Chrześcijaństwo w oczach Żydów: styczniowy numer „Znaku”


Wiara spotyka wiarę

Agnieszka Sabor



Czy dzięki chrześcijanom Żydzi mogą stać się bardziej żydowscy, a chrześcijanie dzięki Żydom – bardziej chrześcijańscy? W dialogu między religiami nie chodzi ani o kompromis, ani o odbierający tożsamość synkretyzm. Rzecz w tym, by obie religie jeszcze bardziej stawały się sobą. 


Na okładce styczniowego „Znaku” widnieje postać Ahasvera – biblijnego króla Persów z Księgi Estery, a jednocześnie Żyda Wiecznego Tułacza ze średniowiecznej legendy. Ukryty w historycznym kostiumie autoportret Maurycego Gottlieba zawiera podwójną metaforę – mówi o otwarciu się Żydów na świat, a zarazem o niemożności całkowitego zasymilowania się z nim. Ta ilustracja to dobry wstęp do lektury miesięcznika, którego znaczna część poświęcona została dialogowi między chrześcijanami a Żydami – tym razem przedstawionemu jednak „od drugiej” strony. O ile bowiem wiemy, jakie postępy czynią w dialogu chrześcijanie, o tyle zazwyczaj niewiele możemy powiedzieć, co zmienia się w żydowskim spojrzeniu na chrześcijaństwo. A zmiany – ich kwintesencją jest ubiegłoroczny dokument „Dabru emet” (omówiony w „TP” nr 22/2002), podpisany dotąd przez kilkuset rabinów i intelektualistów żydowskich – są wręcz rewolucyjne.
Redaktorzy „Znaku” podsumowują to żydowskie oświadczenie na temat chrześcijan i chrześcijaństwa redakcyjną dyskusją. Lektura całego numeru w kontekście „Dabru emet” pozwala dostrzec ogrom odwagi, dobrej woli i wysiłku, które pozwoliły wyznawcom judaizmu zbliżyć się do chrześcijan bez straty dla własnej tożsamości. Do „Dabru emet” doprowadziła praca takich ludzi, jak ortodoksyjny rabin Irving Yitz Greenberg z Nowego Jorku, przewodniczący Rady Muzeum Holokaustu i organizacji Jewish Life Network. Dla rabina pierwsi uczniowie Chrystusa byli wiernymi Żydami: „Logika zbawienia na drodze Przymierza wyjaśnia, dlaczego judaizm rzeczywiście dał początek chrześcijaństwu. Można by nawet przekonywać, że zrodzenie chrześcijaństwa jest koniecznym znakiem witalności judaizmu. (...) Jak długo judaizm daje światu mesjaszy, tak długo jest wierny swemu powołaniu”. Co więcej: „przyjmując postawę obronną, rabini pomylili pojęcie mesjasza, któremu się powiodło, z mesjaszem fałszywym”. Dla rabina Greenberga mesjasz fałszywy to ten, który kieruje się antywartościami, jak Jakub Frank, który pod koniec XVIII w. nauczał, że zbawienie rodzi się z grzechu. Ale jest jeszcze w tradycji rabinicznej Mesjasz, syn Józefa, „który przychodzi i spotyka go niepowodzenie, a nawet jest skazany na śmierć, ale to właśnie on przygotuje drogę ostatecznego zbawienia”. I tak właśnie ortodoksja żydowska powinna, zdaniem nowojorskiego rabina, patrzeć na Jezusa.
Przełomowy jest także tekst rabina Michaela A. Signera, wykładowcy żydowskiej myśli i kultury na katolickim Uniwersytecie Notre Dame w USA, reprezentującego reformowany nurt judaizmu. On również stara się odwrócić perspektywę, z jakiej dotąd na odrzucenie Jezusa spoglądali Żydzi. Punkt zwrotny znajduje w wydarzeniu najtragiczniejszym i pozornie pozbawiającym nadziei – w Zagładzie. Bowiem „docenienie Jezusa jako człowieka wraz z jego ludzkim cierpieniem doprowadziło chrześcijan do głębokiej empatii wobec żydowskiej Zagłady. (...) Te chrystologie, które ukazują Jezusa Chrystusa przede wszystkim jako kogoś, kto towarzyszył biednym, cierpiącym, wyobcowanym (...) napotkały na (...) wyciągnięte ręce członków wspólnot żydowskich”.
W komentarzu do tekstu Greenberga ks. Michał Czajkowski zwraca uwagę, że ortodoksyjny rabin wzywa nie tyle do tolerancji, ile do afirmacji chrześcijaństwa, ba, pisze nawet o „przyjęciu możliwości chrześcijaństwa”. Jak to rozumieć? Ks. Czajkowski podaje definicję: „Nie mam wątpliwości, że chodzi o akceptację w sensie możliwości uznania, a nie wyznania, które równałoby się konwersji. A przecież nadal dąży Greenberg do zbliżenia obu religii bez negacji autentyzmu którejkolwiek z nich – tożsamość chrześcijanina i Żyda musi być zachowana. Z tym łączy się raczej oczywista afirmacja »głębokiej więzi« – tym razem nie afirmacja religii, lecz właśnie więzi – pomiędzy obu religiami”. Rabin Signer zdaje się dopowiadać: „Być może nadszedł czas, by powrócić do tezy Franza Rosenzweiga, że Żydzi nie dochodzą do Boga przez Chrystusa, ale jako Żydzi – natomiast chrześcijanie dochodzą do Boga przez Chrystusa jako chrześcijanie. (...) To właśnie z chrześcijanami – poprzez których działa Chrystus – Żydzi mogą dokonać głębokich odkryć dotyczących dróg, na których Bóg działa w naszym życiu”. Tak oto nakreślony został cel tego dialogu. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 3 (2793), 19 stycznia 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl