Bp Adam Śmigielski
biskup sosnowiecki

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Polska powinna znaleźć się w strukturach europejskich. Przez zdecydowaną większość mojego życia żyłem w systemach totalitarnych, bezwzględnych i nieludzkich. Przed maturą, gdy podczas tzw. rekrutacji na studia wyższe dowiedziano się, że mój ojciec był przedwojennym oficerem, oświadczono, że najpierw na studia pójdzie chłop, następnie robotnik, a ja nigdy... Przez piętnaście lat nie dawano mi paszportu – osiemnaście razy otrzymałem odmowę wyjazdu tylko dlatego, że myślałem inaczej i byłem zaangażowany w sprawy kościelne jako ministrant. Na studia do Rzymu, a później do Jerozolimy, wyjechałem mając 39 lat – byłem jednym z najstarszych studentów tych uczelni i nie miałem prawa do ubezpieczeń społecznych. Takie doświadczenia jeszcze bardziej umocniły mnie w przekonaniu, że polskie korzenie tkwią w Europie, która od wielu stuleci przyjmowała najwybitniejszych Polaków, by ubogaceni wielką kulturą i nauką przekazywali te nieprzemijające wartości rodakom.
Podkreślam z całą siłą, że nie możemy wchodzić do struktur europejskich za wszelką cenę. Zostało to jasno sformułowane przez Komisję Wspólną przedstawicieli Rządu RP i Konferencji Episkopatu Polski 20 stycznia br., gdzie mówiono, iż w dokumencie akcesyjnym winny się znaleźć zapisy gwarantujące ochronę podstawowych wartości, takich jak ochrona życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci, ochrona małżeństwa rozumianego jako związek między mężczyzną a kobietą, oraz ochrona rodziny. Umieszczanie w preambule unijnej konstytucji invocatio Dei bez tych gwarancji byłoby zwykłym formalizmem.
Winniśmy dobrze poznać realia UE i to w sposób bezstronny. Społeczeństwo jest informowane raczej jednostronnie; ludzie są zdezorientowani. Mimo to obowiązkiem każdego Polaka jest wzięcie udziału w referendum – takie jest moje dogłębne przekonanie.
Jeszcze nie jesteśmy w strukturach UE, w konstytucji mamy odniesienie do Boga, a mimo to są u nas takie wady jak alkoholizm, narkomania, korupcja, powiązania z ugrupowaniami mafijnymi oraz głuchota na nauczanie Jana Pawła II. Jestem jednak przekonany, w oparciu o moje doświadczenie życiowe (wszedłem w siedemdziesiąty rok życia), że nigdy nie poddamy się procesowi, któryby nas oderwał od KORZENI. Mówiłem w przemówieniu noworocznym w katedrze sosnowieckiej, że idziemy do Europy z Bogiem, naszymi wspaniałymi tradycjami religijnymi, kulturą i głęboką wiarą. Z tymi wartościami pozostaniemy narodem suwerennym, nie do przezwyciężenia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 6 (2796), 9 lutego 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl