s














Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

8. Niedziela Zwykła 

 

Osąd i milczenie


Nie jest trudno ocenić człowieka. Zwłaszcza łatwo jest ocenić człowieka źle, czyli przenikliwie dostrzec, gdzie daje upust swojej złej woli i w czym błądzi. To aż zastanawiające, jak łatwo i spontanicznie potrafimy wydać wyrok, osądzić bliźniego. Oczywiście w ten sposób sami wystawiamy się na oskarżenie na podstawie naszych własnych sądów – kto łatwo sądzi, będzie osądzony. Ale nawet jeżeli znamy na pamięć te i podobne słowa z Biblii, ostrzegające przed pochopnym sądzeniem, to i tak ciągle osądzamy. Słowa Jezusa o drzazdze i belce należą do takich, które powinny patronować każdemu naszemu rachunkowi sumienia. Bo opisują skłonność głęboką i podstępną – taką, która ukrywa się pod pozorem szukania prawdy i braku obłudy. Co więcej; często taką zdolność osądzania poczytujemy sobie za coś cennego i bardzo przydatnego w życiu.
Z obfitości serca mówią usta. Po słowie poznaje się człowieka. A słowo, takie, które otwiera przed innymi obfitość serca mówiącego – rodzi się w ciszy. Ta cisza to nie tylko i nie przede wszystkim milczenie warg. Z jednej strony jest ono dopiero początkiem wyciszania umysłu i serca. Ale z drugiej, milczenie nie ma wiele wspólnego z arytmetyką: liczbą wypowiadanych słów każdego dnia. Mówił Abba Pojmen: „bywa człowiek, który niby to milczy, ale jego serce osądza innych: ten mówi nieustannie. Ale bywa i taki, który mówi od rana do wieczora, a zachowuje milczenie: to znaczy nie mówi nic niepożytecznego” (1 Apo 601).
Słowa Jezusa o drzazdze i belce opisują ważną zależność, którą znali także starożytni pustelnicy. Im kto surowiej osądza bliźniego, tym mniej jest spostrzegawczy, jeżeli chodzi o własne grzechy i słabości. A więc przenikliwość w dostrzeganiu „drzazgi” jest, jak się okazuje, świadectwem ślepoty, a przynajmniej istotnego zafałszowania w spojrzeniu na ludzi. Oraz na odwrót: postęp w czystości serca, w wewnętrznej szczerości, która okazuje się być czymś na kształt milczenia serca, owocuje zawsze wzrostem łagodności wobec słabości bliźnich, a nawet więcej, jakąś dogłębną zmianą w spojrzeniu na nich. Pisał o tym Izaak z Niniwy: „Oczyszczony widzi duszę bliźniego swego. (...) Gdy ktoś widzi wszystkich dobrymi i gdy nikt nie wydaje mu się nieczysty, wtedy można powiedzieć, że jest on rzeczywiście czystego serca... Gdy widzisz twego brata grzeszącego, narzuć wtedy na jego plecy płaszcz twej miłości”.
Na koniec jeszcze dwa zdania Izaaka z Niniwy o tym, jak trudna jest umiejętność spojrzenia w głąb siebie: „Ten, który dojrzał swój grzech, jest większy niż ten, który wskrzesza umarłych. Oraz: „Ten, który przejrzał siebie samego, jest większy niż ten, który widział aniołów”.  















 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl