EWA SZUMAŃSKA

 

Puste miejsce

Ludzie umierają i zostawiają po sobie puste miejsca. Wielcy uczeni czy artyści, 
prawdziwi mężowie stanu, ludzie wielkiej szlachetności i dobroci, albo ludzie tak bardzo przez kogoś kochani, że naprawdę nikim nie można ich zastąpić. Czy świat zdaje sobie z tego sprawę? Chyba nie.
Kiedy minie dzień pożegnania i wyleją się wszystkie wielkie i wzniosłe słowa, puste miejsca zarastają niezwykle szybko. Nawet nie wiadomo, co się tam pojawia? Jakiś neutralny wypełniacz, pianka, styropian, plastykowa wkładka? Na pozór wszystko jest uzupełnione, wygładzone, nie różniące się kolorem, dokładnie takie jak było.
I tylko w chwilach nagłych olśnień czy przebłysków intuicji dociera do nas świadomość, że świat robi się powoli dziurawy jak ser.



Niespodziankas

Starzy ludzie czasem trochę kokietują swoją zbliżającą się śmiercią. Mówią o 
niej tak spokojnie i szczerze, że nawet im się wierzy. Tylko jakieś ćwierćsłówko, sekundowy błysk w oku nasuwają podejrzenie, że ten człowiek podświadomie czeka na zaprzeczenie, na sugestię, że w tym jednym jedynym przypadku obowiązują inne reguły gry.
A może sprawa wygląda tak, że również ci ludzie, którzy świadomie, długo i uczciwie przygotowują się do śmierci i chcą się z nią spotkać w prawdzie – też się sami okłamują? Może zostawiają jakąś furtkę, czegoś nie dopowiadają do końca?
Byłaby to dla nich bardzo niemiła niespodzianka.ss



Decyzja

Niedawno kierownik zimowej ekspedycji na K2 w Karakorum podjął decyzję 
rezygnacji z ataku szczytowego i zakończenia wyprawy. Ta decyzja była ukoronowaniem długiej i heroicznej walki człowieka z przyrodą i z samym sobą. Była przekreśleniem – w imię odpowiedzialności – wielkich nadziei, wielkich ambicji, wielkiego marzenia.
A my, od paru miesięcy, żyjemy w zagęszczonej obrzydliwości polskiego życia politycznego. Trwa festiwal niekompetencji, głupoty, nieuczciwości i prezentowanej z pełnym bezwstydem prywaty. Zmieniają się posady, koalicje, ustawy, priorytety, transakcje wiązane czy skład Komisji Śledczej. Decyzji jest co niemiara, zapadają każdego dnia.
Ale chyba tylko przy tamtej, podjętej w dalekich górach, warto się na chwilę zatrzymać i pomyśleć o niej z szacunkiem.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 12 (2802), 23 marca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl