s














Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

5. Niedziela Zwykła

 

Szymon Piotr


„Odejdź ode mnie Panie, bom jest człowiek grzeszny”. Trudno sobie wyobrazić, jakim tonem Piotr wypowiedział te słowa: czy był to ton twardy, czy ciężki i zniechęcony, czy niepewny, albo może gniewny i niecierpliwy. Może był po prostu błagalny albo smutny? Raczej nie była to zimna i elegancka odpowiedź odmowna. A tylu innych prosiło Jezusa, aby mogli za Nim iść, deklarowało gotowość na wszystko.
Przecież Piotr był wtedy młodym człowiekiem, a młodość to czas entuzjazmu. Chociaż nie mógł być zbyt młody: miał już żonę, nic nie wiemy o jego dzieciach. Widocznie był niedawno żonaty. Na pewno chodził słuchać Jana Chrzciciela, a jego brat, Andrzej, był uczniem Jana. Z pewnością wiele braci łączyło, także tęsknoty za czymś więcej i można przypuszczać, że wiele rozmawiali o życiu. Przecież Andrzej, gdy spotkał Jezusa, natychmiast obwieścił to Szymonowi: „Znaleźliśmy Mesjasza!” (zob. J 1,35-42).
Szymon wiedział więc, jak wygląda życie ucznia wędrownego Mistrza, ale swoje życie miał już ułożone i zapewne nie bardzo widział siebie w tej roli. Już bardziej nadawał się do tego jego brat, Andrzej. Szymon chyba był przekonany, że nie potrafi spełnić nadziei, jakie – jak sobie wyobrażał – pokłada w nim Jezus. Można także przypuścić, że mimo wszelkich tęsknot lubił swoje życie, kochał żonę i znał się na łowieniu ryb w jeziorze. 
Zobaczywszy obfity połów ryb, wiedział, że to może być jego ostatni taki zwyczajny połów ryb. Że wszystko się zmieni. Życie ze znanego i przewidywalnego stanie się zupełnie nieprzewidywalne. Czując jakby przez skórę, co zbliża się do niego wraz z Jezusem, nie czuł w sobie zapału. Wręcz przeciwnie – dostrzegł wyraźniej, jak jest grzeszny: jak nie odnajduje w sobie siły do niezwykłego życia, które Jezus przynosi mu w darze. Ale wiedział też, że nie oprze się wezwaniu Jezusa. Był po prostu zwykłym człowiekiem, który nie potrafił opierać się porywom swojego serca i zdawał sobie z tego sprawę. Chyba dlatego wypowiedział taką dziwną prośbę.
Tylko Łukasz przekazuje nam te słowa Piotra. Pozostali dwaj Synoptycy, Mateusz i Marek, opowieść skracają. Piszą tylko, że na wezwanie Jezusa Piotr i brat jego Andrzej „natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim”. Również Jan jest lakoniczny – przytacza jedynie słowa Jezusa: „Ty jesteś Szymon ... ty będziesz się nazywał Kefas”. Ale na pewno to właśnie Łukasz najwierniej przekazał scenę powołania Piotra. 















 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl