Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

I Niedziela Adwentu

Nadzieja i czuwanie

KS. JAN SŁOMKA

 

Adwent to czas nadziei, odbudowywania i oczyszczania nadziei. Bo nadzieja w człowieku potrafi marnieć i kurczyć się, a więc trzeba ją pielęgnować. Tak było za czasów Izajasza, tak jest i dzisiaj. Oczywiście, gdyby odczytywać proroctwo Izajasza politycznie, jako zapowiedź potęgi państwa izraelskiego, byłoby to tylko używanie Imienia Bożego do czczych rzeczy: do podbudowywania ambicji mocarstwowych. Poza tym tak politycznie zinterpretowane proroctwo okazałoby się po prostu nieprawdziwe. Jednak duch tekstu Izajasza przenosi nas ponad wszelką politykę. Jest tu szeroki oddech, prawdziwa nadzieja, a nie jej karykatura.
Nadzieja jest najbardziej zakorzenioną w czasie spośród cnót. Kto ma nadzieję, mężnie spogląda w przyszłość i dzięki temu potrafi „rozumieć chwilę obecną”. Jedna z licznych powiastek mądrościowych opowiada o tym, jak młody człowiek spotyka mędrca i pyta się, jaki jest sekret jego mądrości. Ten odpowiada: „Jak stoję, to stoję. Jak idę, to idę.” Młody człowiek na to: tyle to i ja potrafię. A starzec: „O, nie. Ty jak stoisz, to już idziesz, jak idziesz to już stoisz”. Z braku nadziei rośnie ten nerwowy pośpiech, na który dzisiaj tak powszechnie się uskarżamy. Rozumieć chwilę obecną, poznać smak chwili obecnej może tylko ten, kto ma nadzieję. Tak samo tylko nadzieja pozwala uciec od tyranii dręczących oczekiwań i niecierpliwości. Kto ma nadzieję, potrafi cierpliwie czekać na spełnienie obietnic i dostrzegać, gdy się spełniają. Być może jest to nawet znak rozpoznawczy: jeżeli zaczynamy się spieszyć, tracić cierpliwość, to znak, że coś niedobrego dzieje się z naszą nadzieją.
Jezus napomina: „czuwajcie”, a Autor „Didache” – anonimowego dzieła chrześcijańskiego z II wieku po Chr. – rozwija to wezwanie: „Czuwajcie nad swoim życiem”. Czuwanie jest bratem nadziei, a może jej dzieckiem. Bo tylko ten, kto ma nadzieję, potrafi czuwać, nigdzie się nie spieszyć. Pośpiech zabija czuwanie. Kto czuwa, jest uważny. Kto się spieszy – wręcz przeciwnie – nie potrafi skupić uwagi na rzeczywistości wokół siebie. A więc nie jest zdolny do zauważenia Chrystusa, który przychodzi zawsze niespodziewanie, w chwili, której się nie domyślamy, dokładnie tak, jak przyjdzie na końcu świata.
Adwent jest czasem, w którym Bóg uczy nas czuwania nad swoim życiem, dbania o swój dom jak ów ewangeliczny gospodarz. Bo życie jest kruche i cenne. Do domu przychodzą i goście, i złodzieje. Dobry gospodarz potrafi odróżnić gościa od złodzieja, potrzebującego od naciągacza. Ten, który się spieszy, nie ma czasu dla gości, i zwykle pada łupem złodziei. 


Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl