Nowa książka „biskupa od dialogu”


Milczenie-pamięć-spotkanie

Ks. Andrzej Luter



„Kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm” – słowa Jana Pawła II, wypowiedziane 17 listopada 1980 r. do wspólnoty żydowskiej w Moguncji, posłużyły za tytuł książki abp. Stanisława Gądeckiego. Paradoksalnie, tylko autentyczna wiara w Chrystusa pozwala chrześcijanom zrozumieć i uszanować wiarę Żydów. 


Uznanie żywotności judaizmu i aktualności wspólnego dziedzictwa, wypływającego z samoobjawienia się Boga, abp Gądecki uważa za punkt wyjścia w dialogu, który jest możliwy pod ściśle określonymi warunkami. Wymienia ich siedem. Najpierw: szacunek dla drugiej strony oraz ufność w jej szczerość i dobrą wolę, potem – uznanie odrębności i inności drugiej strony. Trzecim warunkiem jest otwartość na partnera dialogu, co nie oznacza niedostrzegania tego, co rzeczywiście dzieli. Należy także uznać wolność drugiej osoby, co wyklucza przymus i determinację. Niezwykle ważna jest również współodpowiedzialność za prawdę. Oznacza to, że każdy przystępujący do dialogu winien mieć jasne rozróżnienie prawdy od fałszu. Szóstym warunkiem jest gotowość do przemyślenia osobistych poglądów, gdyby te były w sprzeczności z wynikami dialogu – to sprawdzian szczerości. Ostatnim warunkiem jest silna wiara dialogujących, którzy potrafią przedstawić tę wiarę w sposób całościowy, bez przemilczeń i bez dążenia do ugody za wszelką cenę. Po prostu, każdy powinien prezentować się takim, jakim jest, w poszanowaniu sumienia drugiego człowieka. 
Abp Gądecki ukazuje także zmiany w nauczaniu Kościoła o judaizmie, powołując się na dokumenty soborowe i późniejsze. Nie uznajemy zatem teorii Bogobójstwa, teorii odrzucenia wybraństwa (Bóg nie cofa obietnic) i teorii zastępstwa (chrześcijaństwo nie zastąpiło judaizmu). Autor nie ukrywa jednak trudności w dialogu doktrynalnym, które mogą wydawać się nie do przezwyciężenia. Katolicy w kwestii zbawienia przyjmują inkluzywizm chrystocentryczny, co oznacza, że tylko za pośrednictwem Jezusa idziemy do Ojca, niezależnie od uznania obecności wielu elementów zbawczych w innych religiach (Bóg chce zbawić wszystkich ludzi). Kościół i judaizm – pisze abp Gądecki – nie mogą być zatem przedstawiane jako dwie równoległe drogi zbawienia. Kościół musi świadczyć o Chrystusie Odkupicielu wobec wszystkich, przy poszanowaniu wolności religijnej. Dla wielu Żydów jest to rzecz nie do przyjęcia. Metropolita poznański powołuje się w tym miejscu na wypowiedź rabina Leona Klenickiego, który pisał: „Nie można prowadzić prawdziwego dialogu między judaizmem a chrześcijaństwem dopóty, dopóki chrześcijaństwo nie uzna judaizmu za prawowitą drogę odkupienia i realizacji przymierza dla Żydów”. Kościół potwierdza jedność biblijnego Objawienia oraz planu Bożego w obu Testamentach. Chrystus jest kluczem do odczytania Starego Testamentu: „Stare przygotowuje nowe, nowe jest wypełnieniem starego. Jedno oświetla nawzajem drugie; oba są prawdziwie Słowem Bożym”. Stary Testament zachowuje zatem wartość, ale jego chrześcijańska lektura niekoniecznie zbiega się z lekturą żydowską. Według metropolity poznańskiego taka lektura jest jednak konieczna, także dlatego, że bez zrozumienia kultury żydowskiej nie zrozumiemy Pisma Świętego.
To zrozumienie najpełniej ukazał w czynach i nauczaniu Jan Paweł II. Szczególnie było to widoczne w czasie podróży do Ziemi Świętej. Abp Gądecki pisze, że w czasie tej pielgrzymki Papież pokazał, jak odkrywać ślady kochającej obecności Boga przy człowieku i potwierdził nierozerwalną więź łączącą Kościół ze starożytnym Ludem Przymierza. Do Abrahama odwołują się bowiem nie tylko ci, którzy chlubią się pochodzeniem od niego w znaczeniu fizycznym, ale także ci, którzy uważają się za jego potomstwo „duchowe”, ponieważ przyjmują zbawczą inicjatywę Wszechmogącego. Papież przypomniał także, że należy pogłębiać własną tożsamość: „Spotkanie religii jest możliwe tylko poprzez głębsze wejście w prawdę, a nie poprzez rezygnację z niej. Sceptycyzm nie łączy. Czysty pragmatyzm też nie łączy. Są one tylko wstępem dla różnych ideologii, które w konsekwencji występują tym bardziej pewne siebie”. Nie można zatem – konkluduje abp Gądecki – zamazywać granic chrystologii dla celów dialogu.
Jan Paweł II określił w czasie pielgrzymki do Ziemi Świętej sposób odniesienia się do kwestii Holokaustu, poprzez ukazanie kolejności kroków wiary wobec tej tragicznej rzeczywistości. Najpierw jest milczenie, żeby wspominać. Potem – pamięć, bez której nie ma kultury ani sumienia. Ostatnim krokiem jest budowanie nowych relacji między chrześcijanami a Żydami: „Budujmy nową przyszłość, w której nie będzie już żadnych uczuć antyżydowskich wśród chrześcijan ani uczuć antychrześcijańskich wśród Żydów, lecz raczej nastanie wzajemny szacunek, wymagany od tych, którzy wielbią jednego Stwórcę i Pana, a w Abrahamie widzą naszego wspólnego ojca w wierze”. Papież wskazał nową drogę, bo – jak zauważył abp Gądecki – przypomniał, że wyznawanie religii musi się łączyć z obroną obrazu Bożego w każdym człowieku.
Niemal połowa książki poświęcona jest Dniom Judaizmu, które od kilku lat poprzedzają Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. 28 września 1989 r. Konferencja Episkopatu Włoskiego postanowiła, że 17 stycznia będzie dniem refleksji i pogłębienia dialogu religijnego hebrajsko-chrześcijańskiego. Osiem lat później podobny dzień wprowadził Episkopat Polski. Czy Dzień Judaizmu przyjął się w praktyce Kościoła, to już inny temat. Nie ulega jednak wątpliwości, że dotychczasowe „centralne” uroczystości, modlitwy i spotkania, odbywające się w wybranym miejscu (Warszawa, Wrocław, Kraków, Łódź, Lublin, a w tym roku Białystok) miały wymiar symboliczny. Nikt, kto aktywnie uczestniczył w tych modlitwach i spotkaniach, nie zapomni np. wystąpienia abpa Gądeckiego w łódzkiej Synagodze, ukrytej w obskurnym podwórku przy ul. Rewolucji 1905 roku (tekst wystąpienia czytelnik odnajdzie w omawianej książce). Arcybiskup mówił o nierozerwalnej więzi: „W końcu jednak Prawdę absolutną przyjmujemy jako miłość. Tylko ten, kto kocha, może mieć pewność, że pozostaje w łączności z Prawdą. Ta bowiem jest zbyt absolutna, aby mogła zostać ogarnięta przez ludzki umysł. I dlatego człowiek dialogu bardziej się boi o utratę Prawdy przez brak miłości, aniżeli – o utratę Prawdy przez brak wiedzy. Wiedza bowiem nadyma człowieka jak balon, dając poczucie złudnej pewności (...), że mamy pełne prawo lekceważyć tych, którzy nie uczestniczą w naszej prawdzie. Tak właśnie wygląda pokusa”. Coroczny Dzień Judaizmu ma nas przybliżać do przezwyciężania tej pokusy. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 3 (2793), 19 stycznia 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl