Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

20. Niedziela Zwykła

Wyrzutek

KS. JAN SŁOMKA

 

 

Nazwanie Jeremiasza wyrzutkiem, to byłaby wyjątkowa delikatność. Przywódcy, którzy trzymali go w więzieniu podczas oblężenia Jerozolimy, uważali go po prostu za zdrajcę. W krytycznym czasie obrony miasta przed oblegającym wrogiem podkopywał morale żołnierzy, poddając w wątpliwość sens ich poświęcenia i odwagi. Nic dziwnego, że chcieli go uciszyć i ukarać: „Niech umrze ten człowiek, bo obezwładnia on ręce żołnierzy...”
Potem jeszcze przynajmniej raz Jeremiasz musiał występować przeciw większości i przeciw temu, co większości wydawało się patriotyzmem i wiernością Bogu. Wysłał on do wygnańców w Babilonie list, zachęcający do budowania domów, zakładania ogrodów i spożywania z nich owoców. Pisał: „Wybierajcie żony dla waszych synów i dawajcie córkom waszym mężów, by rodziły synów i córki” oraz „Starajcie się o pomyślność kraju, do którego Bóg was zesłał” (Jr 29,6.7). Wielu przywódców religijnych znowu oskarżyło go o zachęcanie do wynarodowienia i odbieranie nadziei na odbudowę świętej Jerozolimy. Oni bowiem głosili rychłą klęskę Babilonu i szybki powrót do ojczyzny. A więc słowa Jeremiasza znowu uznawali za zdradę. Zachęcały, jak sądzili, do niewierności Bożym obietnicom i oportunizmu.
Trudno się dziwić, że Jeremiasz, przeczuwając chyba, jak będzie wyglądała jego misja prorocka, opierał się Bożemu wezwaniu. Nie chciał być głosicielem nieszczęścia. Bóg bowiem polecał mu sprawy najniewdzięczniejsze: występowanie przeciw fałszywym prorokom, występującym jako obrońcy Bożego Prawa i oferującym narodowi wybranemu w trudnych chwilach pięknie brzmiące, tanie i zwodnicze nadzieje. Miał rację Jeremiasz opierając się i broniąc przed swoim powołaniem. Takiego wezwania nie przyjmuje się chętnie. Przecież nie był on ze swej natury buntownikiem ani malkontentem. Tak pragnął móc głosić słowa pokoju i błogosławieństwa. A tymczasem ilekroć otworzy usta, musi obwieszczać „gwałt i ruina” (por. Jr 20,8). Nic dziwnego, że stał się symbolem wieszczenia nieszczęścia i od jego imienia utworzono źle kojarzące się słowo – jeremiada. 
Trudno czytając Księgę Jeremiasza wyciągnąć prosty morał. Na pewno pokazuje ona, że czasem trzeba stanąć przeciw większości. Przypomina, że dobrze brzmiące i piękne teksty o wierności Bogu, o dobru Ojczyzny niekoniecznie są gwarancją, że wypowiadający takie słowa rzeczywiście najlepiej troszczą się o te szczytne sprawy. Postać Jeremiasza jest wezwaniem do wierności swojemu sumieniu, do odwagi bycia osamotnionym w swoich przekonaniach. Ale pokazuje też, jaką cenę można za to zapłacić.

Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl