Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

Niedziela Palmowa

Osamotnienie i upokorzenie

KS. JAN SŁOMKA



W Niedzielę Palmową zaczynamy liturgię od przypomnienia wjazdu Jezusa do Jerozolimy, wjazdu tryumfalnego, ale już czytany fragment Ewangelii jest spojrzeniem na nadchodzące wydarzenia, przede wszystkim na Wielki Piątek. Droga Jezusa od radosnego powitania przez tłumy do śmierci na krzyżu jest drogą coraz większego osamotnienia i kolejnych upokorzeń. Jezus nie tylko jest bity i maltretowany fizycznie. Jezus jest opuszczany przez tych, który byli przez ostatnie trzy lata jego najbliższymi i upokarzany przez kolejnych ludzi, którzy zyskują nad Nim chwilową władzę. Po ludzku patrząc, zanim jeszcze Jezus podejmie krzyż, już przeżywa gorycz rozczarowania. Wszystkie Jego nauki i lata wspólnego przebywania – jak się wydaje – nie przyniosły owocu: oto uderzają Pasterza i rozpraszają się owce. Uczniowie, nawet ci trzej najukochańsi, nie potrafią czuwać, jakby nie dostrzegali powagi chwili. Łatwo wypowiadają wielkie słowa, dumne zapewnienia, ale zaraz potem, jak wiemy, postępują całkiem inaczej. Upokarzająca jest wiedza, że właśnie składany pocałunek, znak przyjaźni – jest znakiem zdrady. Samotnie, bez żadnego wsparcia, Jezus staje przed Wysoką Radą, potem przed Piłatem. Później jest już tylko coraz bardziej sam: biczowany, ubrany w szyderczą szatę, wystawiony na pośmiewisko, wysłuchujący okrzyków ludzi, którzy słuchali Jego nauk, a teraz chcą nasycić się widokiem Jego umierania. Wreszcie cała droga krzyżowa. Jedne z ostatnich słów Jezusa to psalm opuszczonego, modlitwa-skarga, która do dzisiaj porusza i rozwiewa ostatnie złudzenia, że może w głębi duszy było Jezusowi łatwo: Elí, Elí...
Samotność, rozczarowanie, upokorzenie. W życiu nie ominie się tych doświadczeń, których tak się boimy. Przychodzą niechciane i nie w porę. Nie umiemy ich znosić, zwykle jedyne, co potrafimy, to je przeczekiwać. A przecież, tak jak w życiu Jezusa, często właśnie te doświadczenia bywają ostatnimi w naszym życiu.
Doroczne obchody Wielkiego Tygodnia i Triduum Paschalnego są medytacją paschy – przejścia Jezusa przez umieranie i śmierć do zmartwychwstania. W ten sposób są one wchodzeniem w głąb naszego życia, także tam, gdzie czeka na nas samotność, rozczarowanie i upokorzenie.
Tak pięknie pisał o tym ks. Pasierb trzy lata przed swoją śmiercią:

Ze wszystkiego w życiu 
może najbardziej się boisz 
chwil ostatnich

że zabraknie ci Nikodema
albo Józefa z Arymatei
i nie będzie miał kto
zdjąć ciebie z krzyża

ale może wtedy 
nie będziesz potrzebował ludzi
i tak zajętych własnym umieraniem
może oderwie ciebie od drzewa 
i z rąk powyjmuje gwoździe
Ktoś inny
naprawdę żywy



Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl