Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

26. Niedziela Zwykła

 

Kenoza


List do Filipian jest pełen ciepła świadczącego o serdecznej przyjaźni, jaka łączyła św. Pawła z adresatami, jego dziećmi duchowymi. Zresztą o wyjątkowej więzi św. Pawła z gminą w Filippi świadczy także fakt, że tylko od nich Paweł przyjmował pieniądze na swoje utrzymanie. Nawet gdy dłuższy czas mieszkał w bogatym Koryncie, nie przyjął od Koryntian pomocy, ale jak pisze: „czego mi nie dostawało, dopełnili bracia przybyli z Macedonii” (2 Kor 11,9) – czyli z Filippi. List do Filipian jest przede wszystkim opowiadaniem o ostatnich wydarzeniach oraz zachętą do jeszcze gorliwszego trwania w wierze i miłości. Mimo że pisany z więzienia, jest przeniknięty radością. Tu właśnie św. Paweł pisze o radości, jako nieodzownym znaku życia chrześcijańskiego, a jego wezwania do radości są równie mocne jak wezwania do wzajemnej miłości i trwania w Chrystusie.
W takim liście pojawia się hymn o Chrystusie-Słudze. Wedle powszechnej opinii biblistów św. Paweł nie jest autorem tego hymnu, ale przytacza usłyszany tekst. A więc już niewiele lat po zmartwychwstaniu, zapewne pośród świadków ziemskiego życia Jezusa, powstała pieśń, która nie ograniczała się do wspominania Jego słów i czynów dokonanych na ziemi oraz ogłaszania Jego chwalebnego zmartwychwstania. Ten hymn uroczyście wyznawał wcześniejszą egzystencję Jezusa „w postaci Bożej”. Takie spojrzenie „w przeszłość” pozwoliło ukazać, czym było wcielenie Chrystusa: otóż była to rezygnacja z równości z Bogiem i „ogołocenie siebie samego”. Chrystus ekenosen, to znaczy ogołocił siebie, uczynił pustym, pozbawił się mocy, skuteczności. Śmierć na krzyżu była dopełnieniem kenozy wcielenia. To greckie słowo – kenosis – stało się dla Hansa Ursa von Balthasara jednym z ważniejszych określeń działania Boga. Boża miłość jest zawsze kenozą: uniżeniem, ogołoceniem. Intuicja wielkiego teologa wskazała mu, że właśnie to pojęcie, w Nowym Testamencie tylko raz odniesione do Chrystusa, jest nieodzowne w naszych próbach zrozumienia, czym jest miłość Boga.
Św. Paweł wskazuje Filipianom Chrystusa uniżonego, jako wzór do naśladowania. Jeżeli więc chcemy, aby w naszej miłości był jakikolwiek odblask miłości Boga, to trzeba nam zgodzić się na to, że miłość będzie od nas wymagać także kenozy: uniżenia, ogołocenia. 





 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 39 (2777),  29 września 2002

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl