Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

12. Niedziela Zwykła

Burzenie murów

KS. JAN SŁOMKA

 

 

Chrześcijaństwo w swoich początkach było raczej zachowawcze społecznie. Nie miało propozycji reformy ustroju, tym bardziej nie było rewolucyjne – nawet w czasach, gdy władze Cesarstwa Rzymskiego wydawały dekrety przeciwko wyznawcom nowej religii. Chrześcijanie modlili się za rządzących, a biskupi nakazywali posłuszeństwo istniejącemu prawu oraz aktualnym władzom. Klemens Rzymski taką modlitwę umieścił w swoim Liście do Koryntian: “Spraw, byśmy byli posłuszni wszechmocnemu i chwalebnemu Imieniu Twemu, a także wszystkim, którzy nami kierują i rządzą na ziemi” (Kor 50,4).

Nie przeszkadzał chrześcijanom także fakt, że władza jest pogańska. Również niewolnikom zalecano pozostawanie w aktualnym stanie i nie szukanie za wszelką cenę wyzwolenia. A już na pewno nie mogli oni oczekiwać, że gminy będą zbierały pieniądze na ich wykupienie. Także właściciele niewolników nie byli obligowani do ich wyzwalania. To samo dotyczyło relacji w rodzinie. Chrześcijaństwo nie podważało tradycyjnego podziału ról męża i żony.

Niewątpliwie w niemałym stopniu do takiego zachowawczego nastawienia wobec zastanych instytucji społecznych bardzo przyczyniło się intensywne oczekiwanie eschatologiczne – Jezus miał powrócić wkrótce, jeszcze za życia pierwszego, drugiego pokolenia, a więc nie warto było brać się za wielką przebudowę świata. Ale i w następnych pokoleniach, gdy oczekiwania eschatologiczne już ostygły, nastawienie wobec instytucji życia społecznego się nie zmienia. Pozostaje raczej konserwatywne.

Słowa Pawła “nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety” przedstawiają – jako przezwyciężone – trzy podstawowe podziały społeczne, podziały nasycone niesprawiedliwością albo wzajemną niechęcią i pogardą. Jednak te słowa nie są programem reformy społecznej. Nie są one także opisem panujących stosunków społecznych w pierwszych gminach, ani nawet nie są wezwaniem do natychmiastowej zmiany tychże stosunków. Te słowa są proroctwem, opisaniem rzeczywistości widzianej z Bożej perspektywy, z Chrystusowej perspektywy. Braterstwo chrześcijan, jako owoc naszego Synostwa Bożego jest już faktem w oczach Bożych. Ale dla nas, choć wypowiedziane dwa tysiące lat temu jako dokonane, słowa św. Pawła są ciągle wezwaniem, bo usuwanie podziałów, burzenie murów i budowanie jedności będzie potrzebne tak długo, jak długo będzie trwała historia ludzkości.

Chrześcijański zaczyn przemienia serca ludzkie, nie struktury. Ale przemieniając serce – w efekcie przemienia i struktury. Tak więc chrześcijaństwo, choć nie jest rewolucyjne społecznie, na dłuższą metę stawało się inicjatorem najgłębszych przemian społecznych.

Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl