Bp Zygmunt Zimowski
biskup radomski

Najpierw pragnąłbym przestrzec redaktorów „TP”, aby tak postawione pytanie nie spotkało się z zarzutem, że próbuje dzielić się polskich biskupów według jasnej kategorii – za Unią Europejską czy przeciw. Dla mnie, jako biskupa, sensowniejszymi byłyby pytania: co to znaczy być w Europie? do czego prowadzi jej zjednoczenie? jaka jest rola chrześcijanina w procesie integracyjnym?
Wracam do pytania postawionego przez „Tygodnik”. Opowiadam się za wstąpieniem do UE. Obawiam się jednak, że pierwszą w niej batalią będzie walka o kulturę i jej oblicze. Pragnę, abyśmy nie utracili w Unii naszej kultury, która płynie szerokim nurtem natchnień mających źródło w Ewangelii. To ono zdecydowało w znacznym stopniu o ugruntowaniu się humanistycznego charakteru polskiej kultury w ciągu wieków. Boję się, aby nie traktowano jej jako reliktu przeszłości, przeznaczonego jedynie do eutanazji. Brońmy się przed „eutanazją kultur” w nowej europejskiej rzeczywistości. Pragnę w tej kwestii zacytować słowa kard. Josepha Ratzingera: „Katedry Europy są z kolei jakby starymi babciami chrześcijańskiej kultury kontynentu. One to uczą nieprzeliczone pokolenia katechizmu: tego, że łaska Boża jest koniecznie do zbawienia potrzebna i że Życie jest mocniejsze od śmierci, że w zmienności historii nie zmienia się Prawda, bo całe pokolenia wychodzą wciąż i wchodzą pod misternie zdobionymi portalami, by uczestniczyć nadal w tej samej Ofierze dokonującej się na kamiennych ołtarzach. Katedry wreszcie są miejscami, w których odbiera się lekcję z historii Kościoła”.
Ojciec Święty Jan Paweł II przypomniał następującą prawdę o roli kultury chrześcijańskiej „starego kontynentu”: „Korzenie jedności Europy tkwią we wspólnym dziedzictwie wartości, którymi żyją poszczególne kultury narodowe. Istotą tego dziedzictwa są prawdy wiary chrześcijańskiej. A zatem na fundamencie tych ludzkich i chrześcijańskich wartości Europa może starać się o odbudowanie odnowionej i silniejszej jedności, odzyskując w ten sposób swoją ważną rolę do spełniania w historii trzeciego milenium. Ona w przyszłości może stać się dla świata jaśniejącą pochodnią cywilizacji, jeśli potrafi powrócić w zgodnej harmonii do swych źródeł: do lepszego, klasycznego humanizmu, podniesionego i ubogaconego przez chrześcijańskie Objawienie”.
Kończę moją wypowiedź słowami Cypriana Kamila Norwida: „Przeszłość to jest dziś, tylko cokolwiek dalej”. Myślę, że Europa powinna ciągle na nowo poszukiwać swojej tożsamości, powinna wierzyć swoim korzeniom, powinna szukać nowej przyszłości wyrastającej na gruncie zdrowej tradycji wiary i kultury.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 6 (2796), 9 lutego 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl