Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

2. Niedziela Wielkanocna

Pierwotny komunizm chrześcijański?

KS. JAN SŁOMKA



Opis z Dziejów Apostolskich jest jednym z kilku tzw. „podsumowań” przedstawiających syntetycznie życie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej w Jerozolimie. Mamy tu wymienione cztery podstawowe elementy określające specyfikę młodej społeczności. Są to: wierność nauce apostolskiej, wspólnota, „łamanie chleba”, czyli Eucharystia i modlitwa. Także i dzisiaj te cztery elementy są niezbędne dla życia każdej wspólnoty chrześcijańskiej. Każdy z nich wart jest przemyślenia, ale zatrzymajmy się przez chwilę przy jednym. Autor Dziejów Apostolskich precyzuje, na czym polegała tamta wspólnota. Pisze, że „przebywali razem i wszystko mieli wspólne”. Potem pisze jeszcze o sprzedawaniu majątków i rozdzielaniu ich „według potrzeby”. Te słowa i jeszcze kilka innych fragmentów z Dziejów Apostolskich przyczyniły się do ukucia, już w nowożytności, pojęcia „pierwotny komunizm chrześcijański”. Miało ono podkreślać, że pierwsi chrześcijanie praktykowali wspólnotę dóbr materialnych. Określenie to jest jednak mylące – fałszuje ono istotę wczesnochrześcijańskiej wspólnoty dóbr. Otóż na pewno członkowie gminy w Jerozolimie uznawali, że ich prywatne dobra winny służyć dobru wspólnoty. Na pewno byli hojni w ofiarowywaniu ich na rzecz ubogich braci i czynili to w dużej mierze przez pośrednictwo starszych gminy. Wszak z tego powodu konieczne było powołanie diakonów. Jednak nie można słów „wszystko mieli wspólne” rozumieć jako zaprzeczenia zasady prywatnego posiadania dóbr materialnych i wprowadzenia zasady, że jedynym prawowitym właścicielem jest np. gmina, Kościół jako wspólnota. Natomiast właśnie takie pojmowanie kwestii własności prywatnej stanowi istotę komunizmu: komunizm kwestionuje samą zasadę prywatnego posiadania: prywatna własność to zło, które trzeba wyeliminować na rzecz własności „wspólnej”.
Wszystkie świadectwa, zarówno nowotestemantalne jak i wczesnopatrystyczne, są jednoznaczne: powszechne było nawoływanie do dzielenia się z potrzebującymi. Natomiast nie pojawiło się nigdzie negowanie samej zasady własności prywatnej. To człowiek otrzymał od Boga świat i jego dobra, a więc to do człowieka należy ponoszenie odpowiedzialności i używanie dla wspólnego dobra dóbr materialnych, jakie przypadły mu w udziale. Tak rozumieli to pierwsi chrześcijanie: „żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał”.
 

Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl