Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

25. Niedziela Zwykła

Mamona

KS. JAN SŁOMKA

 

 

Wymienione w tytule słowo, choć zadomowione w naszym języku, jest tylko transliteracją greckiego „mamona”. Ale i grece ten wyraz jest właściwie obcy. Pojawia się jedynie w Ewangelii Łukasza, w paralelnym miejscu u Mateusza, i nigdzie poza tym. Nie ma go w grece klasycznej ani w koine. Niewątpliwie jest on grecką transliteracją tak samo brzmiącego wyrazu aramejskiego, który oznaczał zabezpieczenie, oparcie, pewność. W hebrajskim odpowiada mu, znany nam z zupełnie innego kontekstu, ale tak samo wyrażający pewność i potwierdzenie wyraz „Amen”. Jednak ewangeliczny kontekst sprawił, że dla nas mamona kojarzy się bardziej z mamieniem, uwodzeniem, pokusą. Użycie tego wyrazu przywołuje na myśl demoniczną rolę pieniądza. Jezus nigdzie indziej nie nazywa tak pieniędzy, ani nie dodaje określenia „niegodziwa” (dokładnie tłumacząc – niesprawiedliwa). Sama przypowieść jest trudno zrozumiała, bo dlaczego właściwie właściciel pochwalił włodarza za nieuczciwość na swoją szkodę, za uszczuplanie jego majątku, choć nieco wcześniej postanowił go zwolnić właśnie za to samo, za to, że „trwoni jego majątek”? Czyżby wcześniej uważał go za nieporadnego fajtłapę, a teraz dostrzegł w swym włodarzu bratnią duszę, potencjalnego wspólnika, kogoś, kto umie robić niezbyt czyste interesy, a więc nadaje się do zlecania mu ciemnych spraw do załatwienia? Czy po prostu docenił jego spryt? Przypowieść nie wyjaśnia powodu pochwały. Jest jednak dodany komentarz, że „synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła”. Można tu się dopatrzyć nie pozbawionej ironii sugestii, że łatwiej jest dogadać się wspólnikom w sprawie nieuczciwego zarobku niż znaleźć i pielęgnować wspólnotę opartą na jedności dążeń duchowych. Natomiast morał przypowieści jest jasny – nad pieniądzem trzeba panować, bo inaczej pieniądz zapanuje nad człowiekiem. Tu nie ma kompromisu, nie można uznać, że walkę wygrało się raz na zawsze. Nie jest także istotna ilość posiadanych pieniędzy. Jak mówi popularne stwierdzenie: „każdemu na coś brakuje”. Choć niby pieniądz jest tylko umownym środkiem płatniczym, wygodnym narzędziem umożliwiającym wymianę towarów, ma w sobie także jakąś siłę pokusy. Jej istota chyba dobrze kryje się w słowie mamona. Bo pieniądz mami poczuciem bezpieczeństwa, obiecuje uniezależnienie się od zmienności losu, łatwe sposoby zaradzenia niespodziewanym nieszczęściom. W ten sposób pokusa pokładania nadziei w mamonie ma dostęp do głębokich lęków naszej duszy.

Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl