Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

5. Niedziela Zwykła

Wewnętrzna wolność 

Święty Paweł mówi o sobie, że stał się „wszystkim dla wszystkich”. Więcej jeszcze stwierdza, że stał się niewolnikiem wszystkich. Aby móc tak o sobie powiedzieć, trzeba być człowiekiem o wielkiej wewnętrznej wolności, posiadać bardzo mocne poczucie niezależności i świadomość, że to, co robię, robię z własnej nieprzymuszonej woli i nie dla jakiejkolwiek zapłaty. Niewolnik robi to, co musi, najemnik – to, za co mu płacą, człowiek wolny robi to, co chce – jest niezależny. Taki właśnie jest św. Paweł – on wie, że „nie zależy od nikogo”, a więc od nikogo nie oczekuje zapłaty czy uznania. Oczywiście źródło tej wewnętrznej mocy i niezależności ukryte jest w głębokiej zależności. Paweł jest nieodwracalnie związany z Chrystusem. Pisze, że „nie działa z własnej woli, tylko spełnia obowiązki szafarza”, ale właśnie w tej więzi i poczuciu obowiązku głoszenia Ewangelii zakorzeniona jest cała jego moc i samodzielność. Paweł jest naprawdę wolnym człowiekiem. On żyje dla Chrystusa, nie dla zapłaty przez Niego obiecanej. To umacnia i rozwija jego osobowość. Z listów Pawłowych wyłania się obraz człowieka o zdecydowanych cechach charakteru, postaci pełnej temperamentu, a jednocześnie zdolnej do wielkiej delikatności uczuć.
W orędzie chrześcijańskie wpisana jest obietnica nagrody wiecznej, zapłaty za dobre uczynki, ale wielokrotnie Biblia przypomina, że proste rozumienie tych słów, tak jakby dało się z Bogiem załatwić korzystny interes i zagwarantować sobie bezpieczeństwo na teraz i potem, jest całkowicie błędne, co więcej – może prowadzić do rozgoryczenia, rozczarowania, a nawet zwątpienia w Boga.
Najdobitniej chyba mówi o tym Księga Hioba. Hiob użala się z całego swego udręczonego serca: oto był sprawiedliwy, a spotkały go za to jedynie klęska i cierpienie. Ale, jak wiemy, choć Hiob skarży się Bogu, choć pełen wyrzutów pyta, dlaczego i za co przyszło na niego to wszystko i nie chce dać się przekonać żadnemu z argumentów jego przyjaciół, to przecież zachowuje elementarną nić zaufania do Boga, który go obficie obsypuje cierpieniami. Hiob nie odwraca się od Boga, którego zupełnie nie rozumie. Ta właśnie cieniutka nić, która każe Hiobowi wszystkie swoje skargi ku Niemu kierować, czyni go wielkim i sprawiedliwym. 





















 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 6 (2796), 9 lutego 2003

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl