Niech rozstrzygnie ONZ

Luigi Accattoli z Watykanu



Jan Paweł II jest zdecydowanie przeciwny wojnie prewencyjnej 
z Irakiem i sprzeciw ten wyraził już, od października, kilkanaście razy. Papież utrzymuje, że rozbrojenie Iraku może się dokonać na drodze pokojowej – aby to ułatwić, wysłał nawet kard. Rogera Etchegaraya do Bagdadu. Spotyka się kolejno z protagonistami kryzysu, a 5 marca ogłosił dniem modlitwy i postu.

Uroczysty apel w tej sprawie Papież wygłosił w dniu Bożego Narodzenia, wzywając wszystkich wierzących i ludzi dobrej woli do „ugaszenia złowrogich zarzewi konfliktu, który, przy zaangażowaniu wszystkich, może nie nastąpić”.
W przemówieniu do korpusu dyplomatycznego 13 stycznia Jan Paweł wyliczył racje, na których opiera przekonanie, że ewentualne uderzenie na Irak jest nie do zaakceptowania: „Do wojny można uciekać się tylko jako do ostatecznej możliwości i z poszanowaniem ściśle określonych warunków, nie zapominając o konsekwencjach, jakie dotykają ludność cywilną podczas działań wojennych i po ich zakończeniu”.
Sprzeciw Papieża – na ile można wnioskować z wypowiedzi jego rzeczników – odnosi się w istocie do dwóch aspektów amerykańskiego projektu ataku na Husajna: nie ma on charakteru „ostatecznej możliwości” (sprawa nie jest nagląca, istnieją inne możliwości rozwiązania konfliktu) i nie jest to odpowiedź na zbrojną agresję (co stanowi fundament teorii „wojny sprawiedliwej”). Choć Papież w swych apelach nigdy nie użył określenia „wojna prewencyjna”, często można je spotkać w wypowiedziach jego współpracowników – zawsze dla określenia operacji, której nie można zaakceptować.
Kardynał Camillo Ruini, wikariusz Papieża dla Rzymu, mówi 16 września, że potrzebna jest „rygorystyczna czujność wobec Iraku”, lecz dodaje, że nie może być mowy o wojnie prewencyjnej, która pociągnęłaby za sobą „koszty ludzkie i bardzo poważne skutki destabilizujące sytuację w całym obszarze środkowo-wschodnim”.
„Wojna prewencyjna nie znajduje się w słowniku Organizacji Narodów Zjednoczonych” – stwierdza 24 grudnia sekretarz stanu kard. Angelo Sodano. 17 grudnia abp Renato Martino, przewodniczący Papieskiej Komisji „Iustitia et Pax” konstatuje: „Wojna prewencyjna jest wojną agresywną i bez wątpienia nie mieści się w pojęciu wojny sprawiedliwej, która z natury jest wojną obronną”.
„Nie! dla wojny prewencyjnej przeciw Irakowi” – brzmi tytuł artykułu wstępnego „Civiltŕ cattolica” (z 31 stycznia), pisma, którego artykuły wstępne są – jak wiadomo – uzgadniane z watykańskim Sekretariatem Stanu. Pismo podziela punkt widzenia biskupów Stanów Zjednoczonych, wyrażony w deklaracji z 12 września: „unilateralne użycie w tym momencie siły wojskowej przeciw Irakowi jest trudne do usprawiedliwienia”. Redakcja dodaje od siebie: „Gdyby każdy kraj, który się czuje zagrożony, dla zapobieżenia niebezpieczeństwu ataku jako pierwszy atakowałby zbrojnie, mielibyśmy nieustanne wojny na obszarze całej planety”.
Ale najpełniejszy wykład papieskiego „nie” wobec ewentualnej wojny przeciwko Irakowi znajdujemy w wygłoszonej w Rzymie 24 lutego konferencji abpa Jean-Louisa Taurana, odpowiedzialnego za stosunki Watykanu z państwami. Frontalnie zaatakował on doktrynę Busha: „Prawo międzynarodowe nie zna pojęcia nowego porządku światowego, które pozwoliłoby na jednostronne użycie siły przez jakieś państwa po to, by zagwarantować mu szacunek”. Arcybiskup przywołał tu stwierdzenie amerykańskiego prezydenta, że „bezpieczeństwo globalne”, niezbędne w nowej sytuacji świata, może wymagać, by Ameryka, jako kraj wezwany do budowania „nowego porządku światowego” działała także poza Organizacją Narodów Zjednoczonych, jeśli ta nie stoi na wysokości powierzonych sobie zadań. Według Taurana jest wprost przeciwnie: należy pozostać przy Karcie NZ („Dla nas wszystkie decyzje powinny zapadać w kontekście Narodów Zjednoczonych”), a szczególnie trzymać się artykułu 2., który – jak stwierdza arcybiskup – „z arsenału środków legalnych wykluczył wojnę i uznał agresję zbrojną za »zbrodnię przeciwko pokojowi«”, precyzując, że „słuszna obrona zakłada istnienie zbrojnej agresji”.
I jeszcze jedna racja szefa watykańskiej dyplomacji przeciw strategii Busha: „Żadna zasada prawa międzynarodowego nie upoważnia jednego lub kilku państw do jednostronnego użycia siły w celu zmiany systemu albo formy rządów w innym państwie dlatego, że np. może ono posiadać broń masowego zniszczenia. Tylko Rada Bezpieczeństwa mogłaby – ze względu na szczególne okoliczności – zdecydować, że istniejąca tam sytuacja stanowi zagrożenie dla pokoju”.
A broń Saddama? Tauran powiada, że „arsenały broni masowego zniszczenia znajdują się nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale i gdzie indziej”. Ich „zdemontowanie niewątpliwie jest naglącym nakazem chwili”, ale można dokonać tego na drodze „prowadzonych w tej chwili inspekcji”.
I wreszcie sprawa życia: „powszechna wojna” przeciwko Irakowi spowodowałaby wśród ludności cywilnej „straty nie pozostające w żadnej proporcji do celów, które chce się osiągnąć i stanowiłaby pogwałcenie podstawowych zasad międzynarodowego prawa humanitarnego” (aluzja do Konwencji Genewskiej).


Przełożył abo


Luigi Accattoli jest watykanistą włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Tekst napisał specjalnie dla „TP”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 10 (2800), 9 marca 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl