Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

12. Niedziela Zwykła

Słowa Pisma

KS. JAN SŁOMKA



Słowa Pisma świętego są pełne mocy – jak miecz obosieczny. Ale są też bezbronne: łatwo ich nadużyć. Można wyrwać je z kontekstu, można zestawiać sprzeczne na pierwszy rzut oka stwierdzenia i wykazywać ich niekonsekwencję. Można także po prostu rozumieć słowa Pisma uporczywie dosłownie i potem pytać szyderczo: „Czy mam wyłupić sobie oko?”. Wiele jest sposobów manipulowania słowami, a słowa w Piśmie świętym nie są przed takimi manipulacjami zabezpieczone. Nie są to słowa prawnika, który wie, że w każdej chwili musi się liczyć z tym, że będzie „chwytany za słowo”; że to, co mówi będzie interpretowane krytycznie albo po prostu złośliwie. Zresztą nie tylko brak dobrej woli może prowadzić do wypaczenia słów Pisma. Może to być ubóstwo duchowe, ciasnota ducha, zaślepienie ideologią, albo zwykła niewiedza. Można błądzić przy lekturze Pisma i mimo dobrej woli wyciągać z tej lektury wnioski zupełnie opaczne, bo lektura Pisma nie jest łatwa – nie jest to „pierwsza czytanka”. Jak się wydaje, Jezus, gdy przestrzega: „nie rzucajcie pereł przed wieprze”, ma na myśli raczej ludzi o zamkniętych sercach i umysłach, a nie ludzi nieuczonych, zbyt prostych. 
W historii Kościoła bywały jednak czasy, kiedy to lęk przed nadużyciem słów Pisma świętego doprowadził do zamknięcia dostępu do Pisma prawie wszystkim. Ale tym razem Jezus mówi swoim uczniom coś całkiem innego: nakazuje, aby to, co usłyszeli w ciemnościach, powtarzali jawnie, „bo nie ma nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć”. Te słowa Jezusa nie są zaprzeczeniem słów powyżej cytowanych, ale ich uzupełnieniem. Potrzebna jest troska o to, aby Słowo Boże nie było poniewierane, nadużywane, ale zamykanie Słowa, ukrywanie i utrudnianie dostępu doń nie jest dobrym sposobem takiej troski. Słowo winno być głoszone w wolności. Bardziej jeszcze niż o wolność ludzkiego słowa, trzeba troszczyć się o wolność Słowa Bożego. Jednocześnie do każdego wierzącego, a zwłaszcza głoszącego Słowo należy troska o to, by nie było ono poniewierane i nadużywane. A więc najważniejsze pytanie nie brzmi: czy inni dostatecznie szanują Słowo Boże?, ale: czy ja, w swoim sercu i umyśle, nie popełniam tych grzechów wobec Słowa Bożego?

Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 25 (2763), 23 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl