Rekolekcje Wielkopostne

 

Obecność

KS. ROMAN E. ROGOWSKI

 

 

Powrócić do Chrystusa jak do źródła na pustyni, znowu Go odnaleźć jak perłę drogocenną. I uczynić centrum swojego życia, osią, wokół której będzie się obracać cała nasza egzystencja. Jeżeli nawrócony Sergiusz Trubeckoj powtarzał: „Albo jest Bóg, albo nie warto żyć!”, to cóż dopiero może mówić chrześcijanin, dla którego Chrystus jest samym życiem: „Dla mnie żyć – to Chrystus” (Flp 1,21).
Jak wrócić do Chrystusa? Gdzie Go znaleźć? „Siedzi po prawicy Ojca” – jak nam podpowiada Credo, ale „to za bardzo daleko i za wysoko” – jak mówiła czteroletnia Kasia, córeczka moich znajomych. Tym bardziej, że On sam mówił: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). To bardzo ważna obietnica! Najpierw to Boskie zapewnienie: „JA JESTEM”, nawiązujące do Płonącego Krzewu i świętego tetragramu JHWH: „Jestem, którym Jestem” (Wj 3,14). To nie poezja, nie przenośnia, nie – dzisiaj modna – obecność wirtualna, ale obecność prawdziwa, realna, jak rzeczywisty jest „Ten, który jest”. A potem słowa „z wami”, czyli z nami, bo jest Emmanuelem, „Bogiem z nami”. I wreszcie słowa „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” – wskazują one na konkretność: On jest tu i teraz!
I na tym tle pytania: jak jest obecny, w jaki sposób? Wiemy już, że jest to obecność realna i konkretna, ale nie wiemy, w jaki sposób się ona realizuje.
Zmartwychwstały Chrystus jest obecny z nami pod postacią znaków. Możemy je nazwać „znakami paschalnymi”. Dlaczego pod postacią znaków? Bo – jak nauczali Ojcowie Kościoła – Bóg się liczy z naszą cielesno-duchową naturą, z naszą zmysłowością, która chce zobaczyć i dotknąć, usłyszeć i doświadczyć – przynajmniej znaków!
Co stanowi te znaki – „semeia Iesou Christou”?
Najpierw słowo Boże. Ono jest znakiem obecności Chrystusa zmartwychwstałego wśród nas. Sobór Watykański II uczy wyraźnie: „Chrystus jest obecny w swoim słowie” (Konstytucja o liturgii; 7). Święty Atanazy nauczał: „W słowach Pisma znajduje się Pan”, a św. Efrem radził: „Przed każdym czytaniem módl się i błagaj Boga, aby ci się objawił”. Dlatego Julien Green zapisał w swoim „Dzienniku”: „Ten, kto z uwagą i miłością czytuje Ewangelię, słyszy na jej stronicach bicie serca Chrystusowego”.
Następnie sakramenty. W każdym z nich jest obecny Zmartwychwstały Pan. W sposób jednak oryginalny i wyjątkowy jest On obecny w Najświętszej Eucharystii. Św. Hieronim łączy Eucharystię z Bożym słowem i pisze: „Karmimy się Jego Ciałem i pijemy Jego Krew w Boskiej Eucharystii, ale także w czytaniu Pisma”.
Znakiem Zmartwychwstałego Kyriosa jest Jego Kościół, który jest Jego Ciałem, a jednocześnie On jest Głową tego Ciała. Włodzimierz Sołowjow pisał: „Kościół jest żywym ciałem Bożego Logosu”. Ale znakiem obecności Chrystusa Paschalnego jest też każda wspólnota ludzka, która zbiera się w Jego imię: „Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Zwróćmy uwagę na słowa Jezusa, o których już była mowa: „JA JESTEM”. Wyrażają one Boski realizm, paschalną realność. Ale trzeba zwrócić uwagę także na słowa: „w imię moje”. Prawda zaniedbana w chrześcijaństwie zachodnim, ale bardzo żywa w chrześcijaństwie wschodnim, zresztą zgodna z mentalnością biblijną, brzmi: Chrystus jest obecny w swoim Imieniu, imieniu JEZUS. Paul Evdokimov pisze: „Według Biblii Imię Boga jest jednym z Jego atrybutów, miejscem teofanicznym, miejscem Jego obecności. Imię »Jezus-Jeszua« oznacza Zbawcę i – jak mówi Hermas – »Imię Syna Bożego podtrzymuje cały świat«, gdyż jest On w nim obecny, a my adorujemy Go w Jego imieniu”. Warto przy tym wspomnieć, że istnieje praktyka modlitewna, zwana „modlitwą Jezusa” lub „modlitwą imieniem Jezus”.
Najbardziej powszechnym znakiem obecności Zmartwychwstałego z nami „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”, jest człowiek, nasz bliźni. Stworzony na obraz Boży, czyli na Obraz Wcielonego Syna Bożego, Jezusa, jest Jego żywym znakiem. Dlatego On sam mówił: „Wszystko, co uczyniliście – lub nie uczyniliście – jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili – lub Mnieście nie uczynili” (por. Mt 25,40 i 45). Dlatego Kościół przypomina, że „Chrystus zjednoczył się z każdym człowiekiem”, a Aleksy Chomiakow pisze: „On jednoczy się z każdym, kto Go nie odrzuca”. A jeżeli z każdym, to także jest On zjednoczony ze mną samym i ja jestem znakiem Jego obecności. Jeżeli św. Paweł życzy Efezjanom: „Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach” (3,17), a Galatów zapewnia, że troszczy się to, by „Chrystus w was się ukształtował” (4,19), to wszystko prowadzi do wspaniałego finału: „Teraz już nie żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Gal 2,20). I wszystko to dowodzi, że to ja jestem znakiem Jego obecności.
Z całej rodziny dzieci Bożych Chrystus szczególnie – oprócz ubogich, chorych i uciskanych – wyróżnia dzieci i podróżnych. Dzieci są szczególnym znakiem Jego obecności, dlatego mówi: „Kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje” (Mt 18,5). Jeżeli Talmud powiada, że „oddech dzieci spieszących do szkoły podtrzymuje świat”, a Paul Claudel zapewnia, iż „jedno »Ave Maria« w ustach chorego dziecka wystarczy, żeby wyludnić Czyściec”, to dla Chrystusa dziecko jest znakiem Jego paschalnej obecności z nami i wśród nas. Podobnie podróżny, człowiek będący w drodze, jest szczególnym znakiem obecności Tego, który jako Zmartwychwstały „przybliżył się i szedł” z uczniami do Emaus, a potem poznali Go przy posiłku, przy „łamaniu chleba” (Łk 24,13-32). Dlatego Talmud pouczał, pamiętając, że Mesjasz będzie miał postać podróżnego: „Ważniejsza gościnność od przyjmowania Ducha Bożego”, a duchowość wschodnia kazała w podróżnym widzieć „nie człowieka, a Boga”.
Wreszcie znakiem obecności Zmartwychwstałego Pana, „Alfy i Omegi, Pierwszego i Ostatniego, Początku i Końca” (Ap 22,13), jest kosmos, cały wszechświat. Jeżeli On jest „Pierworodnym wobec każdego stworzenia” i „wszystko pojednał ze sobą” (Kol 1,15-19), a wstępując do „otchłani” zstąpił do jądra wszechbytu, do serca wszechświata, to „wszystko” jest Jego znakiem – cały wszechświat spełnia rolę znaku Zmartwychwstałego Kyriosa. Dlatego już od pierwszych wieków nauczano o Chrystusie Kosmicznym. W dramacie Johna Johanssona „Mgławice” stary astronom w rozmowie z pogrążonym w kryzysie wiary młodym fizykiem powiada: „Gdy tak patrzę przez kosmiczny ultrasonograf w przestrzeń wszechświata, gdy wyobrażam sobie metagalaktyki, to niemal widzę za tym wszystkim jakąś rozszalałą postać z rozwianymi włosami, w świetlistych szatach, o płonących oczach. Może to jest Chrystus zmartwychwstały? Kto to wie!”
„A oto JA JESTEM z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. On jest z nami, jest wśród nas – trzeba tylko w to uwierzyć, rozpoznać Go pod znakami i do Niego powrócić. A może lepiej – powracać ciągle, nieustannie, by z pokorą i radością mówić: „Dla mnie żyć to Chrystus”.

Ks. Roman E. Rogowski

 

Autor jest kierownikiem Katedry Teologii Systematycznej Papieskiego Fakultetu Teologicznego we Wrocławiu.

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl