Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

6. Niedziela Wielkanocna

Religia i kultura

KS. JAN SŁOMKA

 

 

Od samego początku rozwoju gmin chrześcijańskich przed uczniami Jezusa stają wyzwania zbyt trudne. A jednym z najtrudniejszych wyzwań dla pierwszego pokolenia uczniów Chrystusa było ich dziedzictwo judaizmu. Cała tradycja, religijna i kulturowa zarazem, w której byli wychowani, uczyła ich niepodzielności. Prawo Boże określało wszystkie dziedziny życia i było tożsame z obyczajem, z narodem, z życiem. Gdy towarzyszyli Jezusowi, widzieli co prawda, jak raz po raz świadomie przekracza przyjęte obyczaje, ale widzieli przede wszystkim, że jest tym obyczajom wierny.
Jest zatem zrozumiałe, że pierwszym, niejako naturalnym pomysłem na realizację w konkretach codziennego życia nauk Jezusa, było wcielanie ich poprzez wierne kontynuowanie obyczajów, które zachowywał także Jezus, gdy był z nimi – obyczajów żydowskich. A gdy Ewangelia docierała do serc nie-żydów? Wtedy znowu jedynym rozwiązaniem wydawało się to, jakie już istniało – prozelityzm. Prozelici to byli nie-żydzi, którzy ciążyli ku religii żydowskiej. Przyjmowali pewne obyczaje, często także obrzezanie i całość religii żydowskiej. A więc w jakiś sposób wyzbywali się swojej kultury. Mimo to dla Żydów zawsze pozostawali tymi z zewnątrz.
Tak więc nikt nie uczył apostołów i ich pierwszych uczniów, jak oddzielać religię od kultury, czyli jak zasiewać ziarna słowa w ziemiach różnych kultur. A przecież poradzili sobie z tym dość szybko i to o wiele lepiej niż wielu późniejszych misjonarzy wyruszających z Europy wraz z kolonizatorami. Sobór Jerozolimski jest tutaj znakomitym świadectwem umiejętności wyjścia poza kontekst judaistyczny.
Religia tworzy kulturę, kształtuje ją i zawsze stapia się z nią w pewną jedność. Ale wielkością chrześcijaństwa jest to, że potrafi być ziarnem wyrastającym na glebie bardzo różnych kultur i zaczynem przemieniającym bardzo różnorakie ciasta.
Z drugiej strony kultura rozwija się jakoś niezależnie, czerpie nie tylko z religii, ale i z innych sfer człowieczeństwa. Również w cywilizacji europejskiej, tak przenikniętej chrześcijaństwem, nieustannie rozwija się kultura czerpiąca nie tylko z chrześcijaństwa, a nawet wobec niego zdystansowana czy wręcz obojętna. Można powiedzieć, że ciągle, niezależnie od nas, zmienia się klimat i gleba, w której wzrasta chrześcijaństwo. Dzisiaj potrzebny jest nieustający sobór jerozolimski, i to nie tyle, aby zajmować stanowisko wobec odległych kultur, ale aby uczyć się ewangelizować tę kulturę, która ciągle rozwija się u nas, na naszym kontynencie. 

Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl