W Watykanie przedstawiono dokument na temat New Age


Woda żywa i głód

Jan Andrzej Kłoczowski OP



New Age jest dzieckiem epoki schyłkowej, półproduktem dzieci zawiedzionych przez Oświecenie, przez utopie lewicowe, przez naukę. Jest poszukiwaniem odpowiedzi na fundamentalny kryzys człowieczeństwa i wołaniem o nową nadzieję. Jest ezoteryzmem epoki kultury masowej, sprzedawanym na wolnym rynku idei i przesądów.


Dwie Papieskie Rady przygotowały obszerny dokument przedstawiający chrześcijańską refleksję nad zjawiskiem noszącym nazwę Nowej Ery (New Age). Można się domyślać, że inspiracją do powstania dokumentu były przywołane na samym jego początku słowa Jana Pawła II do biskupów amerykańskich: „Pasterze winni zapytywać się uczciwie, czy przywiązują wystarczającą uwagę do pragnienia ludzkiego serca szukającego prawdziwej »wody żywej«, którą może przynieść tylko Chrystus, nasz Zbawiciel (por. J 4,7-13). Winni troszczyć się o to, aby ukazywać duchowy wymiar wiary, o wieczną świeżość przesłania Ewangelii, być gotowymi do troski o zdolność do przemiany i odnowy tych, którzy przesłanie Ewangelii akceptują”.
Słowa te nadają głęboki sens całemu wystąpieniu watykańskich Komisji. Oznaczają mianowicie, iż zadaniem, jakie stawiali sobie Autorzy, nie było tylko wskazanie niebezpieczeństw New Age dla wiary katolickiej, ale także dobre rozpoznanie przyczyn popularności tej formacji. Nie wystarczy mieć „wodę żywą”, aby nią karmić, trzeba umiejętnie rozpoznawać głód.
Dokument, skierowany do duszpasterzy i wszystkich katolików, ma charakter przede wszystkim porządkujący naszą wiedzę na ten ważny i aktualny temat. Nic dziwnego, że przygotowywali go eksperci współpracujący z obiema watykańskimi komisjami, bowiem problem leży na styku obszarów kultury i religii (czy też, jak się chętniej teraz mówi, „duchowości”).

Wodnik zastępuje rybę

Dlaczego Autorzy przywiązują tak wielką wagę do zjawiska New Age’u? Przypomnijmy najpierw krótko, skąd się ono w ogóle wzięło, jaka jest jego geneza oraz przejawy.
U schyłku wieku XIX astrologowie ogłosili, iż w połowie następnego stulecia nastąpi zmiana znaku, pod którym żyjemy – skończy się czas Ryb, nastanie czas Wodnika, czyli era pokoju, bowiem Wodnik przyniesie wodę pełną słodyczy, błogosławieństwa i płodności. Ludzie będą żyli w nowym klimacie – klimacie miłości, przyjaźni, braterstwa, w większej harmonii z przyrodą i samymi sobą. Epokę Wodnika przeciwstawiano epoce Ryb, czyli czasowi chrześcijaństwa, które podobno przyniosło podziały, fanatyzm, nawet nienawiść... Ryba jako znak chrześcijaństwa oznacza w tej interpretacji przeciwieństwa pomiędzy rozmaitymi doktrynami religijnymi, prowadzące do walk i przemocy.
Powiada się, że Era Wodnika spełni odwieczne ludzkie marzenie: jej podstawę stanowić będzie nowa świadomość, zrodzona z praktyki doświadczenia mistycznego, niesłychanie poszerzającego pole percepcji i wrażliwości ludzi. Innymi słowy, będzie to realizacja idei renovatio, starego marzenia okultystów.
Kiedy pojawiło się samo pojęcie New Age? Było znane w środowiskach teozoficznych, pewien rozgłos nadała mu Alicja Bailey (1888–1949), ale tak naprawdę zdobyło popularność z początkiem lat 70., kiedy kontrkultura zaczęła odkrywać na swój użytek różne tradycje religijne. Nie jest to określenie jasne, nie można go precyzyjnie zdefiniować, bowiem wskazuje raczej na wielość rozmaitych zjawisk niż je opisuje. Nazwy „New Age” używa się dla wiązki najprzeróżniejszych tendencji intelektualnych, kulturalnych, politycznych, duchowych czy religijnych. Jedno jest wszakże pewne – ruch ten wyraża „utopijny stan umysłów”, a czynnikiem łączącym różne postawy i tendencje jest głoszenie „nowej świadomości” (new cosciousness). Ta nowa świadomość ma być „duchowa”.

Powrót bogów

Było wielu proroków, którzy głosili konieczność „wyzwolenia” człowieka od Boga, od zniewalających go wartości, a tak zwana „śmierć Boga” była dla nich znakiem nastania nowej epoki. Jednakże nie jest prawdą, że post mortem Dei człowiek żyje w przestrzeni wyzwolonej od sacrum. Jak pisał Jean-Pierre Sironneau: „Jeżeli Bóg umarł, to bogowie wracają”. To właśnie stanowi największe zaskoczenie dla teoretyków: zamiast epoki oświeconej niereligijności naszym oczom ukazuje się oto przedchrześcijańskie sacrum, co jest tylko przewrotnie postmodernistyczną nazwą poczciwego pogaństwa.
New Age nie jest więc aż taką nowością, nie jest też wyłącznie wynalazkiem końca XX wieku, przeciwnie – stanowi nawiązanie do bardzo starych tradycji. Na pierwszym miejscu należy wymienić tradycję archaicznej religii kosmicznej. New Age odkrywa starodawne sacrum, które wydawało się już zamierać. Sympatycy Wodnika chętniej używają terminu „sacrum” niż „Bóg”. Związane jest to często ze świadomością ekologiczną, z tzw. „głęboką ekologią”, poprzez którą wielu odkrywa sakralny wymiar przyrody. Następuje ciekawy proces resakralizacji – odkrywa się np. kobiecy wymiar boskości, odbywają się debaty na temat płci Pana Boga.

Słowo przed Pismem

W dziejach Europy i chrześcijaństwa istniał cały czas podskórny nurt religijno-filozoficzny – w zasadzie gnostycki (Jerzy Prokopiuk nazywa go heretyckim). Istniał w zamkniętych, ukrytych kręgach. Zwie się ezoteryzmem lub okultyzmem (gr. esoteros – zamknięty). Są dwa jego zasadnicze źródła (a zarazem składniki): na pierwszym miejscu należy wymienić gnozę z jej metafizyką dualizmu i soteriologią monistyczną – w najgłębszym sensie człowiek jest cząstką Boskiej Jedni, trzeba odkryć (poznać) w sobie ową iskrę Boskości i za nią pójść. Drugim źródłem jest hermetyzm, kierunek pragnący odkryć tkwiące w przyrodzie ukryte energie, aby nad nimi zapanować – tutaj należy zaliczyć całą tradycję alchemiczną. Hermetyzm jest bliższy magii, natomiast gnoza bardziej koncentruje się na sprawie zbawienia, na intymnym poznaniu Boga poprzez wtajemniczenie. Magia (kabalistyczna, spotykana zarówno na obrzeżach judaizmu, jak i chrześcijaństwa) bardziej szuka sposobu oddziaływania na Boga niż na świat materialny.
Szukając podobieństw, trzeba mocno podkreślić odmienności: New Age nie jest ezoteryczny, lecz egzoteryczny, publikuje siebie i popularyzuje, jest ezoteryzmem epoki kultury masowej, sprzedawanym na wolnym rynku idei i przesądów.
Wskazuje się często na ponowne odkrycie przez New Age tradycji mistycznej. Jest to jednak mistyka specjalnego rodzaju, odmienna od tej, którą przyjęły wielkie tradycje religijne. To nowe podejście do mistyki najlepiej charakteryzuje przytoczony w „Filozofii wieczystej” Aldousa Huxleya cytat z Williama Penna: „Jest coś nam bliższego niż Pismo Święte, a mianowicie Słowo w naszym sercu, Słowo, z którego się wzięły wszystkie Pisma”.
Watykański dokument wnikliwie ustala elementy składające się na złożoną rzeczywistość New Age’u. Widać, że Autorzy dobrze zapoznali się ze źródłami. Wszystkich kwestii nie sposób poruszyć przy tak krótkim omówieniu (myślę np. o znaczeniu i wpływie religii Dalekiego Wschodu).

Głód nadziei

Ważna jest też płaszczyzna socjologiczna (przyznam, że mi jej trochę w dokumencie zabrakło, albo może nie dość uważnie go przeczytałem). Amerykański socjolog Peter Berger („The Social Reality of Religion”, New York 1969) badał, jak funkcjonują zjawiska religijne w świecie sekularyzacji. Przytoczę tutaj po prostu kilka jego celnych spostrzeżeń, wartych zastanowienia w kontekście omawianego kierunku.
„W warunkach pluralizmu pomnaża się liczba struktur religijnych konkurujących pomiędzy sobą. Ipso facto prowadzi to do relatywizacji ich treści. Konkretniej rzecz ujmując, treści religijne podlegają »deobiektywizacji«; to jest pozbawia się je statusu przyjmowanego dotychczas jako rzecz oczywistą, pozbawia się je obiektywnej realności tkwiącej w świadomości. Przybierają one charakter »subiektywny« w dwojakim tego słowa znaczeniu: ich »realność« staje się »prywatną« sprawą jednostki; to jest zatraca właściwość oczywistej intersubiektywnej wiarygodności – zatem już nie można mówić naprawdę o religii”.
Owa „deobiektywizacja” jest bardzo wyraźnie widoczna w kierunkach związanych z New Age’em. Znacznie bardziej ceni się w nich stan wewnętrznej harmonii i spokoju niż pytanie o to, jak rzeczy się mają naprawdę.
W ramach płaszczyzny socjologicznej trzeba jeszcze wymienić elementy, o których Berger nie wspomina. Otóż New Age jest dzieckiem epoki schyłkowej, półproduktem dzieci zawiedzionych przez Oświecenie, przez utopie lewicowe, przez naukę. Jest poszukiwaniem odpowiedzi na bardzo fundamentalny kryzys człowieczeństwa. I wołaniem o nową nadzieję. Ponieważ dotychczasowe ideologie zawiodły, poszukuje się nadziei gdzie indziej, nie tyle w rewolucyjnych przemianach społecznych, co w przemianach mentalności i psychiki.

*

Jakie chrześcijaństwo odpowie na wyzwanie New Age’u? Rozumiejące i przeżywające duchowy wymiar wiary, bez manichejskiej nienawiści do hierarchii i porządku; odczytujące na nowo i głoszące z nową młodością stare słowa Jezusowego przesłania; wciąż odnawiające się w radości Ducha Świętego. Nie tylko przechowujące „wodę życia”, ale karmiące nią spragnionych, którzy nie zawsze umieją sami ją odnaleźć.

O. JAN ANDRZEJ KŁOCZOWSKI jest filozofem religii, profesorem PAT i UJ. Ostatnio opublikował „Drogi człowieka mistycznego”. 







New Age „nie wymaga więcej wiary, aniżeli na przykład pójście do kina”, a mimo to „uzurpuje sobie prawo do zaspokojenia duchowych aspiracji człowieka” – czytamy w dokumencie „Jezus Chrystus dawcą wody żywej”, przygotowanym przez dwie Papieskie Rady: Kultury i ds. Dialogu Międzyreligijnego przy współpracy Kongregacji Ewangelizacji Narodów i Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Dokument jest adresowany przede wszystkim do duszpasterzy; ma im pomóc wskazywać różnice między chrześcijańską wizją świata a synkretycznym zbiorem wierzeń i praktyk religijnych określanych mianem New Age. Autorzy uważają ten ruch za prąd kulturowy, a nie religię: „New Age zaciera różnice między Stwórcą i stworzeniem, między dobrem i złem”. Neguje też historię i odrzuca ideę, że duchowość może być zakorzeniona w czasie, ponieważ „uważa Chrystusa co najwyżej za nauczyciela, nigdy zaś za Zbawiciela”. Ruch chce – zdaniem autorów – „rozbroić chrześcijaństwo”. Unikając konfrontacji ze śmiercią i cierpieniem oraz odrzucając pojęcie grzechu, prowadzi do negacji zaangażowania społecznego. Ponieważ nakłania do przepowiadania przyszłości z ruchu gwiazd, a nie jej budowania, jest formą „narcyzmu duchowego czy pseudomistycyzmu”. Dokument krytykuje także radykalną ekologię oraz eksperymenty inżynierii genetycznej, uważając je za realizacją haseł New Age. Wprawdzie ruch „w jakimś sensie odpowiada na uzasadnione aspiracje natury ludzkiej”, czyni tak jednak „zaprzeczając za każdym razem chrześcijańskiemu objawieniu”. „W kontekście kultury, którą cechuje religijny relatywizm, należy przestrzegać przed próbą traktowania religijności New Age na równi z wiarą chrześcijańską, co relatywizuje różnice między wiarą a wierzeniami i wywołuje zamęt u osób nieświadomych grożącego im niebezpieczeństwa” – czytamy w zakończeniu.
Dokument o New Age nie ma charakteru doktrynalnego i nie jest „ostatnim słowem Kościoła w tej sprawie” – poinformowano podczas prezentacji tekstu w Watykanie.


MZ, KAI


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 7 (2797), 16 lutego 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl