Pokolenie 81–89

Krzysztof Burnetko


Minęło pięć miesięcy od strajku w Stoczni Gdańskiej. Ruch „Solidarności” miał już miliony członków. Pojawiały się coraz to odważniejsze żądania reform w kraju. Wydawało się, że szanse na nieco więcej świeżego powietrza w PRL-owskim baraku są coraz większe. To wtedy, w styczniu 1981 r. najbardziej wówczas poczytne wśród polskich nastolatków pismo „Świat Młodych”, ogłosiło ankietę „Mój świat 80-81”. Redakcja prosiła czytelnika, by opisał otaczającą go rzeczywistość. Zwracała uwagę: „Żyjesz w tak ciekawych czasach, że będziesz o nich opowiadał wnukom”. Stawiała jeden – dziś oczywisty, w tamtych czasach znamienny – warunek: mieli pisać prawdę.
Nadeszło 3266 listów. 302 z nich przechował do dziś ówczesny dziennikarz „Świata Młodych” Jerzy Dąbrowski. Łącznie jest to ponad 3000 stron niezwykłych – tak ze względu na wiek autorów, jak na fakt, że nie są ocenzurowane – relacji o epoce pierwszej „Solidarności”. Listy są – co też jest zaletą – o wszystkim. O warunkach bytowych (tak o kolejkach do sklepów i życiu w blokowisku, jak o ówczesnych wyobrażeniach o luksusie), rodzinie (stosunkach z rodzicami i dziadkami, tematach rozmów, konfliktach i ich przyczynach – zwłaszcza alkoholizmie i braku czasu), szkole (poziomie lekcji, nauczycielach, relacjach z rówieśnikami, organizacjach młodzieżowych itd.), sposobach spędzania wolnego czasu i ucieczki od rzeczywistości (imprezach – „kontrolowanych” dyskotekach i „niezależnych” prywatkach, telewizji, modzie, języku, koloniach itp.). Ale również o ocenie sytuacji w kraju (a więc o stosunku do władzy i „Solidarności”), autorytetach (fałszywych i autentycznych) oraz o marzeniach.
Ocalałe listy stały się dla Krzysztofa Kosińskiego, młodego historyka z Uniwersytetu Warszawskiego, bazą źródłową nie tylko do pokazania realiów tamtego okresu, ale i do analizy stanu świadomości ówczesnych nastolatków (bliską reprezentatywnej: średnia wieku autorów to nieco ponad 13 lat, pochodzili tak z małych miasteczek i miast, jak ze wsi). Okazuje się m.in., że podstawowymi czynnikami determinującymi reakcje i zachowania młodych ludzi były w tym czasie „niepewność, bezradność, poczucie zagrożenia, nawet osamotnienia”; że wprawdzie widzieli oni szansę w dokonujących się w kraju przemianach – ale postrzegali je w kategorii „czasu cudów”. Efektem było oczekiwanie na następne „cuda” oraz iluzja, że wychodzenie z kryzysu nie będzie trudne.
Czy ta młodzież mogła wpłynąć na bieg wydarzeń? Sama przecież obawiała się, że powtórzy drogę swoich rodziców (których teraz krytykowała). Nie kryła też, że brakuje jej umiejętności działania. A jako swoje cele podawała ogólnikowe hasła w rodzaju: sprawiedliwość, porządek, prawda, dobrobyt (choć temu akurat trudno się dziwić, bo w tamtych latach także dorośli musieli na nowo zdefiniować najważniejsze pojęcia). Znamienne jednak, że z tych nawet utopijnie brzmiących postulatów i zaklęć wyłaniała się Polska, która jednocześnie miała być nowoczesna (w sensie: podobna do państw Zachodu) i tradycjonalistyczna (doceniająca znaczenie rodziny, patriotyzmu, wiary). Ciekawe też, że ówcześni „młodzi ludzie jakby nieświadomie przygotowywali się też na możliwą porażkę – schronem miała być przestrzeń życia prywatnego”. 
Pokolenie nastolatków’81 w dużej mierze przyczyniło się do przełomu 1989 r. i zaangażowało się w tworzenie III RP. Dziś wielu członków tej generacji powtarza, że są wypaleni i rozczarowani nową rzeczywistością. Jak widać, przyczyny tkwić mogą także w atmosferze, w jakiej przyszło im dorastać.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 6 (2796), 9 lutego 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl