Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

4. Niedziela Wielkiego Postu

Starszy brat

KS. JAN SŁOMKA

 

 

Czytając przypowieść o synu marnotrawnym można po kolei utożsamiać się z każdą z trzech występujących postaci. Do tego stopnia, że można tej przypowieści nadać trzy tytuły. Oprócz już wymienionego, „O synu marnotrawnym”, także: „O dobrym Ojcu”, oraz „O starszym bracie”. Takie rozmyślanie nad każdą z tych postaci ma sens, bo każda z nich w nas żyje. Bywamy synem marnotrawnym, tym, który odchodzi i tym, który powraca. Mamy odruchy miłości na miarę dobrego ojca. Oczywiście najmniej chętnie myślimy o sobie jako o „starszym bracie”, bo ta właśnie postać jest w przypowieści najmniej sympatyczna. Dlatego może warto zapytać, dlaczego jest to postać tak mało sympatyczna? Z tego, co możemy wyczytać w przypowieści, wynika, że jest to porządny syn, wiernie wypełniający swoje obowiązki, posłuszny ojcu, dający nadzieję na w miarę bezproblemowe przejęcie dziedzictwa oraz obowiązków zarządzania majątkiem, gdy już ojciec się zestarzeje. W całej przypowieści pojawia się tylko jedna chwila jego gniewu, który w sumie łatwo zrozumieć. Wygląda na to, że ogarnia go jakaś gorycz, poczucie odtrącenia przez ojca, któremu stara się tak wiernie służyć, poczucie niesprawiedliwości i doznanej krzywdy.
Skoro jednak w opowiadaniu wyeksponowana jest scena, jak starszy brat się obraża, to jednym z morałów, jaki możemy wyciągnąć z przypowieści, jest stwierdzenie: „Ochotnego dawcę miłuje Bóg”, czyli „nie dawaj zbyt wiele”. Jeżeli ktoś życie według przykazań Bożych traktuje jako „poświęcenie”, które wykonuje z zaciśniętymi zębami, aby zasłużyć na pochwałę, jeżeli wierność przykazaniom karmi w człowieku poczucie wyższości i osąd bliźnich, którzy nie zachowują się tak, jak Pan Bóg przykazał, to znak, że być może zamieszkał w sercu ludzkim duch „starszego brata”.
Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl