Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

31. Niedziela Zwykła

 

Rachunek sumienia


Twarde są słowa Jezusa o uczonych w Piśmie i faryzeuszach, którzy zasiedli na katedrze Mojżesza, lecz sami nie czynią tego, co nauczają, wiążą wielkie ciężary, których sami nie noszą, dobre uczynki zaś czynią na pokaz. Łatwo jest więc je uznać za zachętę do oceniania, a nawet łatwego oskarżania mistrzów i nauczycieli o to, że nie dorastają do swojej roli. Jednak słowa te są czymś dokładnie przeciwnym. Jezus bowiem dalej mówi: „Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie”. Otóż możliwa, i niestety nierzadka jest sytuacja, w którą trudno nam uwierzyć: że ten sam człowiek pięknie, żarliwie, a nawet szczerze i przekonująco głosi Boże prawa oraz naucza o wierze i obyczajach, a jednocześnie sam zupełnie nie stosuje się do nauk, które głosi. Jak możliwa jest taka sprzeczność wewnątrz człowieka, nie wiadomo, ale jest możliwa. Jezus mówi: słuchaj jego nauki, umiej ocenić jako złe jego postępowanie, ale go nie naśladuj ani nie osądzaj. Do Boga należy osąd życia człowieka. 
Czy nie pojawia się często pokusa, aby swoją grzeszność, bylejakość usprawiedliwiać tym, że ci „na górze” są jeszcze gorsi? Albo też, czy nie jest tak, że staramy się być „w porządku”, zachowywać przykazania, aby się ludziom podobać? Wtedy, gdy dowiemy się, że ci, których mieliśmy za wzór, o których uznanie, pochwałę zabiegaliśmy, są słabi, grzeszni, wręcz źli – jesteśmy zgorszeni, rozgoryczeni. Tak, jakby taka sytuacja przekreślała wartość naszych dobrych czynów. Jak można być rozgoryczonym z powodu swojego własnego dobrego postępowania? A przecież w takiej sytuacji mamy pretensje, obnosimy się ze swoim zgorszeniem. Potrafimy nawet znajdować w tym dziwne upodobanie. Czasem wręcz oskarżamy tych „na górze” o swoje słabości, upadki. Człowiek zawsze usiłuje powiedzieć ,,to nie ja jestem winny – to inni”, ale ta pokusa jest największa, gdy swoją winę można zrzucić na władzę, na nauczycieli. Jest coś bardzo niezdrowego w chciwym wsłuchiwaniu się w plotki i kompromitujące wieści o tych „z góry”. Pod pozorem troski o ich moralność, dokonuje się jakieś samousprawiedliwienie. A przecież każdy odpowie za swoje grzechy. Jezus mówi, aby słuchać dobrej nauki, nawet jeżeli widzimy, że nauczyciel do głoszonej przez siebie nauki nie dorasta. Jednocześnie niejako zapowiada, że nigdy nie będzie tak, że wszyscy pasterze i nauczyciele będą święci i nieskazitelni.
Ten rachunek sumienia dotyczy oczywiście każdego z nas, bo każdy nauczyciel i pasterz jest także tym, który słucha nauk i ma swoich pasterzy. Ci więc spośród nas, którzy są nauczycielami i pasterzami, winni słuchać słów Jezusa w podwójnej roli: jako słuchający nauk i jako nauczający.









 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 44 (2782),  3 listopada 2002

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl