Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

7. Niedziela Wielkanocna

Po Wniebowstąpieniu

KS. JAN SŁOMKA



Teologowie, interpretując scenę Wniebowstąpienia, podkreślają, że wstąpienie Jezusa do nieba nie było dla Niego jakąś istotną zmianą, faktycznym powrotem do Ojca po spełnieniu misji na ziemi. Jezus przeszedł do nowej rzeczywistości, do Domu Ojca, już w momencie zmartwychwstania. Świadczą o tym m.in. Jego spotkania z uczniami po Zmartwychwstaniu. Były one już całkiem inne od bycia razem, od wspólnoty, jaką Jezus tworzył ze swoimi uczniami przez trzy lata publicznej działalności. Po zmartwychwstaniu Jezus przychodzi na krótki czas, nie zawsze pozwala się od razu rozpoznać, i odchodzi tam, gdzie uczniowie nie mają wstępu. Jak notują Ewangelie – znika im z oczu.
Natomiast Wniebowstąpienie miało wielkie znaczenie dla uczniów. Oto Jezus pożegnał się z nimi na tej ziemi. Teraz już jasne było, że ciąg dalszy należy do nich. Usłyszeli to wyraźnie: Jezus jest Panem całego świata, a do nich należy „iść i nauczać wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Ale mimo wyraźnego polecenia Apostołowie nie ruszają natychmiast do działania. Wracają do Jerozolimy i gromadzą się na modlitwie. Czy wiedzieli, na co czekają? Czy wiedzieli, że za dziesięć dni, w żydowskie święto Pięćdziesiątnicy, otrzymają Moc Ducha? Trudno na ten temat spekulować, zwłaszcza, że niepodobna z opisów Dziejów Apostolskich odtworzyć dokładnego przebiegu wydarzeń w tamtych dniach. Przypuśćmy, że Apostołowie nie wiedzieli, jak mają wypełnić Chrystusowy nakaz. Jeżeli tak było, to okazało się, że ich niewiedza była mądrością. Robili bowiem to, co najlepsze – trwali na modlitwie. Można tu znaleźć wzór, przykład dla wszystkich, którzy rozpoczynają jakieś dobre dzieło, wielkie lub choćby nieco mniejsze. „Bez Boga ani do proga” powiada przysłowie i ujmuje ono głęboką mądrość wiary. To, co najważniejsze, zależy od Boga, a więc modlitwa, czuwanie, wyciszenie, wyzbycie się wszelkiego pośpiechu – to nie luksus, ale coś, co jest najbardziej niezbędne wtedy, gdy chcemy cokolwiek dobrego zrobić. Fakt, że czasem trudno o tym pamiętać, zwłaszcza gdy wydaje się, że każda chwila jest cenna i trzeba się spieszyć. Ale właśnie w takich sytuacjach warto przywołać obraz uczniów Jezusa, którzy po Wniebowstąpieniu i usłyszeniu nakazu głoszenia Ewangelii wszystkim narodom trwali na modlitwie z Maryją w Wieczerniku.

Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl