Prokuratura: niezależna czy zależna

Marcin Król



Oto polski serial sądowy. Odcinek dwudziesty trzeci. Wszyscy wchodzą na salę, wstają, bo sąd idzie. Jednak po kilku minutach okazuje się, że rozprawa jest odroczona – oskarżony nie przyszedł, bo się zaziębił. Odcinek następny, wszyscy wstają, itd., ale okazuje się, że prokuratora odwołano na inne stanowisko, a nowy nie zdążył się przygotować, więc rozprawa odroczona. Odcinek następny, wszyscy wstają itd., ale obrońca ma niedyspozycję żołądkową, więc...
Tym razem skupię się na prokuraturze. Otóż, jak wiemy, minister sprawiedliwości jest prokuratorem generalnym i wszyscy inni prokuratorzy mu podlegają. Ale z drugiej strony są niezależni i – jak to ostatnio mamy okazję obserwować – minister sprawiedliwości odmawia ingerowania lub komentowania działań prokuratora, którego jutro (jak mu się zechce) może odwołać. Może też odwołanego bez jasnych powodów prokuratora przywrócić, a nawet mianować swoim zastępcą. Podobno jest to prokurator znakomity. Dlaczego został odwołany, a potem awansowany? Nikt nie wie. 
W wielu krajach świata, a w Stanach Zjednoczonych aż do przesady, rozprawa sądowa, przygotowanie do niej, wyznaczanie prokuratorów, rola obrońców, wszystko to jest przedmiotem niezwykłego zainteresowania opinii publicznej i odbywa się jawnie. Potem powstają znakomite filmy, a to dlatego, że sąd jest miejscem dramatu i to jednego z najważniejszych w demokracji. Można bez przesady uznać, że rozprawa w sądzie jest swoistą lekcją demokracji, a w szkołach dzieci się ćwiczą urządzając symulację rozpraw. Wybitny prokurator, znany z sukcesów, ma szansę na stanowisko sędziego wysoko usytuowanego w hierarchii. Prokurator jest zatem osobą publiczną i do pewnego stopnia polityczną (co jest nieuniknione, skoro jest osobą publiczną). Tak czy owak, są to ludzie znani lokalnie lub na skalę kraju. Ludzie wybitni i ważni, czasem aż do przesady.
W Polsce słyszeliśmy o jednym prokuratorze, bo był dobry w walce z gangami w Łodzi, ale czy to są wszystkie ważne sprawy prowadzone przez prokuraturę? Czy w Polsce, w praktyce (bo w teorii tak), rola prokuratury jest jasno określona? Dlaczego pewne sprawy zaczyna policja, a inne prokuratura? Dlaczego prokuratura może bezkarnie doprowadzać na przesłuchanie znanego obywatela, skutego i „chronionego” przez grupę antyterrorystyczną? Kto i za co w prokuraturze odpowiada? Czy zdarzyło się, że prokurator, który przegrał znaną sprawę, został zmuszony do rezygnacji? Czy zdarzyło się, że prokurator wygrał jakąś sprawę w sposób spektakularny? Czy my się aż tak wstydzimy naszych procedur sądowych, że rozprawy nie są przedmiotem publicznego zainteresowania? Czy w Polsce nie ma spektakularnych przestępstw i zbrodni? Może u nas jest tak łagodnie, że nikt o niczym takim nie słyszał, ale jakoś w to wątpię.
Sądzę natomiast, że w Polsce do codziennego działania wymiaru sprawiedliwości, a zwłaszcza do roli prokuratora, nie przywiązuje się odpowiedniego znaczenia, co wynika zapewne po części z tradycji, kiedy to prokuratura była całkowicie dyspozycyjna. Wierzę, iż teraz tak nie jest, ale chciałbym doczekać chwili, kiedy to prokurator w sporze z obrońcą przygwoździ oskarżonego, a my będziemy o tym wszystkim z przyjemnością czytali lub nawet to oglądali.





 









 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 4 (2794), 26 stycznia 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl