Przytomność umysłu księdza Ryszarda

Ks. Adam Boniecki



Jak pokazać znaczenie wydarzenia, które można zamknąć w połowie zdania: „W drodze na cmentarz Rakowicki Jan Paweł II na chwilę zatrzymał się przy kościele św. Floriana”? Czy proboszcz tej parafii, ksiądz prałat Jan Czyrek przesadził, mówiąc mi potem, że przeżyliśmy historyczny moment?
Że się tu zatrzyma, nieoficjalnie było wiadomo już od kilku miesięcy. O tym, że tu pracował i mieszkał (w latach 1949–1951), było wiadomo zawsze. Mówiono o tym każdemu, kto odwiedzał ten piękny, stary kościół. Pamiątkowa tablica – jedna z bardzo wielu w tej świątyni, czasem starych i bardzo pięknych – na wieczną rzeczy pamiątkę uwieczniała ten fakt. Jednak... pozostawał niedopowiedziany żal. Jan Paweł II nigdy, podczas tak wielu już bytności w Krakowie, tu nie wstąpił. 
Rozpoczęły się przygotowania. Prowadzone od kilku lat w tej dość biednej parafii renowacje kolejnych zabytkowych bocznych kaplic nabrały przyspieszenia, potem rozpoczęto prace na dziedzińcu, będącym od wielu lat w dość żałosnym stanie. W lipcu proboszcz ks. prałat Czyrek powiedział ostrożnie, że „być może...”. Na ścianie wikarówki, w której mieszkał Jan Paweł II, ustawiono jego popiersie. Ksiądz prałat bodaj dwukrotnie wybrał się do Rzymu. Łatwo było zauważyć, że mimo trybu warunkowego komunikatów nie ma wątpliwości co do papieskiej wizyty. 
Przygotowania materialne zaczęły nabierać wymiaru bardziej duchowego. Przed samą wizytą, jak przed Wielkanocą, ludzie szli do spowiedzi. Wreszcie komunikaty: „Ojciec Święty parafię odwiedzi”. Na Rynku Kleparskim mówiły mi o tym handlujące tam panie, w parafii rozpoczęto zapisy na bilety, zaczęli ściągać dziennikarze, ks. Czyrek kilka razy widziany był w telewizorze. I wreszcie niedziela, 18 sierpnia: blokada sąsiednich ulic, oznaczanie sektorów i oczekiwanie.
Plac kościelny i okolice wokół wypełnili ludzie. Czas kilkugodzinnego oczekiwania skracał im znakomicie przemyślany program, z udziałem m.in. specjalnie zaproszonej, niezrównanej „Arki Noego”, Tosi Krzysztoń, zespołu „Jacek Dewódzki i przyjaciele”. Koncert, medytacja, modlitwa, momenty zadumy i swobodnej wesołości. Po upalnym dniu wieczór był nieco chłodniejszy. Mówiono potem, że to oczekiwanie było jak rodzinny piknik.
Papamobil wjechał od ulicy Kurniki, podjechał pod wikarówkę. Proboszcz z wielkim relikwiarzem zawierającym kość św. Floriana nie wygłosił przemówienia: biskup Dziwisz wyjął mu kartkę z ręki i zapewnił, że tekst Ojciec Święty przeczyta potem. Relikwiarz Papież ucałował dwa razy: najpierw podał mu go biskup Dziwisz, potem jednak proboszcz wszedł do papamobilu, przywitał Jana Pawła II i jeszcze raz podał mu do ucałowania relikwiarz. Nie wysiadając z papamobilu, Ojciec Święty pozdrowił zgromadzonych, wspomniał swego proboszcza ks. Tadeusza Kurowskiego, współwikarego z tamtych czasów i przyjaciela ks. Czesława Obtułowicza, ks. Sadlika. Współczesnych parafian prosił o modlitwę za zmarłych i za siebie: teraz i... „po mojej śmierci”. Do papamobilu wprowadzono parę małych krakowiaków, potem dzieciaki z „Arki Noego”, które Papieżowi wręczyły list i płytę.
Biskup Kazimierz Nycz szepnął proboszczowi, by jednak coś powiedział. Prałat wzruszonym głosem poprosił Ojca Świętego o pobłogosławienie obrazu Jezusa Miłosiernego z wpatrzoną weń św. Faustyną oraz o pobłogosławienie popiersia. Papież obraz pobłogosławił i spojrzał na swoją podobiznę, którą ostatecznie odsłonił proboszcz (według programu miał to zrobić kardynał Macharski). Jako dar dla parafii Jan Paweł II wręczył proboszczowi kielich. Szczególną przytomnością umysłu wykazał się wikary ks. Ryszard Pałka. Opowiada ze wzruszeniem i dumą: byłem w papamobilu. Jak to ksiądz zrobił? – pytam. „Wszedłem za dziećmi, ukląkłem, pocałowałem w rękę, powiedziałem, że jestem tu wikarym i poprosiłem o błogosławieństwo. I Ojciec Święty mnie pobłogosławił”. Mało kto zauważył to naruszenie protokołu i nikt prawie nie wiedział, że na tę scenę patrzyła ze łzami siedząca wśród zaproszonych gości mama księdza.
Brawo, księże Ryszardzie, warto było! 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 34 (2772), 25 sierpnia 2002


do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl