s














Medytacja Biblijna księdza Jana Słomki

 

3. Niedziela Zwykła

 

Jedność i różnorodność


Święty Paweł raczej nie snuł rozważań odległych od problemów i kłopotów adresatów swoich listów. A więc także wspaniały obraz Kościoła jako Ciała Chrystusa był z jakiegoś powodu potrzebny dokładnie w tym momencie. I nie jest trudno odgadnąć, jaki był powód. Kościół koryncki nie słynął ze zgodnego i spokojnego życia ani w swoich początkach, ani potem. Sławny ,,List do Koryntian” Klemensa Rzymskiego, napisany w 96 roku, powstaje, podobnie jak listy św. Pawła, z powodu rozłamu niszczącego Kościół w Koryncie.
Wystarczy chwila zastanowienia, aby domyślić się, o jakie podziały chodzi św. Pawłowi. Pisze o Grekach i Żydach, o niewolnikach i wolnych, ale można przypuszczać, że głównym powodem podjęcia przez niego tematu jedności Kościoła nie jest kwestia niewolnictwa, lecz spór, jaki toczył się między Grekami a Żydami. Był to przecież jeden z pierwszych poważnych sporów wewnątrz młodego Kościoła.
Po prostu: chrześcijanie-Żydzi chcieli, by chrześcijanie-Grecy byli tacy sami jak oni, zapewne było także na odwrót: chrześcijanie-Grecy oczekiwali, że to chrześcijanie-Żydzi upodobnią się do nich. A więc i jedni, i drudzy mieli to samo pragnienie: aby pozostali byli tacy, jak oni.
W odpowiedzi, aby wytłumaczyć, że nie chodzi o to, aby wszyscy byli jednakowi, aby Żyd był jak Grek, albo Grek jak Żyd, Paweł wskazuje na obraz Kościoła-organizmu. Noga nie może być ręką ani oko uchem. Jest to wizja Kościoła pojednanego w różnorodności. Ta różnorodność jest przedstawiana przez Pawła jako dobro, jako coś wręcz niezbędnego w życiu Kościoła, a nie jako balast i przeszkoda w jedności. 
Można zobaczyć w tej sytuacji pewną prawidłowość ogólniejszą. Otóż, jedno z określeń pychy mówi, iż jest to próba bycia wszystkim, bycia samowystarczalnym, całym organizmem. Jest to wyniesienie się ponad swój stan, bo stan ludzki jest ze swej natury cząstkowy, niepełny, niesamowystarczalny. Prawdopodobnie taka postawa rośnie z jakiejś nieumiejętności dostrzeżenia swojej prawdziwej wartości, przyznania, że jestem tylko cząstką, jednym z członków ciała, które mnie przerasta. Gdyż pokornym może być tylko ktoś, kto zna swoją wartość. A więc pycha jest to głos wzywający do ucieczki przed poczuciem małości, poczuciem bycia nikim. Jest to jakieś zagłuszanie w sobie własnej nicości poprzez demonstrowanie, że jestem wszystkim. A skoro jestem wszystkim, to wszyscy powinni naśladować mnie – wzór doskonały, miarę absolutną. Nic więc dziwnego, że pycha siedząca w człowieku nie jest w stanie znieść jakiejkolwiek różnorodności. I dlatego jest matką wszelkich podziałów.  















 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl