s














Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

4. Niedziela Zwykła

 

Wolna wola


„Zanim ukształtowałem cię w łonie matki znałem cię...” Ten i wiele podobnych tekstów, jakie pojawiają się w Starym Testamencie, nigdy nie pobudzały Żydów do istotniejszych wątpliwości dotyczących wolnej woli człowieka. Słowa Psalmisty: „Przenikasz i znasz mnie Panie...” (Ps 139,1), nie prowokowały pytania: A gdzie wobec tego jest miejsce dla wolnej woli człowieka? 
Dopiero grecka myśl zaczęła widzieć tu problem, którego zresztą nigdy na swoim gruncie nie była w stanie rozwiązać. Jak pogodzić wolność człowieka z wszechmocą i wszechwiedzą Boga? Również nasza świadomość, wychowana na greckiej myśli, ma ciągłą skłonność do stawiania takiego pytania i brak odpowiedzi często odczuwamy jako znaczący dyskomfort intelektualny.
A tymczasem, jak się okazuje, dla autorów biblijnych ten problem nie istniał. Słowa o Bogu, który zatwardza serca, zaślepia oczy, zamyka uszy i napełnia strachem pojawiają się nie tylko w Starym Testamencie, ale także w ewangeliach, w ustach Jezusa. Świat Biblii nie ma z tymi sformułowaniami żadnego kłopotu. Nie widzi tutaj żadnej istotnej trudności. Wręcz przeciwnie, czym Bóg jest bliżej, czym więcej o mnie wie, tym lepiej. Im bardziej mnie wzywa, im wcześniej powoła, tym większe błogosławieństwo. Nigdzie nie ma ani cienia lęku, że Bóg swoją wszechwiedzą i wszechmocą może zagrozić mojej wolności. Groźna jest Boża nieobecność, opuszczenie i brak działania. Boga się zawsze przyzywa.
Słowa Psalmisty: „Przenikasz i znasz mnie Panie” w żaden sposób nie usuwają dynamiki i dramatyczności tak wielu modlitw zanoszonych do Boga w Psalmach ani nie prowadzą do wniosku, że przedstawianie Bogu swoich modlitw jest zbyteczne. Nigdzie w Biblii nie pojawia się pytanie: po co się modlić, skoro Bóg i tak wie wszystko?
Natomiast kolejne komentarze patrystyczne już problem widzą i Ojcowie czują się zobowiązani do podejmowania prób rozwiązania go. Pojawia się ono u Orygenesa w jego traktacie „O modlitwie”. Traktat ten jest odpowiedzią na pytanie zadane mu przez jego przyjaciela, Ambrożego: „Po pierwsze – skoro Bóg zna przyszłość i musi się ona stać, to daremna jest modlitwa, po drugie – skoro wszystko dzieje się z woli Boga i postanowienia Jego są niezmienne, i nic z tego, co On chce, nie może się zmienić, modlitwa jest bezcelowa” (Omod 5,6). Orygenes ostatecznie nie znajduje odpowiedzi innej, niż wskazanie na przykład Jezusa, który się modlił i na Jego słowa, zachęcające do modlitwy.
Jak to zostało powiedziane: jesteśmy wychowankami tradycji grecko-rzymskiej, a więc w naszych umysłach brzmią pytania, jakie narzucały się już Ojcom Kościoła. Jednakże nieobecność tych problemów w Biblii jest ważną wskazówką, że to nie poprzez kolejne coraz precyzyjniejsze formuły tłumaczące, jak pogodzić wolną wolę człowieka z wszechmocą i wszechwiedzą Boga, wiodą główne ścieżki naszej wiary. 















 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl