Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

3. Niedziela Wielkiego Postu

Cudze cierpienie

KS. JAN SŁOMKA

 

 

Jezus nie głosił kazań o sensie cierpienia. Natomiast zawsze stawał po stronie cierpiących, niezależnie od tego, z jakiego powodu spotkało ich nieszczęście. Ale gdy przyszli do Niego ludzie z opowieścią o niedawnej egzekucji – nie wzbrania się od komentarza. Przy okazji przypomina jeszcze inne niedawne wydarzenie – tym razem katastrofę przez nikogo niezawinioną – zawalenie się wieży. Ludzie, którzy opowiedzieli Jezusowi o egzekucji, chcieli słuchać wytłumaczenia sensu cudzego cierpienia, a właściwie chcieli tylko potwierdzenia swoich myśli: że cudze cierpienie jest karą Bożą za grzechy.

Chcieli po prostu utwierdzić się w poczuciu moralnej wyższości wobec skazańców. Jezus podejmuje temat, ale tylko po to, aby wybić im z głowy myśli, których byli tak pewni. Myśl, że cudze cierpienie jest karą za grzechy, to niewątpliwie jedna z większych pokus, na jakie narażony jest człowiek, stawiający sobie pytanie o sens cierpienia. Jest to pokusa tym większa, że w Biblii nie brakuje gróźb Bożych, przestróg, że za grzechy przyjdzie kara w postaci śmierci.

Również odpowiedź Jezusa nawiązuje do tego wątku: “Jeżeli się nie nawrócicie – wszyscy podobnie zginiecie!”. Ludziom usiłującym rozważać, jakie to winy popełnili inni, że ich taka kara Boża, dosięgła Jezus odpowiada, by przestali się tym zajmować, ale sami się nawrócili, bo to właśnie ich dosięgnie kara Boża.

A więc, podobnie jak w przypadku przykazań – jeżeli je rozważamy i wsłuchujemy się w ich treść, to tylko po to, aby oceniać według nich swoje własne życie, a nie życie bliźniego. Tak samo w przypadku refleksji nad kruchością ludzkiego życia i ciągle zdarzającymi się złymi przypadkami – można o nich rozmyślać jedynie w odniesieniu do siebie: lęk przed możliwym cierpieniem, złą koleją losu, winniśmy traktować jako sytuację wzywającą do nawrócenia. Przy czym trzeba przypomnieć, że Jezus żadnemu cierpiącemu człowiekowi nie mówił, iż jego cierpienie to kara za grzechy. A pochwała Hioba, który nie pogodził się z myślą, że to, co go spotkało, jest karą za jakieś jego grzechy, jest niezwykle ważnym znakiem. Ostatnią rzeczą, jakiej Bóg mógłby oczekiwać od człowieka cierpiącego jest medytowanie nad problemem, za jakie grzechy został on pokarany.

Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl