Źródło siły

Jan Nowak-Jeziorański



Obie pielgrzymki Jana Pawła II, do Kanady i do Polski, zaprzeczają wymownie tym, którzy zapowiadają, że Papież dla dobra Kościoła ustąpi niebawem ze swego urzędu Namiestnika Chrystusowego i przekaże go młodszemu i zdrowszemu następcy.



Miliony telewidzów mogły przekonać się naocznie, że nie ma dziś wśród żyjących przywódcy duchowego obdarzonego tak niezwykłym darem charyzmy i siły przyciągania rzesz ludzkich. Wydaje się niepojęte, że ta zgarbiona postać człowieka walczącego z chorobą i dolegliwościami późnej starości budzi takie niespotykane wybuchy entuzjazmu i spotyka się z tak żywiołowym odzewem młodzieży, z natury sceptycznej wobec starego pokolenia. Dla każdego, kto na to patrzył, musiało stać się oczywistym, że choroba w najmniejszym stopniu nie dotknęła wielkiego potencjału intelektualnego Papieża. Jego głęboko przemyślane homilie nosiły wszystkie znamiona osobistego stylu.
Stało się jasne, że każdy dzień tego pontyfikatu jest dla Kościoła bezcennym źródłem siły. Jan Paweł II z pewnością zdaje sobie z tego sprawę. Dla dobra Kościoła pragnie dalej nieść swoje brzemię pomimo widocznego trudu i cierpienia, jakie sprawia mu każdy ruch. Decyzje pozostawia Bogu, lecz sam nie odejdzie i nie spocznie. Kieruje się własnym sumieniem, nie ulegając ludzkim sądom.
Wszystkim, którzy oglądali na ekranach telewizyjnych obie papieskie pielgrzymki, nie mogła ujść uwagi widoczna w tle postać księdza biskupa Stanisława Dziwisza. Nie odstępował Ojca Świętego ani na krok i nie spuszczał z niego oczu ani na chwilę. Czujny, troskliwy i niespokojny. Gotów w każdej chwili spieszyć z pomocą. Prawdziwe uosobienie bezgranicznego oddania i wierności. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 34 (2772), 25 sierpnia 2002


do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl