Odtańczyć jubileusze

Joanna Roszak



„Śpiewać każdy może, tańczyć tym bardziej” – mówi Ewa Wycichowska, dyrektor Polskiego Teatru Tańca-Baletu Poznańskiego, świętująca właśnie 35-lecie pracy twórczej. Akcją „Teren prywatny” rozpoczęły się obchody 30-lecia tego teatru.


Najważniejsze wydarzenia jubileuszu planowane są na czerwiec i zainaugurują kolejny Międzynarodowy Festiwal Teatralny Malta w Poznaniu. Polski Teatr Tańca-Balet Poznański to jedna z najżywszych scen tego typu w Europie.
O tym, że taniec jest terapią, wiedziały już kultury prymitywne. Maurice Béjart, założyciel Ballet du XX sičcle, mówi: „Taniec istniał zawsze, od praczasów. Nie jest gimnastyką, a zdobywaniem świadomości”. Zakodowany jest w każdym człowieku. Choreoterapia polega przecież na uświadomieniu sobie ruchów, które ciało naturalnie i intuicyjnie wykonuje. 
I taniec, i teatr to dzianie się. Sam taniec nie kojarzy się z odgrywaniem roli, a raczej z arcyspontanicznością. Teatr tańca jest więc tworem pośrednim, pogranicznym, a pogranicza mają to do siebie, że intrygują i pociągają. Słowo jest tu nieobecne, tancerz uruchamia w sobie emocje, uwrażliwia człowieka na człowieka. Jesteśmy istotami ekspresywnymi, a taniec, podobnie jak muzyka, może upajać. Ale jest sztuką piękną (już Batteux zaliczył go w ten poczet), najbardziej ulotną ze sztuk pięknych: dziejącą się tylko „tu i teraz”.
Ewa Wycichowska mówi, że w dobie zaborczego kapitalizmu bardziej chodzi o to, żeby mieć, a nie żeby być. W sztuce zaś – także w sztuce tańca – chodzi o to, żeby być. „Sztuka tańca, w tym tańca współczesnego oczywiście, dotyczy człowieka. Wszystko, co ludzkie, jest bliskie tej sztuce i najlepsze do wyrażenia. Nie to, co człowiek ma na zewnątrz, ale to, co ma w środku – bo to widać w ruchu. Fenomen tańca polega na tym, że widzimy i odczuwamy więcej. Jest to połączenie pionowe, można by powiedzieć: transcendentne. Może być wspomagane różnymi multimedialnymi technikami. Ale zawsze liczy się człowiek. Ten wiek powinien być wiekiem duchowości. Pokazują to wszystkie najczarniejsze wydarzenia XX stulecia. Trzeba siebie zmienić, a potem zmienić świat. Takie jest zadanie artysty”.
W roku swojego jubileuszu teatr przygotowuje kolejne premiery (m.in. spektakl „A ja tańczę” w choreografii Ewy Wycichowskiej, z muzyką Andrzeja Panufnika i Leszka Możdżera). Odbędą się też dziesiąte Warsztaty Tańca Współczesnego: tym razem pod hasłem „Taniec bez barier”. Kolejny raz taniec posłuży do zrealizowania potrzeb społecznych, do nawiązania i podtrzymania kontaktu między sprawnymi a niepełnosprawnymi. 
Ewa Wycichowska stara się pokazać, że teatr tańca jest gatunkiem dwudziestowiecznym, który w XXI wieku ma coraz więcej do powiedzenia. Wyznała: „Mam nadzieję, że to, co jest wyróżnikiem tego gatunku – nie przedstawianie rzeczywistości, ale jej interpretacja – jest oczekiwane przez każdego widza, który chce się uwrażliwiać. Bo nie ma w teatrze tańca fabuły w sensie linearnym, są tylko pewne sygnały, które prowokują wyobraźnię, myślenie, a przede wszystkim uwrażliwiają. Widz odbiera wszystko według siebie. Ta wolność odbioru jest też magnesem dla tego rodzaju gatunku. A ruch jest najczęściej nieprzekładalny werbalnie. Taniec polega na odczuwaniu. Nie jest ważne, co autor czy wykonawca miał na myśli, ale co taniec otwiera w widzu. Taniec jest taką sztuką, że mówi się nią wtedy, kiedy braknie słów. A porozumienie jest natychmiastowe. Na łączach bezpośrednich”. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 7 (2797), 16 lutego 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl