NOTATKI

Bronisław Mamoń





Czesław Miłosz o Oskarze Miłoszu

„Zeszyty Literackie” nr 81 przypominają sylwetkę Oskara Miłosza publikując autoryzowany przekład tekstu Czesława Miłosza (tłum. Magda Heydel), który ukazał się jako wstęp do „The Noble Traveller. The Life and writings of O.V. de L. Milosz” w 1985 r. Szkic podzielony jest na dwie części: „Człowiek i jego dzieło” oraz „Filozofia Oskara Miłosza”. 
W pierwszej części Czesław Miłosz ukazuje recepcję poezji Oskara Miłosza we Francji i za granicą. Zainteresowanie tą poezją rośnie od śmierci poety, a więc 1939. Od tego czasu pojawiło się wiele publikacji nie zawsze trafnie analizujących jego poezję. Czesław Miłosz przypomina tu m.in. funkcjonujący, lecz jego zdaniem nietrafny podział na „Miłosza-poetę i Miłosza-
-metafizyka”. Uważa raczej, że jego poezja ulegała ciągłej ewolucji aż do jej całkowitego porzucenia po wypełnieniu poetyckiej misji. Autor szkicu pozostaje w zgodzie z przekonaniem samego Oskara Miłosza, szczególną wagę przywiązując do fazy twórczości powstałej po iluminacji, jakiej doświadczył poeta w nocy 14 grudnia 1914 r. Niezwykła wizja, opisana w „Ars Magna”, była momentem zwrotnym i od tego wydarzenia jego poezja staje się coraz trudniejsza i bardziej zamknięta. Oskar Miłosz odchodzi wówczas od wczesnych wierszy, uważanych przez siebie samego za próby czy przygotowania, zmierza „stale ku wizji świata i koncepcji poezji całkowicie obcej jego współczesnym”. Utworami, w których wizja poety znajduje swe spełnienie, są „poematy metafizyczne”: „Ars Magna” i „Les Arcanes”. 
Dzieło Oskara Miłosza Czesław Miłosz, jego daleki kuzyn, uważany przez poetę „jakby trochę za swojego syna”, prezentuje na tle powikłanej genealogii rodzinnej. Podkreśla komplikacje z narodowościową tożsamością wielojęzycznego poety, który z wyboru stał się Francuzem, uważając się równocześnie za Litwina. „Jego losem było wędrowanie i trwające przez całe życie poszukiwanie miejsca, w sensie zarówno ziemskim, jak i metafizycznym”. Niezwykła biografia i osobowość poety spowodowała poczucie wyobcowania zarówno z miejsca, jak i z czasu, w którym żył. 
W części poświęconej analizie systemu filozoficznej doktryny Oskara Miłosza Czesław Miłosz stawia sobie za zadanie pomoc w dotarciu do najbardziej hermetycznych „poematów metafizycznych”. „Zarówno »Ars Magna«, jak i »Les Arcanes« dotyczą centralnej zagadki naszej cywilizacji (nierozwiązanej przynajmniej od czasów renesansu), a mianowicie, w jaki sposób naukowy obraz świata wpływa na wewnętrzne życie człowieka”. Czesław Miłosz określa Oskara Miłosza jako „niewyjaśnione zjawisko” i wskazuje także na niezrozumiałe dla niego zagadnienia, począwszy od doktryny Upadku ku coraz trudniejszemu światu archetypów. Widzi w Oskarze Miłoszu kontynuatora europejskiej tradycji, do której należeli poeci i wizjonerzy: przede wszystkim Goethe i Swedenborg. Pierwszego z nich autor „Ars Magna” określił jako swojego mistrza duchowego, drugiego jako mistrza niebiańskiego. Dla Czesława Miłosza Oskar Miłosz jest ogniwem ogromnego łańcucha wizjonerskiej historii nauki, obok Swedenborga i Blake’a. Dlatego w swoim szkicu porównuje i zestawia ich poezję wskazując na różnice i podobieństwa, punkty sporne. Szczególny nacisk kładzie na wspólne elementy systemów filozoficznych stworzonych przez tych poetów: kosmiczne znaczenie człowieka i miłość, a także sposób tworzenia poematów, które są „zarysem wokół rdzenia pewnej mniej lub bardziej sprecyzowanej wiedzy”. Wskazuje na ich dążenia do zmiany kierunku, w którym podąża świat, wiarę w ponowną koniunkcję między nauką i wyobraźnią, tym co zewnętrzne i wewnętrzne. Czesław Miłosz o Oskarze Miłoszu pisze, że: „Wierzył on w nowy obraz wszechświata, taki, w którym zjednoczyłyby się nauka, religia, sztuka i filozofia. Wieszczył nieuniknioną unifikację »małej planety ziemi« i tryumf jednego, uniwersalnego Kościoła”.
„Wszyscy, którzy poznali Oskara Miłosza w ostatniej dekadzie jego życia – zauważa autor »Ocalenia« – odnosili wrażenie, że mają do czynienia z niezwykłą osobowością. Uprzejmy, o poczuciu humoru wolnym od wszelkiej złośliwości, a zdolny do wybuchów gniewu na ludzką głupotę, dumny, melancholijny, arystokratyczny i pełen szacunku dla francuskiej klasy pracującej, emanował dobrocią i współczuciem, naprawdę umiał kochać ludzi, jak powiada w jednym z wierszy, »starą miłością, zużytą przez samotność, litość i gniew«”.  

(m)




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 8 (2798), 23 lutego 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl