Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

4 Niedziela Adwentu

Wcielenie

KS. JAN SŁOMKA

 

Święty Paweł na początku Listu do Rzymian przedstawia się adresatom, gdyż chrześcijanie rzymscy jeszcze go osobiście nie znają. Czyni to przedstawiając swoje posłannictwo: „głoszenie Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym pochodzącym według ciała z rodu Dawida”. 
W centrum Ewangelii nie zostały umieszczone nauki, jakie Jezus przekazał, Jego pouczenia o tym, jak należy postępować w życiu. Ewangelia jest wieścią o osobie Jezusa Chrystusa, wieścią o tym, że On jest Synem Bożym. Uwierzyć w Jezusa to nie tylko i nie przede wszystkim przyjąć Jego nauki, ale znaczy to przede wszystkim uwierzyć, że jest On Synem Bożym, prawdziwym Bogiem i, choć w uniżeniu, wcale nie umniejszonym w swoim bóstwie. Jednak, gdy się już wierzy w to, że Jezus jest prawdziwym Bogiem, trzeba się tym pilniej strzec, by to wyznanie wiary w bóstwo Jezusa, nie przesłoniło nam prawdy o Jego człowieczeństwie. Pielęgnowanie wiary i medytowanie prawdy o człowieczeństwie Jezusa, to niezbędne części naszej wiary w Jezusa. Człowieczeństwo Jezusa, jako prawdziwe, jest konkretne. Jezus ma swój niepowtarzalny życiorys: swoje pochodzenie, kulturę, czas i miejsce życia, ma swój charakter, swoje upodobania, wrażliwość. Jego człowieczeństwo jest prawdziwe, a więc wyobrażanie sobie Go, jak to spotykamy często w apokryfach, jako nadczłowieka, istotę mającą na skinienie ręki do dyspozycji nadludzkie moce, wolną od lęku, głodu, trosk, otóż takie wyobrażanie sobie Jezusa jest w gruncie rzeczy umniejszaniem jego człowieczeństwa. Wcielenie jest kamieniem węgielnym naszej wiary, a więc jeżeli zubożamy człowieczeństwo Jezusa – odcinamy się od życiodajnego źródła naszej wiary. 
Pisał Orygenes: „Jednakże wśród wszystkich cudów otaczających Chrystusa, właśnie to jest najbardziej zadziwiające i niepojęte dla ułomnego rozumu ludzkiego, w jaki sposób możemy zrozumieć i jak mamy pojąć, że owa potęga Boskiego Majestatu, owo Słowo i Mądrość Boga zawarła się w ograniczonych rozmiarach człowieka, który pojawił się w Judei, urodziła się jako niemowlę, i płakała jak płaczą niemowlęta; jak Chrystus mógł się lękać śmierci... Dlatego z całą bojaźnią i szacunkiem tak powinniśmy pojmować Chrystusa, ażeby w jednej i tej samej Osobie podkreślić prawdziwość obydwu natur: żeby w boskiej i niewysłowionej Istocie nie dostrzegać czegoś niegodnego i niestosownego, a z drugiej strony, nie sądzić, że to, co się dokonało, było tylko igraszką złudzeń”. 


Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl