Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

34. Niedziela Zwykła

Chrystus Król

KS. JAN SŁOMKA

 

Władza ma dwa oblicza. Przy czym mniemanie, że władza jest tylko po to, aby uporządkować i zorganizować życie społeczne, najmniej mówi o obliczach władzy. Bo gdyby rzecz sprowadzała się do prostego stwierdzenia, że dla elementarnego porządku potrzebny jest ktoś, kto zarządza, organizuje, gdyby to było po prostu tak, że każda społeczność, jak organizm, musi mieć głowę i ta głowa musi być jedna, nie byłoby problemu. Ale jest inaczej. Z jednej strony władza ma w sobie coś demonicznego. Wyzwala w ludziach namiętności. Pragnienie władzy potrafi dać mnóstwo siły, wytrwałości i pracowitości w dążeniu do celu, ale przede wszystkim potrafi uczynić człowieka bezwzględnym. Co takiego w nas, ludziach siedzi, że bywamy opętani demonem władzy? To pytanie zaprzątało i zaprząta wielu myślicieli, napisano na ten temat dziesiątki tysięcy stron analiz. A więc sprawa jest naprawdę poważna. Na pewno demon władzy czerpie swoją siłę z drugiego jej oblicza. Albowiem od dawna i w wielu kulturach władza jest ubóstwiana. Dawne, zwłaszcza wschodnie monarchie uznawały, że władca ma godność boską. Władca po prostu był bogiem. Taka pokusa ubóstwiania nie ominęła nawet cesarzy rzymskich. W takim kontekście Pawłowe stwierdzenie, że „każda władza od Boga pochodzi” jest podwójnie polemiczne. Najpierw sprzeciwia się ubóstwieniu władzy: od Boga pochodzi, a więc to nie władca jest bogiem, jest takim samym człowiekiem jak inni, a rządzi tylko dlatego, że mu Bóg pozwolił. Bóg go z jego rządów rozliczy. Z drugiej strony: władza jest od Boga, a nie od diabła. Władza nie jest „wielką nierządnicą”, domeną złego, strefą, którą Bóg oddał we władanie demonów. Dlatego trzeba władzy słuchać, wypełniać swe obowiązki obywatelskie.
A jednak, mimo całej swej potęgi każda władza jest zagrożona upadkiem i musi ciągle walczyć, musi okazywać swoją moc i przewagę. Jeżeli nie jest silna – nie jest władzą, bo przychodzi silniejszy i władzę odbiera. Oczywiście ta konieczność bycia silniejszym, potężniejszym od przeciwników jest podstawową oznaką słabości każdej władzy ziemskiej. Jezus jest jedynym prawdziwym władcą, jedynym królem tak wszechmocnym, że nie potrzebuje siły, aby swej władzy bronić. Nikt Mu jej nie odbierze. Dlatego może okazywać swą moc w sposób najpotężniejszy i najczystszy – poprzez bezbronną miłość, miłosierdzie i przebaczenie. Jego panowaniu nie ma końca, a wręcz przeciwnie, na końcu to On będzie jedynym zwycięzcą. 


Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl