Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

4. Niedziela Wielkanocna

Pokusa manicheizmu

KS. JAN SŁOMKA

 

 

Święty Augustyn w młodości przez kilka lat ulegał pokusie manicheizmu. Jego wrażliwość nie pozwoliła mu przechodzić do porządku nad złem, które widział i wokół siebie, i w sobie. Potęga i wszechobecność zła domagała się uzasadnienia. Manicheizm, będący pod koniec czwartego wieku w fazie ekspansji, jako religia już dobrze rozwinięta, ale jeszcze pełna zapału młodości, podawał sugestywne rozwiązanie. Do tego byli świadkowie ,,wybrania”, którzy – jak pisze sam Augustyn – ,,dawali przykład życia czystego i przedziwnej wstrzemięźliwości”. Siły zła, które odwiecznie czaiły się poza zasięgiem działania dobrego Boga, tłumaczyli wtajemniczeni manichejczycy, władają światem materii, a zwłaszcza materii ożywionej. Życie biologiczne, przede wszystkim zwierzęce, które karmi się śmiercią, jest ich domeną. To jest ich królestwo, także w człowieku, w jego zwierzęcej naturze, w jego ciele i krwi. 
Te teoretyczne rozważania przekładały się na duchowość, czyli praktykę: ofiarowały wyznawcy skuteczne sposoby na rozdzielenie w życiu dobra i zła oraz, co najważniejsze, ofiarowały mu możliwość całkowitego oddzielenia się od wszelkiego zła – stania się ,,czystym”. A już największym osiągnięciem manicheizmu było sugestywne wykazanie, że nawet zło, jakie człowiek, oczywiście ,,czysty” człowiek, popełnia, nie jest jego. Jak relacjonuje Augustyn: ,,to nie my, ale jakaś obca nam natura” popełnia w nas zło. Gdyż manicheizm oddziela zło od wolnej woli. Przypisuje je jakiejś ,,naturze”, innej substancji, jaka jest w człowieku. 
Jezus mówi: ,,Ja znam owce moje. One idą za mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt ich nie wyrwie z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał jest większy od wszystkich. I nikt ich nie może wyrwać z ręki mego Ojca”. Słowa te potwierdzają wyłączne panowanie Boga, poświadczają, że jest On jedynym źródłem istnienia i życia. A więc są, ante litteram, radykalnie antymanichejskie. Drogą zbawienia, wyzwolenia od zła, jest ufne przylgnięcie do Jezusa. Zbawicielem jest Jezus, a nie własna doskonałość.
Zupełnie czym innym jest ludzka wrażliwość na cierpienia i zło świata, a czym innym wpadnięcie w pokusę manicheizmu, który skandal zła rozwiązuje ideologicznie i w ten sposób ofiaruje człowiekowi poczucie bycia radykalnie po stronie czystych, tych, których zło się nie ima, bo są od niego ,,substancjalnie” oddzieleni.

Ks. Jan Słomka

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl