Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

2 Niedziela Adwentu

Przygotowanie

KS. JAN SŁOMKA

 

Jan przyszedł, aby przygotować drogę Panu. Przygotowywał więc, sam nie mogąc nawet wyobrazić sobie, jak ma wyglądać to zapowiadane przez niego przyjście Pana. Jak przygotować na niewyobrażalne? Jan robił to, co uważał za najważniejsze – nawoływał: Nawracajcie się! W oryginale brzmi to: metanoeite! czyli „Zmieńcie myślenie!”, bo tak właśnie wydanie interlinearne Nowego Testamentu przetłumaczyło to Janowe wezwanie. Takie tłumaczenie bynajmniej nie sprowadza nawrócenia do jakiegoś ćwiczenia umysłu, ale raczej rozszerza nasze rozumienie Janowego wezwania. Tu chodzi o całego człowieka, o jego serce, uczucia, ale także o jego sposób myślenia, patrzenia na świat, rozumienia życia. Co jest przeciwieństwem nawrócenia, przemiany myślenia? Na pewno brak myślenia, bezmyślność, zaskorupienie, zatwardziałość serca. A więc przeciwieństwo nawrócenia to po prostu przeciwieństwo życia. Gdyż życie to rozwój, wzrost, przemiana. Jeden z sugestywniejszych obrazów mocy życia to widok, najlepiej na filmie przyspieszającym ruch, wątłej młodziutkiej roślinki, która przebija zaskorupiałą ziemię. Nasze nawrócenie to zaoranie ziemi naszego serca i umysłu, aby mogło zakiełkować ziarno Słowa, aby mogły wsiąknąć w nią dary Ducha, o których mówi Izajasz. 
A zatem przygotować się, to znaczy nawrócić. Jeżeli nasze życie jest przygotowaniem na spotkanie z Panem, spotkanie, którego nie potrafimy sobie w żaden sposób wyobrazić, to znaczy że jesteśmy wezwani do nawracania się – do życia, które przebija ciągle zasychające skorupy naszych serc i umysłów, stereotypy myślenia i postępowania.
Słowa Jana Chrzciciela brzmią gwałtownie i groźnie, ale przecież nie ze strachu ciągnęły do niego tłumy z całej okolicy, nie ze strachu ludzie wchodzili do Jordanu, aby się ochrzcić, obmyć symbolicznie ze swoich brudów, grzechów. Głos Jana Chrzciciela rozbudzał w sercach ludzkich to wszystko, co było uśpione, ożywiał to, co usychało, przywracał pragnienie życia pięknego, dobrego, w czystości i pojednanego z Bogiem. Zbliżanie się Królestwa Niebieskiego to przecież nie powód do lęku, to nie jest groźba rychłej katastrofy. Zapowiedź rychłego nadejścia Królestwa Bożego to wieść radosna. Tak też była przyjmowana przez wielu. Z radosnym wyczekiwaniem obmywali się w Jordanie, chcieli być gotowi.


Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl