NOTATKI

Bronisław Mamoń





Henryk Czyż

16 stycznia zmarł Henryk Czyż – dyrygent, kompozytor, pisarz. Był postacią znaną w Europie i obu Amerykach. Prowadził wiele orkiestr i nagrał na płyty wiele koncertów. Jego działalność muzyczna była nagradzana w Polsce i za granicą.
Urodził się 16 czerwca 1923 roku w Grudziądzu. Studia wyższe odbywał w Toruniu i Poznaniu. Na uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika studiował prawo i filozofię, w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Poznaniu – dyrygenturę i kompozycję. Dyrygentury uczył się u Waleriana Bierdiajewa, kompozycji – u Tadeusza Szeligowskiego. W 1957 roku rozpoczął pracę w filharmonii w Łodzi na stanowisku kierownika artystycznego. Po trzech latach zrezygnował. Przez rok był dyrygentem Opery Warszawskiej. W 1963 r. przyjął funkcję kierownika artystycznego i pierwszego dyrygenta Filharmonii Krakowskiej. Równocześnie prowadził klasę dyrygentury w PWSM w Krakowie. W 1972 r. powrócił do Łodzi jeszcze raz na stanowisko kierownika artystycznego. Opuścił je po 8 latach. W 1980 r. został profesorem zwyczajnym Akademii Muzycznej w Warszawie.
Dyrygował znakomitymi zespołami muzycznymi w Europie, USA i Ameryce Południowej, nagrywając płyty dla wytwórni polskich i zagranicznych. Położył duże zasługi w krzewieniu muzyki Krzysztofa Pendereckiego, dyrygując prawykonaniami „Pasji”, „Dies irae”, „Diabłów z Loudun”. Pisał muzykę symfoniczną, operową i muzykę do filmów. Wydał kilka książek o tematyce muzycznej m.in. „Ucieczka spod klucza”, „Porcelanowy amorek”, „Jak z nut”, „Nie taki diabeł straszny” (gawędy telewizyjne).



„Muzyka jest cudem”

„Podkowiański Magazyn Kulturalny,” wydawany przez Towarzystwo Przyjaciół Podkowy Leśnej, przynosi wywiad z Bohdanem Pociejem „Muzyka jest cudem” (2002 r., nr 4). Pociej jest autorem kilku ważnych książek z dziedziny muzykologii: „Bach – muzyka i wielkość”, „Lutosławski a wartość muzyki”, „Idea – Dźwięk – Forma”, „Szkice z późnego romantyzmu”, „Mahler”. W fazie przygotowawczej jest książka „Wprowadzenie do historii muzyki”. Przez wiele lat był współpracownikiem „Ruchu Muzycznego” i „Tygodnika Powszechnego”.
„Muzyka – zauważa Pociej w rozmowie z Ewą Sławińską – jest w istocie cudem. Tak jak cudem jest natura: Drzewo, las, góry, łąka, morze, jezioro, rzeka. Bez cudowności nie ma muzyki”.
Jaka jest filozofia muzyki Bohdana Pocieja, czego w niej szuka? „Moja filozofia muzyki – tak jak ją widzę dzisiaj – próbuje godzić dwa przeciwstawne podejścia: historyczne, zorientowane na dzieje muzyki, i fenomenologiczne, nastawione na jej istotę, strukturę, substancję. Jedną z głównych moich koncepcji jest rozróżnienie w dziejach muzyki tego, co substancjalne i tego, co akcydentalne. A także nastawienie na to, co jest w muzyce duchowością – w sensie religijnym i szerszym, metafizycznym. Fascynują mnie też związki muzyki z literaturą, z poezją – muzyczność poezji, poetyckość muzyki, literackość muzyki, muzyczność literatury; sporo już o tym pisałem”.
Mistrzem Pocieja w rozumieniu utworu muzycznego, koncepcji dzieła muzyki, jest Roman Ingarden, jego filozofia, jego studia z dziedziny estetyki. Jaką muzykę ceni najwyżej? Muzykę średniowiecza. Średniowiecze interesuje Pocieja „od strony piękna intelektualnego, struktury myśli, koncepcji muzyki mieszczącej się w systemie ówczesnych nauk, ściśle związanej z teologią i filozofią”. Po średniowieczu najbliższy – zwierza się muzykolog – „jest mi barok: Monteverdi, Schütz, wspaniały wiek XVII, szkoły lutnistów, gambinistów, klawesynistów, organistów, fascynująca kuźnia form i wreszcie apogeum absolutne wszelkiej muzyki: BACH”. Z kompozytorów XVIII wieku ceni przede wszystkim Haydna i Mozarta. Z późniejszych muzyków: Beethovena, Schuberta, Chopina, Berlioza, Wagnera, Brahmsa, Brücknera, Mahlera. Mahlera uważa Pociej za największego kompozytora XX wieku. „Ma największą inwencję, najwyższy zasięg, rozrzut, największą zdolność syntezy, największą wyobraźnię”. Lubi jeszcze muzykę Strawińskiego, Bartoka, Messiaena, Lutosławskiego, Panufnika i Góreckiego. Największym okresem kreowania form dla Pocieja był wiek XVIII i XIX, „a potem nastąpiło już tylko rozwijanie. W XX wieku dominowały raczej kreacje nowych brzmień niż form”. 
 

(m)




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 5 (2795), 2 lutego 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl