Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

1. Niedziela Wielkiego Postu

Pustynia

Doświadczenie pustyni musi być czymś bardzo ważnym, skoro pojawia się w Biblii w przełomowych sytuacjach. Naród żydowski rodzi się na pustyni. Trwa to czterdzieści lat, czyli czas życia pokolenia. Jezus, zanim zacznie publiczną działalność, odchodzi na pustynię na czterdzieści dni, co jest oczywistym nawiązaniem do czterdziestu lat wędrówki Izraela.
Również w historii chrześcijaństwa pustynia odegrała imponującą rolę. Oto właśnie na Saharze, na skraju żyznej doliny Nilu, rozpoczęła się historia monastycyzmu. Antoni, ojciec wielkiego ruchu pustelniczego, tam właśnie żył. Odszedł z wioski na pustynię. Daleko nie było, ale wszystko było inaczej. Pustynia to nie tylko miejsce suche, wrogie życiu, ale także uważane za siedzibę demonów. Te demony rzuciły się na Antoniego, gdyż naruszył ich zakres władzy. Opisy walk, jakie toczyły przeciw niemu, zawarte w biografii Antoniego spisanej przez św. Atanazego, biskupa Aleksandrii, zainspirowały wielu malarzy. Niezwykłość doświadczenia pustyni została uchwycona w sentencjach, jakie zostawili nam pustelnicy egipscy. Antoni mówił: „Człowiek, który mieszka na pustyni jest wolny od potrójnej walki: o słuch, o mowę i o spojrzenie. Musi jedynie walczyć o serce”. Człowiek zostaje sam ze sobą. Pustka, cisza pozwala przemówić jego sercu. Oczywiście w naszych sercach nie mieszka wyłącznie dobro, a więc pustynia wydobywa w nas na wierzch to, co złe. Na co dzień w zgiełku i pośpiechu, gdy ciągle pracują oczy, uszy i język, trudno rozpoznać zło czające się w sercu. Dopiero pustynia staje się miejscem walki o serce, tej najbardziej wewnętrznej i najpierwszej, jaką człowiek toczy przez całe swoje życie. To może być bardzo trudne. Nic więc dziwnego, że jedną z największych pokus, jakie trawiły pustelników, była chęć ucieczki, a wytrwanie w celi było nieraz trudniejsze od wszelkich wyrzeczeń. Ale jednocześnie właśnie w ciszy pustyni przemawia Bóg. To właśnie na pustyni Bóg przemawiał do Izraelitów. Tak samo, choć pustynia była miejscem walki z demonami i z własną słabością, to przecież celem mnichów nie była sama walka w imię sięgnięcia doskonałości. Na pustynię szli, aby osiągnąć zbawienie, czyli zdobyć Boga.
Trudno oczywiście wybrać się teraz z Polski na pustynię, ale jej doświadczenie, doświadczenie ciszy i samotności jest niezbędne, aby oczyszczać swoje serce i uczyć się dostrzegać znaki obecności Boga.

























 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 10 (2800), 9 marca 2003

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl