Przegląd prasy

 Państwo a język

W rozwoju języków przepisy prawa odgrywają nie mniejszą rolę niż reguły językoznawcze. Chodzi przy tym nie tylko o zalecenia i opinie towarzystw językoznawczych, ale o regulacje, za którymi stoi autorytet państwa lub organizacji międzynarodowych – pisze w ZESZYTACH PRASOZNAWCZYCH (3-4) prof. Walery Pisarek z Ośrodka Badań Prasoznawczych Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Wprawdzie państwowe przepisy, zakazy i nakazy nie wpływają bezpośrednio na to, w jakim języku i jak mówi się w kręgu rodzinnym czy wśród przyjaciół, ale określają sposoby porozumiewania się w życiu publicznym. Pośrednio współdecydują też o świadomości kulturalnej, kompetencji i sprawności językowej społeczeństwa – to z przepisów prawa wynika choćby obowiązek szkolny, a odpowiednie regulacje kształtują też m.in. program nauczania języka ojczystego. 
Znamienne, że ludność Ziemi używa dziś paru tysięcy języków, podczas gdy formalnie istnieje niespełna 200 państw (plus ewentualnie kilkaset obszarów autonomicznych). Oznacza to, że ledwie co dwudziesty piąty język ma status oficjalnego języka państwowego, a mniej więcej co dziesiąty jest prawnie uznanym za regionalny język urzędowy na obszarze jakiegoś państwa. W samej Europie swojego państwa nie mają takie języki, jak aragoński, arumuński, asturski, baskijski, bretoński, dolnosaksoński, flamandzki, frankoprowansalski, friulski, fryzyjski, gaelicki (szkocki), galicyjski, kataloński, korsykański, ladyński, lapoński, łemkowski, łużycki, miriandyński, okcytański, retoromański, samilijski, sardyński, saterlandzki – a może także kaszubski. Tymczasem posiadanie własnego państwa ma wielki wpływ na prestiż języka: tylko bowiem własne państwo umożliwia rozwój języka jako narzędzia porozumiewania się i więzi we wszystkich dziedzinach aktywności ludzkiej – a więc nie tylko w życiu rodzinnym i towarzyskim, ale też w pracy, w gospodarce, szkolnictwie i nauce, literaturze i innych sztukach, mediach, wojsku, dyplomacji, życiu religijnym itd. Posiadanie przez język państwa sprzyja nadto rozwijaniu się różnych stylów funkcjonalnych: kancelaryjnego, naukowego, medialnego, dyplomatycznego itp. 
Charakterystyczne jest i to, że skoro jedną z funkcji prawa jest ochrona słabszego przed silniejszym, to także w sferę używania języka wkracza ono zwykle na etapie początków jego stabilizacji w roli oficjalnego języka danej społeczności oraz w momentach, gdy funkcja ta jest zagrożona.
W przepisach dotyczących języka widzi się zwykle instrument 1) ochrony tożsamości narodu i jego kultury, 2) integracji ludności państwa, 3) skuteczności komunikacji, a zwłaszcza perswazji, 4) zapewnienia obywatelom równości wobec prawa, 5) ochrony ekonomicznych interesów obywateli, 6) ich zdrowia i życia oraz 7) ochrony tożsamości kulturowej obywateli należących do mniejszości narodowych i kulturalnych.
Urzeczywistnieniu tych celów służą akty prawne dotyczące bezpośrednio lub pośrednio języka – a wśród nich 1) regulacje nadające danemu językowi status oficjalnego lub państwowego, 2) nakazy używania języka urzędowego w kościele, sądach, szkołach, kancelariach organów państwowych, w obrocie prawnym, w umowach, itp., 3) nakazy znajomości urzędowego języka macierzystego przez obywateli oraz przez osoby wykonujące niektóre zawody, 4) nakazy znajomości języka innego niż oficjalny państwa macierzystego (zwykle przez osoby wykonujące niektóre zawody), 5) zakazy używania jakiegoś języka (w ramach polityki wynaradawiania), 6) regulacje nazewnictwa w zakresie imion, nazwisk, nazw miejscowych, terminologii, 7) nakazy używania języka w sposób pożądany przez prawodawcę (np. ustawy o języku), 8) zakazy używania języka w sposób niepożądany przez prawodawcę (przepisy przeciw używaniu wulgaryzmów), 9) zakazy dyskryminacji języków i ich użytkowników oraz 10) nakazy lub zalecenia ochrony dialektów oraz odmian regionalnych i gwarowych języka.
Sprawy języka bywają też przedmiotem regulacji międzynarodowych (m.in. nadanie językowi lub językom statusu oficjalnych języków w organizacjach międzynarodowych oraz ochrona – w formie paktów, konwencji itp. – różnorodności językowej, a zwłaszcza języków najmniej używanych).
Tego rodzaju państwowe regulacje w używaniu języka właściwe są jednak dla świata, w którym dominuje model państwa narodowego (lub wielonarodowego państwa obywatelskiego). Pojawia się pytanie, na ile sytuację w tej mierze zmieni postępująca globalizacja. Prof. Pisarek – jako odpowiedź – cytuje opinię amerykańskiego specjalisty od komunikacji masowej, prof. Sheltona Gunarante, który twierdzi, że o przyszłości każdego języka zadecyduje jego zdolność do współzawodnictwa z innymi – ta zaś zależeć będzie od sprawności jego użytkowników w akumulacji kapitału, a więc od ich operatywności ekonomicznej. 

KB


 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 10 (2800), 9 marca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl