Abp Józef Życiński
metropolita lubelski

„Dla zjednoczonej Europy nie ma alternatywy” – powtarzali wielokrotnie w auli synodalnej biskupi uczestniczący w ostatnim synodzie kontynentalnym drugiego tysiąclecia. Poszukiwanie alternatywy za wszelką cenę pojawia się wtedy, gdy lęk profilaktyczny zaczyna w nas górować nad poczuciem chrześcijańskiej odpowiedzialności za historię. Wielkie dzieła Boże zaczynały się od przezwyciężenia ludzkich lęków. „Nie bój się Maryjo” mówił anioł w scenie Zwiastowania (Łk 1:30). „Wy się nie bójcie” powiedział do wylęknionych niewiast, które przyszły do pustego grobu (Mt 28:5).
Chrześcijaństwo uczy przełamywania lęków, także wtedy, gdy uleganie im oznaczałoby nawiązywanie do tej tradycji kulturowej, której symbolem był mur berliński i żelazna kurtyna. Byli tacy, którzy nawet tę tradycję usiłowali usprawiedliwić ideologicznie. Nawiązywanie do ich „dorobku” jest jednak dla chrześcijanina niedopuszczalne, gdyż tradycja ta była zaprzeczeniem dziedzictwa Ewangelii i stylu Apostołów niosących Dobrą Nowinę na krańce świata. Nie wolno nam dziś odchodzić od stylu apostołów i świętych, którzy kształtowali kulturę Europy, głosząc ewangelię życia i miłości wówczas, gdy dla skłóconych władców granice terytorialne i ambicje polityczne były ważniejsze od wartości duchowych.
Kościół obecny w sercu dramatów Europy kształtował jej duchowe oblicze. Wznosił uniwersytety, budował klasztory, ukazywał wzorce świętości, uczył radykalizmu, którego cenę stanowiła także krew męczenników. Nie wolno nam dziś zawierzać przyszłości naszego kontynentu wyłącznie biurokratom i ekonomistom. Nie wolno zapomnieć o wielkiej tradycji tylu pokoleń, po to, by zamknąć się w łatwym sceptycyzmie, pełnym lęków i uprzedzeń. Sceptycyzm nie stanowił nigdy systemu myślowego, w którym można by wyrażać chrześcijańskie przesłanie Dobrej Nowiny. Dla polskiej tradycji narodowej znacznie bardziej istotna była solidarność z potrzebującymi niż pragmatyczne podliczanie strat i zysków. Dziś, gdy Europa doświadcza wyjątkowo wielkich wyzwań kulturowych, nie wolno nam lekceważyć zobowiązującego przykładu tych naszych przodków, którzy konsekwentnie głosili zasadę „za wolność naszą i waszą”. Trzeba wspólnej troski o duchową wolność w świecie zdominowanym przez pragmatyzm i konsumpcję. Potrzeba nam w skali całego kontynentu konsekwentnego świadectwa duchowej wolności, ku której „wyzwolił nas Chrystus” (Gal 5:1). Zamiast dramatycznych walk opiewanych w tradycji, trzeba dziś mądrości wrażliwych serc, które potrafią realizować odważną wizję zjednoczonej Europy ducha, głoszoną konsekwentnie w całym pontyfikacie Papieża Polaka.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 6 (2796), 9 lutego 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl