Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

23. Niedziela Zwykła

Cierpliwość

KS. JAN SŁOMKA

 

 

Onezym był niewolnikiem Filemona, chrześcijanina. Jednak uciekł od swojego właściciela. Prawo rzymskie, w sumie jak na tamte czasy dość łaskawe dla niewolników, było bezlitosne wobec niewolników uciekinierów. A więc Onezym wiele ryzykował. Widocznie Filemon nie był idealnym panem, miał swoje wady. Niewolnicy musieli nieraz doświadczać jego surowości i niesprawiedliwości. 
Mimo to w liście Pawła do Filemona nie znajdujemy nawet cienia przygany. Paweł nie oskarża Filemona o złe traktowanie niewolników. Tak samo nie oskarża Onezyma za jego ucieczkę. Cały wysiłek wkłada w pojednanie pomiędzy panem i jego niewolnikiem. Jednak stoi na gruncie aktualnego porządku prawnego. Niewolnik winien wrócić do właściciela. Z tego, że właściciel jest chrześcijaninem, wcale nie wynika, że musi go uwolnić, choć nawet prawo rzymskie przewidywało możliwość wyzwolenia i nie były to wcale rzadkie wydarzenia. A więc nie byłoby czymś całkiem rewolucyjnym, gdyby w ramach realizacji postulatu braterstwa zaczęto oczekiwać, że chrześcijanin-właściciel wyzwoli wszystkich swoich niewolników. Jednak pierwsze gminy nie poszły drogą takich nakazów czy choćby zaleceń. Nie mamy świadectw, które by wskazywały na liczne praktyki wyzwalania niewolników przez ich chrześcijańskich właścicieli. Filemon powinien natomiast, jak możemy się domyślać z tonu listu, zrezygnować z kary, jaką prawo przewidywało dla uciekiniera.
Głoszenie Ewangelii było głoszeniem zbawienia, jakie przyniósł Jezus, oraz wzywaniem do przemiany serc, nawrócenia. Jednak nie było w tym głoszeniu pośpiechu, niecierpliwego pragnienia budowy idealnej społeczności. Nie pojawiały się więc projekty idealnego społeczeństwa, które należy zbudować, burząc aktualny porządek społeczny. Czyli pierwotne chrześcijaństwo nie było społecznie rewolucyjne, niektórzy badacze mówią wręcz, że było ono społecznie konserwatywne. Można uznać, że jest w tym określeniu jakaś racja, ale tylko pod pewnym warunkiem: tak zwany konserwatyzm społeczny pierwotnego chrześcijaństwa nie był akceptacją zastanego porządku społecznego, jako najlepszego i nie wymagającego zmian. To była cierpliwość, brak pośpiechu wynikający z zaufania do Ewangelii, która działa i przemienia ludzkie serca.

Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl