W Łagiewnikach, mimo tłumu pielgrzymów i oczekiwania na Papieża, panuje spokój


Siedemdziesiąt siedem metrów miłosierdzia

Michał Kuźmiński



Zaparkowanie samochodu przy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia graniczy z cudem. Wąską ulicę Siostry Faustyny blokują autokary, samochody i busy. Codziennie do klasztoru, gdzie święta otrzymała objawienia, przyjeżdża średnio 50 autokarów z pielgrzymami.



„W soboty nawet sto dwadzieścia” – mówi siostra Elżbieta Siepak ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W tegoroczne Święto Miłosierdzia, obchodzone w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, przybyło 160 tys. ludzi: „Do sanktuarium przyjeżdża średnio milion pielgrzymów rocznie. Ale w tym roku spodziewamy się rekordu” – dodaje zakonnica. Łagiewniki odwiedzi przecież Jan Paweł II, który poświęci budowany tu od dwóch lat nowy kościół.

Ołtarz w ogrodzie

„Do tej pory sanktuarium działało w budynkach nie przygotowanych do przyjmowania pielgrzymów – opowiada dalej siostra. – Do II wojny światowej cały teren klasztoru był zamknięty. Furta była przy zewnętrznej bramie”. Zaciszny do niedawna Józefów – zaprojektowany przez Karola Zarembę kompleks klasztorny z czerwonej cegły z ogrodami i sadami – ufundował w 1889 r. książę Aleksander Lubomirski. Zgromadzenie Matki Bożej Miłosierdzia otwarło tu dom dla dziewcząt i kobiet moralnie zagubionych. Mimo wywłaszczenia w latach 60. przez władze PRL siostry przez cały czas opiekowały się młodymi ludźmi. Obecnie w odzyskanym budynku – Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym – działa za klasztornym murem internat dla dziewcząt, liceum ekonomiczne, szkoła fryzjerska i gastronomiczna.
5 października 1938 r. zmarła w Łagiewnikach siostra Faustyna Kowalska. Wkrótce potem, za sprawą jezuity ks. Józefa Andrasza, tutejszego spowiednika mistyczki, rozpoczęły się w Łagiewnikach nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego. A wraz z nimi kult, który przyciągał coraz więcej czcicieli. Od lat 80. ich liczba stale rośnie i klasztorna kaplica mieszcząca nie więcej niż 200 osób przestała wystarczać. 
Msze w Święto Miłosierdzia odprawiano początkowo przy zaimprowizowanym ołtarzu polowym. Później powstał duży ołtarz w ogrodach. Zbudowano też dwa dodatkowe budynki – dom sióstr na tyłach, a od frontu siedzibę stowarzyszenia „Faustinum” i Fundacji Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, którą kardynał Franciszek Macharski utworzył w 1996 r. Od stycznia następnego roku zaczęła ona zbierać pieniądze na budowę nowego sanktuarium. W pierwszą niedzielę po Wielkanocy 2000 r. Papież kanonizował Siostrę Faustynę – w Łagiewnikach było wtedy 150 tys. wiernych.
Idący alejką w stronę kaplicy mężczyzna opowiada ubranemu w koszulkę polskiej reprezentacji synowi historię łagiewnickiego obrazu: „Siostrze Faustynie ukazał się Jezus i polecił jej namalować to, co zobaczyła. Z jego serca biły dwa promienie. Czerwony (to krew) i blady (woda)” – to było w 1931 r. Obraz namalował według opisu zakonnicy wileński malarz Eugeniusz Kazimirowski. Wizerunek ten wisi obecnie w kościele Świętego Ducha w Wilnie. Krakowską, bardziej znaną wersję obrazu ukończył w 1943 r. Adolf Hyła. Potem namalował około 200 kopii, których nigdy nie skatalogowano. Dziś obraz ten jest w wielu kościołach, także na Słowacji, w Stanach Zjednoczonych czy na Filipinach.

Ze Szkocji i Madagaskaru

Siostra Elżbieta, redaktor naczelna wydawanego przez „Faustinum” kwartalnika „Orędzie Miłosierdzia”, opowiada o gościach Łagiewnik: „Po prostu widać, jak do tego miejsca płynie rzeka ludzi. Pielgrzymi przybywają ze wszystkich kontynentów. Nawet z tak egzotycznych miejsc jak wyspa Guam. Czasem od razu pokazują nam na mapie miejsce, z którego przyjechali”.
Najwięcej zagranicznych gości przybywa z krajów Europy i ze Stanów Zjednoczonych. Według tutejszych statystyk co 25 pielgrzym jest Azjatą, co 200 – Afrykaninem. Europejczycy to głównie Niemcy, Włosi, Czesi, Austriacy i Ukraińcy. Ale najwięcej jest Słowaków: „Bardzo szerzy się tam kult Miłosierdzia, a poza tym to blisko” – wyjaśnia siostra. – „Dzisiaj w godzinie Miłosierdzia modlili się z nami Włosi (kiedy to mówi, przed relikwiami Faustyny trwa właśnie Msza po węgiersku). Przyjeżdża też dużo Filipińczyków”. 
Niektóre grupy są szczególne. Na przykład pielgrzymka Szkotów w strojach narodowych, z orkiestrą. Albo kobiety z Madagaskaru. Siostra Elżbieta wspomina też grupę z Indonezji – pielgrzymi wchodzili do kaplicy boso: „Zdejm sandały, bo ziemia, na której stoisz, święta jest” – cytuje Księgę Wyjścia. Poza tym w kulturze ukształtowanej przez islam nie wolno wejść do świątyni czy domu w obuwiu.
W 2000 r. do Łagiewnik przyjechało ponad trzy tysiące grup pielgrzymkowych, z czego ponad dwa tysiące polskich. Polacy zaglądają tu też indywidualnie – z plecakami, rodzinnie lub samotnie. Od południa do godziny 15. w kaplicy jest zupełna cisza. 

Rekordziści

„Kiedyś tu były stajnie” – ksiądz Marian Rapacz, prezes Fundacji Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, pokazuje plac budowy między klasztorem a małym cmentarzykiem sióstr. Rozmach – to słowo jak najbardziej na miejscu. „Wywieziono stąd 45 tys. kubików ziemi” – opowiada ks. Rapacz. Trzeba było odsłonić skałę, na której bezpiecznie mogła stanąć przyszła bazylika – choć by nazywać kościół bazyliką, trzeba, by ten tytuł nadał mu Papież. 
Budowa rozpoczęła się 8 września 1999 r. Gdy okazało się, że Jan Paweł II podobno chce przyjechać do Krakowa, by konsekrować nowy kościół, przedsięwzięcie nabrało zaskakującego tempa. Nastrój euforii opanował wszystkich, firmy budowlane zapowiadały „bicie rekordów”. 
„W kościele nie będzie jeszcze ławek i konfesjonałów, ale po poświęceniu będzie on już używany i w miarę możliwości będziemy go wyposażać” – mówi ksiądz prezes. Owalna bryła świątyni jest nad prezbiterium zwieńczona tubusem, przez którego szklany sufit wpada światło, budując nastrój świątyni. Praktycznie nie ma dekoracji poza samym ołtarzem. A w nim tylko obraz Jezusa Miłosiernego, tabernakulum i rzeźba, czyli targany wiatrem krzew, który „ma być symbolem współczesnego człowieka, miotanego przez rozmaite wichry” – opowiada ks. Rapacz. Przy alejce prowadzącej do kościoła pokazuje konstrukcję z dziewięciu łuków: dziewięć zawieszonych tu dzwonów będzie grać melodie. A na murze przy alejce: „wmurowane cegiełki darczyńców, jak na Wawelu” – dodaje ks. Rapacz.
Koszt budowy szacuje się na 60 milionów złotych, a fundacja deklaruje, że wszystkie fundusze pochodzą z datków. Jednym z największych sponsorów jest b. szef „Optimusa” Roman Kluska. Pieniądze na budowę płynęły też ze sprzedaży trzech zbiorów papieskich homilii: „Na drogach dziejów zbawienia” z tekstami z pielgrzymek 2000 r., siódmego tomu zbioru „Anioł Pański z Papieżem Janem Pawłem II” i pokaźnej księgi „Wielki Jubileusz Roku 2000”. Oraz z poświęconych siostrze Faustynie „Dróg i bezdroży miłosierdzia” ks. Józefa Tischnera.
Siostra Siepak opowiada o ofiarodawcach: „Traktują rozwój tego sanktuarium jako swoje dzieło. Myślą o nim jako o czymś ogromnie ważnym nie tylko w swoim życiu, ale i w życiu innych. Spotykam osoby, które mieszkając w domach pomocy społecznej, odkładają na rzecz świątyni z niskich rent. »To się komuś bardzo przyda«, mówią. Ojciec Święty powiedział przecież, że nic nie jest tak potrzebne człowiekowi, jak Miłosierdzie Boże. A żeby głosić orędzie o Bożym Miłosierdziu, dobrze jest gdzieś usiąść!” – uśmiecha się siostra Elżbieta.

Widok na Tatry

Górny kościół: „Tysiąc pięćset metrów kwadratowych dla pięciu tysięcy wiernych” – mówi ks. Marian Rapacz. Różne są w Krakowie opinie o architekturze kompleksu. Ale samo wnętrze świątyni ucisza wątpliwości. Padające z góry światło odbite od śnieżnobiałych ścian podkreśla przestrzeń i skupia się w centralnym punkcie – tam, gdzie wisi obraz. „Ascetycznie, ale wzniośle” – tak chciał architekt, prof. Witold Cęckiewicz. „Prezbiterium jest zaprojektowane na stu koncelebransów – opowiada ksiądz prezes. – Zatem w samym prezbiterium mieszczą się dwa autokary pielgrzymów. Ale to nie jest megalomania: przecież do Łagiewnik każdego dnia docierają rzesze wiernych”.
Strop podtrzymują rozchodzące się promieniście od prezbiterium prawie dwumetrowej grubości drewniane legary. Najdłuższy ma trzydzieści metrów: „To tak zwane drewno klejone, wykonane we Francji. Drzewa sprowadzono z Kanady, z jednakowo naświetlonego stoku” – objaśnia ks. Rapacz. Było astronomicznie drogie? „Metalowa konstrukcja jest niewiele tańsza – przekonuje prezes fundacji. – Drewno klejone jest dużo trwalsze, a na pożary odporniejsze nawet niż stal”. Oba typy konstrukcji sprawdzała dla fundacji komisja specjalistów i dopiero po tych konsultacjach zdecydowano się na drewno. Wygląda imponująco.
Podcienia przed wejściem do kościoła wyłożone są kremowym kamieniem. Dolny kościół to kaplica św. Faustyny, połączona z czterema okalającymi ją kaplicami, które ks. Rapacz nazywa „językowymi” – w nich zagraniczni pielgrzymi będą mogli się w spokoju pomodlić w ojczystym języku.
Od razu rzuca się tu w oczy wolno stojąca, 77-metrowa wieża. Najwyższy w Krakowie punkt nad poziomem morza. Prof. Cęckiewicz postanowił „podwyższyć” projekt budowli, gdy w 1997 r. Papież podpisał się na przedstawionej mu makiecie: „Jan Paweł II miał wtedy 77 lat, stąd ta wysokość” – mówi ksiądz prezes i wskazuje na wypust w dolnej części wieży, przypominający dziób łodzi: „Będzie tu w przyszłości pomnik Papieża”. Kształt platformy widokowej na wieży ma się kojarzyć z mitrą papieską. Bez względu na to, czy tak jest, czy nie – przy dobrej pogodzie widać stąd Tatry.
Tuż przy świątyni stoi mały okrągły budynek, którego nieszczęśliwa architektura niestosownie kojarzy się z karuzelą. Niestosownie, bo to mała kaplica wieczystej adoracji, przewidziana na 46 osób. Obok powstała sala, roboczo zwana w Łagiewnikach „teatrem”. Pomieści ponad 200 pielgrzymów: „Chcemy ich tam gromadzić zanim przyjdą do kościoła – wyjaśnia prezes fundacji. – Będzie tam można wyświetlić film, wygłosić prelekcję, przypomnieć historię tego miejsca”. Trzeci budynek przy samym kościele przeznaczony jest na sklepy z pamiątkami i biura. Biura mają organizować pielgrzymom pobyt – od przywiezienia z lotniska, po wycieczki do Kalwarii, Wadowic czy Oświęcimia.
Z balustrady ołtarza polowego ks. Rapacz pokazuje zielone tereny po drugiej stronie rzeczki Wilgi. Wzgórza to splantowane nieczynne hałdy po dymiącej tu jeszcze na początku lat 90. fabryce Solvay. Cały ten teren należy do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Wiele lat temu komunistyczne władze odebrały zakonowi te tereny: „I całe szczęście – mówi ksiądz. – W przeciwnym razie siostry pewnie by go, z potrzeby finansowej, sprzedały. A tak będą tam mogły powstać dróżki” – kilka kilometrów alejek i kaplice z cytatami z „Dzienniczka” św. Faustyny.

Miłość i bezpieczeństwo

Budowa sanktuarium zaczęła się od jeszcze jednego budynku – Domu Duszpasterstwa Miłosiernego. To nowoczesny, dwupiętrowy pawilon. W budynku znajdują się pokoje dla 100 osób, duża jadalnia na parterze i sala konferencyjna z myślą o spotkaniach stowarzyszenia „Faustinum”. Ale nie tylko: „To dom równoległy – dosłownie i w przenośni – do ośrodka opiekuńczego dla dziewcząt – mówi ks. Rapacz. – Tu okazywane będzie ludzkie miłosierdzie”. Według planów mają tam bowiem działać poradnie dla potrzebujących i odbywać się rekolekcje.
W przedsionku kaplicy klasztoru stoi makieta nowego sanktuarium. Przy przeciwległej ścianie mały stolik, a na nim dwa zeszyty – księga pamiątkowa świątyni. Pieczołowicie zapełnione rozmaitymi charakterami pisma: „W pierwszą rocznicę odwiedzenia Sanktuarium”, „O zawsze szczęśliwe powroty do domu”, „O uleczenie kogoś z nałogu pijaństwa”, „Dzięki za szczęśliwie przebyty Szlak Orlich Gniazd”. Albo te dziecięce: „Dziękuję ci za zdrowie całej rodziny i za pieniążki. I proszę cię o pieniążki na życie. Paulina, IV B”.
Siostra Elżbieta wierzy, że orędzie o Bożym Miłosierdziu to dar dla współczesnych: „Przecież orędzie to odpowiada na najbardziej podstawowe potrzeby człowieka: na potrzebę miłości i bezpieczeństwa” – tłumaczy zakonnica. W Łagiewnikach, mimo tłumów i budowy, jest spokój. 
Jeszcze jeden dziecięcy wpis w księdze gości: „Drogi Jezu! Bardzo się cieszę, że masz tylu podopiecznych. Mam nadzieję, że zobaczymy się w niebie”. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 33 (2771), 18 sierpnia 2002


do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl