystkich grzeszników, ale jednocześnie wie, że jest synem, dlatego zachowuje swoją godność. 
Adwent jest czasem oczekiwania, czuwania. Oby stał się czasem przyzywania Boga, odnawiania w sobie Izajaszowej żarliwości i ufności, spodziewania się wszystkiego od Boga, Ojca. Czasem tęsknoty za Jego bliską, żywą obecnością, a więc czasem odnawiania w sobie ducha synostwa Bożego. Od Izajasza, z jego modlitwy, możemy się uczyć, czym jest prawdziwe poczucie synostwa: jednocześnie odważne, prawie zuchwałe i całkowicie ufne, pokładające całą nadzieję w bliskości Ojca.













 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 48 (2786),  1 grudnia 2002

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl