„Sesja kastingowa” Krzysztofa Zanussiego w Teatrze Telewizji


Oglądani nieoględnie

Wojciech Kuczok



Tak się złożyło, że tuż przed obejrzeniem „Sesji kastingowej” oglądałem u zaprzyjaźnionej reżyserki kasety z próbnymi zdjęciami do jednego z najambitniejszych przedsięwzięć polskiego kina w ostatnich latach, mniejsza o tytuł. I odniosłem wrażenie, że aktorstwo filmowe jest w gruncie rzeczy zajęciem rozpaczliwym. 


Smutno mi się zrobiło na widok tych wszystkich profili zdejmowanych wzorem kronik policyjnych, tych wszystkich młodych „magistrów sztuki aktorskiej”, upartych, by przez całe życie zawodowe stroić miny przed kamerą. Poczułem się zażenowany, jakbym stał za lustrem weneckim w domu publicznym albo w garderobie modelek i oglądał je wszystkie nago, bez makijażu, bez błysków i naświetleń, w całej ich naturalności, której chcą się wyzbyć za wszelką cenę – bo z tego żyją. I pomyślałem, że byłby to wstrząsający dokument o zawodzie aktora: zwykły zmontowany materiał z castingu; byłby, gdyby nie prawna ochrona wizerunku, która czyni taki film niemożliwym. 
Żadna inscenizacja nie może tego filmu zastąpić, ale może pokazać ciąg upokorzeń, jakim poddany jest nieznany aktor, może uświadomić sam fakt istnienia rozpaczy aktorstwa – i nowy spektakl telewizyjny Krzysztofa Zanussiego tę próbę podejmuje. Właśnie wtedy przemawia do mnie najbardziej, bo o tej rozpaczy wiem mało, a o tym, że mamy rozpaczliwie głupi program w TVP, rozpaczliwie niewykształconą widownię, manipulowaną przez zgraję cyników zasłaniających swoje plugastwo listkiem figowym telemetrii – o tym wiem od dawna, wystarczy mi sięgnąć po pilota. 
Zanussi niezachwianie wierzy w to, że nie ma pokoleń definitywnie straconych, że każda generacja mieści w sobie, choćby marginalnie, jednostki nieskażone złym duchem czasu (tudzież duchem czasów złych). Młodzi bohaterowie jego najważniejszych filmów to zawsze niewcześni idealiści, nigdy jednak rozziew między rzeczywistością a nakazem porządku moralnego nie był tak jaskrawy, jak współcześnie. Paweł, protagonista „Sesji kastingowej” wydaje się być postacią równie teoretyczną, jak sławetny statystyczny widz, na którego wszyscy się powołują, ale nikt go nigdy nie widział. 
Paweł duchowo jest czysty jak ekstaza świętej Teresy, z kolejnych castingów wypada z hukiem, bo moralizuje reżyserów, wciąż ostentacyjnie myli nazwę najsłynniejszego reality show; słowem: uwiera go dysonans, jaki się rodzi w zderzeniu między jego imperatywem estetycznym a ofertami zawodowymi. I nie ma zamiaru się poddać rozpaczy aktorstwa, nawet za cenę bezrobocia (jeśli nie chcesz zdjąć gaci przed kamerą, pamiętaj, że za tobą stoi dziesięciu takich, którzy je w okamgnieniu gracko ściągną...).
Szukanie pracy w czasach recesji jest mało wdzięcznym tematem na komedię (ale wdzięcznym tematem na film pokoleniowy, czego dowiedli ostatnio Mariusz Front czy Iwona Siekierzyńska), toteż Zanussi wymiar parodystyczny „Sesji kastingowej” skupia raczej na doraźnej publicystyce. Dostaje się więc po trosze każdemu; najwięcej oczywiście telewizji, ale i konceptualistom przekraczającym granicę absurdu pod szyldem tzw. sztuki krytycznej, i kompozytorom trwoniącym talent z dala od filharmonii (coś o tym mówił już Treliński w „Egoistach”), widzę tu nawet odrobinę autoparodii w próbach do filmu „klasztornego”. Od castingu do castingu zwiedzamy razem z Pawłem istne panoptikum, od którego wszyscy woleliby się trzymać z daleka, ale które jest jedynym rynkiem zatrudnienia dla młodocianych absolwentów szkół teatralnych. Kiedy bohater Zanussiego mówi swojej koleżance po fachu, że idzie na zdjęcia próbne do filmu, ona patrzy z niedowierzaniem i zazdrością: jak to, po prostu do filmu? Nie do telenoweli, reklamówki, tokszołu, pokazu mody? Do prawdziwego, kinowego filmu? 
Zanim Krzysztof Zanussi znów taki film zaproponuje, mamy tymczasem „Sesję...” – i warto na nią spojrzeć choćby dla jednej sekwencji, w której zdolnościami improwizacyjnymi popisuje się Zbigniew Zapasiewicz, gasząc kolejnych pretendentów do funkcji prezentera; zabawny i drażniący, powściągliwy i narcystyczny, skupiony i gadatliwy – a wszystko to niemal na jednym oddechu...

„SESJA KASTINGOWA”, reż. i scen.: Krzysztof Zanussi, emisja: 24 lutego 2003, TVP 1, Teatr Telewizji.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 8 (2798), 23 lutego 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl