Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

2. Niedziela Wielkiego Postu

Dobroć Boga

Scena ofiarowania Izaaka należy do najbardziej poruszających w całej Biblii. Dramatyzm chwili, kiedy ojciec podnosi nóż, aby zabić syna, nie przestaje działać.
Posłuszeństwo, jakie Abraham okazywał Bogu, nie było niczym niezwykłym. Sam fakt posłuszeństwa był oczywisty w społecznościach ściśle zhierarchizowanych, gdzie wiadomo było, kto komu podlega. Skoro bóstwo jest silniejsze, człowiek mu podlega. Jednocześnie wiadomo, że strach przed siłami boskimi był wtedy, a w zasadzie w całej historii ludzkości, ogromny. Ludzkość od zarania dziejów jest religijna, a jednym z istotnych składników tej religijności jest lęk przed siłami, których nie rozumiemy, nad którymi nie mamy władzy, a które nam grożą. Stąd próby jakiegoś opanowania, obłaskawienia tych sił. Oczywiście w religijności człowieka jest nie tylko lęk. Jest w niej przede wszystkim doświadczenie sacrum, w tym także piękna i majestatu świata, ale nigdy nie jest ona wolna od lęku, jak zresztą całe ludzkie życie.
Jednak posłuszeństwo Abrahama było inne. W słowach Boga do Abrahama, jakie zostały zapisane w Księdze Rodzaju, nie ma żadnych gróźb. Są tylko obietnice. Ale może Abraham, idąc za tym głosem, chciał po prostu uzyskać obiecane korzyści? Jeżeli by tak było, na pewno szybko by się zniechęcił, gdyż żadnych nadzwyczajnych przejawów mocy Boga nie doświadczał: tak samo musiał szukać pastwisk dla swojej trzody, uczestniczyć w walkach i skomplikowanych układach rodowych. Jego życie biegło zwyczajnie, a na dodatek nie spełniało się to, co było najważniejszym znakiem błogosławieństwa: nie było potomka, dziedzica. A więc Bóg wzywał, obiecywał, ale nic spektakularnego się nie działo. Nie objawiała się żadna niezwykła potęga, jakiej należałoby oczekiwać od bóstwa, które tyle obiecuje.
Dlaczego więc Abraham ufał Bogu? On po prostu uwierzył, że Bóg jest dobry. To było coś zupełnie nowego. Przypisywano bóstwom siłę, władzę, nawet opiekę nad swoimi wyznawcami, ale rozumianą jako sprzymierzenie, wspólnotę interesów. Taką opiekę wykupywano stosownymi ofiarami. Natomiast dobroć bezinteresowna? Chyba nie była w cenie. 
W tym kontekście ofiara Izaaka jest największą próbą wiary Abrahama w dobroć Boga. Czasem interpretuje się ją jako wewnętrzną walkę między dwoma obrazami Boga: tradycyjnym, a więc jako bóstwa domagającego się ofiary największej, oraz zupełnie innym – obrazem Boga dobrego, oczekującego tyko bezinteresownej ufności i miłości. Nic dziwnego, że tradycja chrześcijańska od początku widziała w scenie ofiarowania Izaaka zapowiedź męki Chrystusa, największego znaku Bożej miłości do człowieka.


























 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 11 (2801), 16 marca 2003

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl