16. Niedziela Zwykła
Gościnność
KS. JAN SŁOMKA
Abraham gościnnie przyjmuje
przyby szów. Wszystkie starożytne kultury niesłychanie ceniły
cnotę gościnności. Przy czym ta gościnność dotyczyła także
nieznajomych. Na pewno nigdy nie była łatwa, bo ryzyko nadużycia
zaufania gospodarza istniało. Przecież walki między
plemionami, rodami były od zawsze codziennością. Rabusiów również
nigdy nie brakowało. A więc zawsze istniały powody, aby
obawiać się przybywających nieznajomych. Ale musi być coś
bardzo ważnego w gościnności, skoro znalazła sobie tak ważne
miejsce w obyczajach ludzkich.
Do dzisiaj gość ma swoje
prawa, inne od praw domowników. Również i dzisiaj powiedzieć
komuś „jesteś moim gościem” ma swoją wagę i
bardzo miło jest takie słowa słyszeć.
Oczywiście trudno wyobrazić
sobie w sytuacji kilkudziesięciotysięcznych osiedli-blokowisk bezkrytyczne
otwieranie drzwi każdemu, kto do tych drzwi zadzwoni. Ale jest
coś smutnego w widoku coraz wymyślniejszych systemów
domofonowych, broniących dostępu, a nawet uniemożliwiających
nieznajomemu zadzwonienie, bo nie ma już spisu mieszkańców,
nie ma nawet często zwykłych przycisków dzwonka, jest tylko
klawiatura umożliwiająca zadzwonienie do wybranych drzwi wyłącznie
temu, kto zna kod. Nie jest to użalanie się nad bezdusznością
czasów i wielkich osiedli, w których żyjemy i będziemy żyli.
Jest to zastanawianie się, jak w dobie wymyślnych zabezpieczeń
już nie przed wizytą, ale przed samym zadzwonieniem do drzwi
pielęgnować cnotę gościnności. Warto pamiętać, że nigdy
nie była ona łatwa. Jest iluzją wyobrażanie sobie dawnych
dobrych czasów jak z bajki, kiedy to do chaty pod lasem puka
strudzony, zbłąkany przybysz i jest tam gościnnie
przyjmowany. Wtedy także przyjmujący wiedział, że ryzykuje,
że może to być pierwszy z grona rozbójników.
Wiele się zmieniło i zgubienie drogi w
przepastnych lasach, dzikie zwierzęta, głód na pustkowiu
raczej nie są sytuacjami, z którymi spotykamy się codziennie.
Ale nie zmieniło się jedno, głęboka potrzeba pielęgnowania
gościnności, umiejętności przyjmowania drugiego człowieka,
podejmowania ryzyka, gdyż gościnność nigdy nie była wolna
od ryzyka nadużycia zaufania.
A dwie siostry Marta i Maria są
nie tylko symbolami, jak się przyjęło w tradycji
interpretacji tych postaci, życia aktywnego i kontemplacyjnego.
One obie są dla nas wzorami gościnności. A pochwała Jezusa
pokazuje, która z dwóch sióstr z nich jest lepszą
nauczycielką.
Ks. Jan Słomka
|