O wszystkim


Wybór mniejszego zła

ANDRZEJ DOBOSZ


Przed rokiem ukazały się niemal równocześnie dwie książki o podobnych tytułach: „Stan wojenny w polsce. Dokumenty i materiały archiwalne 1981–1983”, praca zbiorowa pod red. Tadeusza Walichnowskiego, Wydawnictwo Commandor, oraz „Stan wojenny w dokumentach władz PRL 1980–1983”, tom 6 serii „Dokumenty Instytutu Pamięci Narodowej” opracowany przez Bogusława Kopkę i Grzegorza Majchrzaka. 
Profesor zwyczajny dr hab., a także generał SB, kiedyś komendant Akademii Spraw Wewnętrznych, dziś kierownik Katedry Dokumentacji i Technik Pracy Administracji Państwowej w Prywatnej Wyższej Szkole Businessu i Administracji rektora Koźluka Tadeusz Walichnowski zebrał w swym tomie głównie oficjalne dokumenty wytworzone w związku z ustanowieniem i działaniem stanu wojennego: dekrety i uchwały Rady Państwa, ustawy sejmowe, rozporządzenia ministrów, oficjalne wypowiedzi Wojciecha Jaruzelskiego, artykuły z „Trybuny Ludu” i „Żołnierza Wolności” ale także pewną ilość ulotek, odezw i apeli podziemia. Recenzent pisma „Pamięć i sprawiedliwość” przekonująco dowodzi, że tom ten, nie poszerzając w niczym naszej wiedzy, może być lekturą pomocniczą dla osób nie mających czasu na przeglądanie prasy oficjalnej z tamtego okresu.
Tom IPN-u składa się z 54 dokumentów, których nigdy nie mieliśmy poznać. Są tam materiały dotyczące przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego, szyfrogram kierownika sztabu operacji „Lato ’80” dotyczący wydawania broni palnej wytypowanym osobom z aparatu partyjnego, państwowego i stronnictw sojuszniczych. Wiedzieliśmy oczywiście o czystkach w aparacie sprawiedliwości. Tu mamy listę nazwisk 23 sędziów i 5 asesorów odwołanych ze stanowisk przez Radę Państwa.
Nazwy kolejnych operacji MSW: „Jodła”, „Azalia”, „Ramzes”, „Klon”, „Wrzos” skłonią być może w przyszłości jakiegoś semiologa do studiów nad wyobraźnią generałów. Dowiadujemy się z protokułu posiedzenia sztabu MSW-u w dniu 8 stycznia ’82, że premier przydzielił na nagrody dla resortu za przeprowadzenie operacji „Jodła” (internowania) 50 milionów złotych, które już rozdysponowano wśród wyróżniających się funkcjonariuszy. Sztab myślał jednak, że to jeszcze za mało, tym bardziej, że byli tacy, którzy używali swoich prywatnych samochodów.
Zapis dyskusji na posiedzeniu Biura Politycznego w dniu 11 czerwca ’82 jest nie do wymyślenia przez kogoś, kto nie brał w tym udziału. Doświadczenia lektur prozy Paska, Stanisława Przybyszewskiego i Jerzego Pilcha nie na wiele się przydają przy brnięciu przez te 90 stron. „Chyba powinniśmy pewne rzeczy potraktować na wyższym poziomie zaawansowania tego tematu” – nad tym zdaniem Wojciecha Jaruzelskiego zatrzymałem się na jakie cztery minuty. Towarzysze zajmowali się tego dnia głównie „sprawą tzw. wizyty papieża w Polsce”. W pierwszych tygodniach po 13 grudnia w kołach kościelnych uważano, że przyjazd papieża próbowano by wykorzystać jako formę uznania stanu wojennego. Jednak wkrótce i to pod wpływem samego Ojca Świętego episkopat wystosował zaproszenie na sierpień 1982. Kierownictwo partyjne postanowiło za wszelką cenę odwlec wizytę.
„Postawiliśmy z całą otwartością, że naszym zdaniem nie dojrzał do wizyty również papież, występujący do tej pory z pozycji »Solidarności«, w istocie i jednostronnego zaangażowania się po stronie »Solidarności«, deklarujący się z odwiedzinami w obozach internowanych itd., itd.” (ten i wszystkie cytaty przytaczam z absolutną dokładnością...).
„Tę argumentację przedstawiciele Kościoła przyjmowali spokojnie, mimo iż miejscami była ona wręcz brutalna – relacjonował wspólnikom Kazimierz Barcikowski, oddelegowany do rozmów z biskupami w Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu – ale jak spokojnie przyjmowali, tak ze spokojnym uporem podtrzymywali sprawę przyjazdu papieża...
Musimy dzisiaj rozpatrzyć całokształt sytuacji i różne warianty stanowiska, które tu trzeba by zająć, przyjąć”. 
Wśród zebranych panowała zgoda, że rzecz trzeba odwlec, odrzucić termin sierpniowy. Pierwszy pomysł innego wariantu miał generał Kiszczak:
„Dostrzegamy jeszcze jeden termin jako alternatywę na przyjazd papieża w 1982. Chodzi mianowicie o uroczystość beatyfikacji Ojca Maksymiliana Kolbego, która jest planowana przez Episkopat na 10 października br. Z punktu widzenia propagandowego i organizacyjnego uroczystość ta zmusza władze kościelne do niezbędnych uzgodnień ze stroną państwową, bowiem jej wymiar ma głęboką wymowę i wartość patriotyczną, związaną z martyrologią narodu polskiego. W całym splocie uwarunkowań międzynarodowych byłoby to celne uderzenie w państwa kapitalistyczne a zwłaszcza w RFN”. 
W pewnej mierze zwolennikiem tego wariantu był również tow. Adam Łopatka: „...Należy brać pod uwagę również warunki atmosferyczne, które w tym czasie już panują, rozmaite różne okoliczności”.
Większą przytomność umysłu od ministra spraw wewnętrznych wykazał tow. Albin Siwak: „Jestem za tym, żeby również 10 nie dopuścić do tej wizyty. Papieżowi nic nie wsadzimy w usta, co byśmy chcieli rozbrojenie czy sprawy pokoju.To nie jest człowiek, który pozwoli sobie włożyć”. Natomiast tow. generał Siwicki nie wiązał żadnych nadziei z pogodą: „...Angażować się na październik nie powinniśmy. Dlatego, że czy to będzie deszcz, czy pochmurno, czy chłodno, to społeczna temperatura będzie taka sama jak w sierpniu”.
Najściślej jednak partyjny punkt widzenia wyraził Marian Orzechowski, dawny rektor Uniwersytetu Wrocławskiego, przyszły sekretarz generalny Rady Krajowej Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego: „...10 października kanonizacja Kolbego jest w istocie rzeczy wyborem mniejszego zła. Jest to jednak w sumie zło ogromne, istotny jest bowiem sam fakt pobytu papieża na ziemi polskiej”. Tak więc po latach dowiadujemy wreszcie, co w ustach tych ludzi naprawdę znaczyły słowa: wybór mniejszego zła. 













 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 7 (2797), 16 lutego 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl